wtorek, 09 sierpnia 2022 r.  Imieniny: Klary, Romana, Rozyny
Wiadomości z tagiem Brak  RSS
HBO Max zniknie z rynku. Warner Bros miesza w swojej ofercie

Dodano: 05.08.2022 8:18 | 12 odsłon | 0 komentarzy


HBO Max zniknie z rynku. Warner Bros miesza w swojej ofercie

Potwierdziły się plotki. Serwis streamingowy HBO Max zniknie z rynku. Zostanie zastąpiony przez nowy twór.

Warner Bros. Discovery robi porządki w swojej ofercie. Firma anulowała dwa niemal gotowe firmy: Batgirl oraz animację Scooby-Doo 2, aby odzyskać z nich 130 mln dolarów w ramach zwrotu podatku. Jednocześnie firma zamierza uporządkować sytuację z serwisami streamingowymi, czego ofiarą padnie HBO Max.

HBO Max zniknie z rynku

HBO Max to stosunkowo nowy serwis streamingowy, który zastąpił niezbyt udane, przynajmniej pod względem technicznym, HBO Go. Jednak nie pożyje długo, bowiem już w przyszłym roku dokona żywota. Ale nie ma powodów do obaw, bowiem w jego miejsce pojawi się nowy twór. Informacja została przekazana przez CEO Warner Bros. Discovery, czyli Davida Zaslava.

David Zaslav planuje połączyć dwa serwisy streamingowe, które należą do Warner Bros. Discovery. Mowa o HBO Max oraz Discovery Plus. Co ważne, to ten drugi, chociaż mniej popularny, ma być bazą dla nowej usługi. Wynika to z problemów technicznych, z jakimi boryka się HBO Max, między innymi w trakcie dużych premier. Druga usługa nie ma takich problemów i dlatego stanie się bazą dla nowego serwisu.

Nowa usługa ma połączyć w sobie treści z HBO Max oraz Discovery Plus. Jeszcze nie wiemy, jak będzie się nazywał.

 
 

 

Źródło: https:

Tani telefon nie zawsze jest dobry. Test Huawei nova Y70 doskonale to udowadnia

Dodano: 03.08.2022 14:06 | 1 odsłon | 0 komentarzy


Smartfony Huawei w ostatnim czasie nie maj#x105; #x142;atwo na rynku. Brak us#x142;ug Google skutecznie zmniejszy#x142; zainteresowanie w#x15B;r#xF3;d klient#xF3;w. Czy s#x142;usznie? Sprawdzam, jak spisuje si#x119; tani Huawei nova Y70. Czy ma szans#x119; podbi#x107; najta#x144;szy segment smartfon#xF3;w?

Źródło: https:

Co łączy narkotyki i gry? Ten facet

Dodano: 03.08.2022 12:49 | 14 odsłon | 0 komentarzy


Co łączy narkotyki i gry? Ten facet

Jak połączyć ze sobą świat gier i narkotyków? Można pomyśleć o serii GTA, ale niejaki Bernard 'Bren' Chong zrobił to w prawdziwym życiu. Tak przynajmniej twierdzi policja.

Gry i narkotyki to niecodzienne połączenie. Taki duet można spotkać w kilku grach, w których wcielamy się czy to w gangsterów, czy też stróżów prawa. Na myśl przychodzą GTA, Mafia czy Saints Row. Jednak pewien człowiek połączył dwa tak odległe światy w prawdziwym życiu. Poznajcie Bernarda 'Bren' Chonga.

Gangster ze świata e-sportu

Bernard 'Bren' Chong to potentat kawowy i właściciel drużyny e-sportowej Bren Esports. Na ten moment wszystko wygląda w porządku. Sytuacja komplikuje się, gdy dowiadujemy się, że Chong jest właścicielem firmy przewozowej, która próbowała przemycić metamfetaminę. Ta na Filipinach jest potocznie nazywana "shabu".

Do wydarzenia doszło jeszcze w 2019 roku. Wtedy też firma Chonga zapłaciła zarówno kaucję kontenerową, jak i za koszty transportu czegoś, co miało być lekami. Wobec tego funkcjonariusze uznali, że nie mogło się to odbyć bez wiedzy dyrektora generalnego, czyli właściciela drużyny e-sportowej Bren Esports. W związku z tym policja wystawiła za nim list gończy.

Bernard 'Bren' Chong na swoim Twitterze opublikował krótkie oświadczenie, w którym zaprzecza zarzutom. Jego organizacja e-sportowa może nie jest znana międzynarodowo, ale lokalnie jest bardzo znana. Ma drużyny między innymi Overwatcha oraz CS:GO, a w gablocie około 34 trofeów. Aresztowanie właściciela zdecydowanie odbiłoby się na filipińskiej branży e-sportowej.

 
 

Źródło: https:

HBO MAX – filmowe i serialowe premiery na 1-14 sierpnia 2022. Serial pt. Ród smoka (Gra o Tron) i 4 części Zabójczej Broni

Dodano: 02.08.2022 10:00 | 3 odsłon | 0 komentarzy


W bibliotece HBO MAX możemy liczyć na pokaźny zakres filmów i seriali od HBO, Warner Bros oraz od współpracujących z Warner Bros wytwórni, takich jak DC, Cartoon Network czy Hanna-Barbera. Platforma wspiera natywnie rozdzielczość 1920x1080 wraz z dźwiękiem Dolby Digital 5.1. Wybrane produkcje oferują jednak możliwość odtwarzania w 4K z HDR Dolby Vision oraz Dolby Atmos. To tyle, jeśli chodzi o tzw. technikalia, a teraz przejdźmy już do kluczowej części materiału, w której przedstawiamy wybrane, ciekawe nowości.

Źródło: https:

Jaką klawiaturę gamingową do 200 zł wybrać? Podpowiadamy

Dodano: 01.08.2022 17:21 | 17 odsłon | 0 komentarzy



Jaka będzie najlepsza klawiatura dla graczy do 200 zł? Wybór jest większy, niż mogłoby się wydawać. Jest kilka modeli godnych uwagi i są to już konstrukcje z tak pożądanymi przełącznikami mechanicznymi.

Chciałbyś kupić klawiaturę gamingową, najlepiej z przełącznikami mechanicznymi, ale masz na ten cel zaledwie 200 zł? Wbrew pozorom Twoja sytuacja nie jest tak zła, jak mogłoby się wydawać. Tak stosunkowo niewielka kwota pozwala już na kupno tego typu akcesorium. Wybrałem kilka modeli, które w mojej ocenie są godne zainteresowania. Nie są to najlepsze klawiatury na rynku, ale i tak mają dużo do zaoferowania, biorąc pod uwagę ich cenę.

Klawiatura gamingowa – na co zwrócić uwagę?

Zanim przejdziemy do konkretnych, polecanych modeli, warto zastanowić się, jakie parametry klawiatury gamingowej są najważniejsze. Jest kilka rzeczy, na które moim zdaniem powinieneś zwrócić uwagę, aby wybrać model najlepiej odpowiadający Twoim indywidualnym preferencjom (chociaż akurat w przypadku modeli do 200 zł nie ma co wybrzydzać). 

Rozmiar klawiatury

Jedną z najważniejszych rzeczy, w momencie zakupu klawiatury, jest dobranie odpowiedniego dla siebie rozmiaru. Jeśli masz na biurku niewiele miejsca, a akcesorium ma służyć przede wszystkim do grania, to odrzuciłbym modele pełnowymiarowe. Dodatkowa sekcja numeryczna rzadko jest używana w grach, a jednak znacząco wpływa na rozmiar klawiatury. Lepszym wyborem może być model TKL, czyli Tenkeyless, czasami określana także mianem 80 lub 87 proc. To klawiatury bez sekcji numerycznej, a więc znacząco mniejsze, ale z nadal odseparowanymi strzałkami i numpadem.

Rozmiar klawiatur

Mniejsze od nich są modele 75, 65 czy 60 proc., które są dużo bardziej kompaktowe, ale przez to bardziej zbite i pozbawione kolejnych klawiszy. Dla przykładu klawiatura pełnowymiarowa ma 104 przyciski, TKL już tylko 87, a model 60 proc. zaledwie 68. Wybór nie jest łatwy i zależy od przeznaczenia. Jeśli klawiatura ma być także do pracy, to sekcja numeryczna może okazać się przydatna. Ale jeśli skupiasz się na graniu, to postawiłbym na model TKL lub odrobinę mniejszy. Klawiatury 60 i 40 proc. są już mocno ograniczone pod względem liczby klawiszy.

Rodzaj klawiatury

Kolejna kwestia to rodzaj klawiatury, przy czym mam tutaj na myśli typ przełączników. Najpopularniejsze są mechaniczne i membranowe, ale oprócz tego istnieją też modele hybrydowe, nożycowe czy też optyczne. W przypadku graczy postawiłbym na klawiaturę mechaniczną. Będzie ona droższa i głośniejsza od membranowej, ale za to szybsza, przyjemniejsza w użyciu i przede wszystkim trwalsza. Nawet najgorsze przełączniki mają żywotność kilkudziesięciu milionów aktywacji, co w praktyce przekłada się na co najmniej kilka lat użytkowania.

Typ przełączników mechanicznych

Jeśli zdecydowałeś się na klawiaturę mechaniczną, to stoi przed Tobą jeszcze jeden, kluczowy wybór. Musisz zdecydować, jakiego rodzaju przełączniki wybrać. Możliwości jest całe mnóstwo. Zdecydowanie najpopularniejsze są Cherry MX, Kailh, Romerg G lub Outemu, ale opisywanie ich wszystkich nie ma najmniejszego sensu. To materiał na osobny i to bardzo długi tekst. Musicie jedynie wiedzieć, że podstawowe typy to:

  • Czerwone – są to przełączniki liniowe, które mają w pełni kładki ruch na całej długości aktywacji. Uchodzą za najlepsze dla graczy. Są też najcichsze.
  • Niebieskie – to przełączniki typu click-tactile. Mają charakterystyczny klik w trakcie aktywacji, który zarówno jest wyczuwalny pod palcem, jak i mocno słyszalny. Są bardzo głośne. Według powszechnej opinii nie nadają się do gier, ale za to są świetne do pisania.
  • Brązowe – moje ulubione przełączniki, ponieważ są pewnego rodzaju kompromisem między czerwonymi i niebieskimi, a przez to nadają się zarówno do grania, jak i pisania. Mają charakterystyczny klik, ale cichszy i mniej wyczuwalny niż przełączniki niebieskie.

Rodzaje przełączników mechanicznych

Oprócz tego istnieje całe mnóstwo innych przełączników od czarnych, przez zielone i na szarych kończąc. Jednak te trzy powyższe są najczęściej stosowanej przez producentów. Jakie wybrać? Takie, jakie Tobie odpowiadają najbardziej. Najlepiej pójść do większego marketu i na miejscu sprawdzić charakterystykę działań poszczególnych modeli. Jeśli pasują Ci niebieskie, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby używać ich również w grach. To Tobie ma się przyjemnie korzystać z klawiatury.

Warto też podkreślić, że niebieskie przełączniki Cherry MX będą trochę inne niż niebieskie Kailh lub niebieskie Outemu. Jednak główna charakterystyka i różnice między kolorami są podobne.

Przewodowa czy bezprzewodowa?

Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest tak prosta. W mojej ocenie, jeśli dysponujecie odpowiednim budżetem, to klawiatura bezprzewodowa będzie zawsze dobrym wyborem. Brak kabla daje dużo większą swobodę, ale za to trzeba urządzenie systematycznie ładować. Modele przewodowe są zauważalnie tańsze, a jeden kabel to nie jest znowu aż tak duża przeszkoda. Sam zastanów się, co wolisz. W przypadku modeli do 200 zł niestety ze świecą szukać dobrych klawiatur bezprzewodowych więc skazani jesteśmy na kabel.

Co jeszcze?

Na tym lista rzecz, na które powinieneś zwrócić uwagę, się nie kończy. Sprawdź jeszcze układ klawiatury (np. rozmiar entera, shifta itp.), obecność podpórki pod nadgarstki w zestawie, podświetlenie klawiszy, obsługa mark, tryb gry, który pozwala na szybkie wyłączenie klawisza „Windows” (aby przez przypadek nie zminimalizować gry), dodatkowe złącza USB, czy przyciski funkcyjne. Nie są to kwestie kluczowe i wiele zależy od tego, co sam preferujesz, ale dobrze byłoby o nich nie zapominać. 

[ANKIETA:1408]

Źródło: https:

Szokujące odkrycie na strychu. Zaczęło się od śmierci właściciela

Dodano: 01.08.2022 14:16 | 18 odsłon | 0 komentarzy


Szokujące odkrycie na strychu. Zaczęło się od śmierci właściciela

Mieszkaniec hrabstwa Kent skrywał na strychu wielki sekret. Tajemnica wyszła na jaw dopiero po jego śmierci. Brat sprzątający dom po zmarłym był zaskoczony, gdy natrafił na... odciętą głowę mumii.

Ludzka fascynacja mumiami jest czymś, co wielokrotnie przewijało się w historii. . Miało to być swego rodzaju panaceum skuteczne przeciw wszelkim objawom choroby. Sposoby podania potrafiły się znacznie różnić, choć najczęściej spożywano mumie w sproszkowanej formie.

Trzymał na strychu głowę mumii. Tajemnica wyszła na jaw dopiero po jego śmierci

Jedni trzymają na strychu stare meble, inni urządzają tam dodatkową sypialnię lub pokój rozrywek. Brytyjczyk z hrabstwa Kent miał unikatowy pomysł na aranżację strychu i ozdobił go odciętą głową mumii. Została ona odnaleziona dopiero, gdy właściciel domu zmarł, a na miejsce dotarł jego brat, który odziedziczył budynek i postanowił zrobić w nim porządki.

Znalezisko zostało przekazane naukowcom z Canterbury Christ Church University, gdzie przeprowadzono już wstępne badania odnalezionych szczątków. Okazuje się, że zmumifikowana głowa należała do kobiety żyjącej ponad 2000 lat temu. Naukowcy wskazują, że szczątki są bardzo dobrze zachowane i zdjęcia rentgenowskie odkryły przed nimi sporo informacji, takich jak uzębienie, sposób konserwacji, wiek oraz płeć.

W czasach wiktoriańskich takie przedmioty były przywożone z Egiptu jako pamiątki i mogły być przekazywane z pokolenia na pokolenie

- powiedział James Elliot z Canterbury Christ Church University.

Niestety, nawet brat zmarłego nie jest w stanie wskazać, w jaki sposób odcięta głowa mumii znalazła się w jego posiadaniu. James Eliott z Canterbury Christ Church University zapowiedział, że jego zespół spróbuje stworzyć rekonstrukcję 3D twarzy mumii. Dzięki temu będzie mogli zobaczyć, jak kobieta wyglądała za życia.

 
 

Źródło: https:

Awaria w Plusie? Kartowcy mają problemy z korzystaniem z usług

Dodano: 20.07.2022 15:18 | 19 odsłon | 0 komentarzy


Plus awaria prepaid problemy z korzystaniem z usług

W serwisie downdetector.pl rośnie liczba zgłoszeń klientów Plusa, którzy mają problemy z korzystaniem z usług operatora. Ma to związek z aktualizacją systemów IT.

klienci sieci Plus zgłaszają problemy z dostępnością usług. Nie mogą oni dzwonić, pisać czy korzystać z Internetu, nie działa też aplikacja iPlus. Niektórzy zauważyli problemy jeszcze wczoraj, a liczba zgłoszeń w serwisie downdetector.pl zaczęła mocno rosnąć około godziny 11:30.

Plus awaria wykres

Dlugo jeszcze bedzie taka ujnia robiona?? tylko ze na mix normalnie dzwonie i neta maja a na karte chyba trzeba pojsc do innej sieci panie i panowie

Nic nie działa. Nie pierwszy raz, ostatnio co raz częściej pojawiają się te problemy.

Brak możliwości połączeń wychodzących, smsów wychodzących, internetu.

Radom.Nie moge wcale od w czoraj wieczora korzystać z aplikacji iplus zawiesza się rozlacza itp

Niestety ale plus dał ciałą, zrobili aktualizację, niezapowiadając jej ,... miałą zakończyć się w nad ranem (do 8.00) ale poleciała teraz kolejna aktualizacja ... pewnie błąd goni błąd ... na infolinii nie wiedzą ile to potrwa, sami nie mają danych i działających systemów :D

I dodatkowo wiadomość, której nie powinienem widzieć, a jakimś cudem do mnie dotarła: "NBS error or timeout: non worthy customer - First reservation (CF-MOC, MTC). Scenario 31"..... "Non worthy customer" - cudowna sieć ten Plus.

– przykładowe komentarze niezadowolonych klientów Plusa, pisownia oryginalna

Nie ma awarii, ale są problemy

Problemy, z którymi borykają się klienci sieci Plus, mają związek z przeprowadzoną aktualizacją systemów IT operatora, odpowiadających za obsługę "kartowców". Pozostaje mieć nadzieję, że szybko zostaną usunięte.

Nie mamy awarii, ale mogą występować drobne kłopoty w korzystaniu z usług przez klientów ofert na kartę. Jest to związane z aktualizacją systemów IT obsługujących prepaid. Są to przypadki stosunkowo sporadyczne i pracujemy nad szybkim rozwiązaniem problemu.

– napisał Arkadiusz Majewski, rzecznik Plusa

 
 

Źródło: https:

Play zmusi cię do zmian. Nowe zasady na Play24

Dodano: 15.07.2022 16:43 | 21 odsłon | 0 komentarzy


Play na kartę Play24 logowanie zmiany

Play szykuje zmiany w sposobie logowania do Play24. Ma być bezpieczniej, ale czy przyjaźniej dla użytkowników? Nasi Czytelnicy martwią się, że niekoniecznie.

Otrzymaliśmy od Czytelnika sygnał, że szykują się zmiany w sposobie logowania do Play24. Korzystając z taryfy RODZINA w Play na kartę otrzymał on od operatora wiadomość, w której jest mowa o bardziej bezpiecznym, ale jednocześnie bardziej skomplikowanym sposobie uwierzytelniania się.

W Play na pierwszym miejscu stawiamy bezpieczeństwo! Nie chcemy, aby Twoje dane wpadły w niepowołane ręce. W związku z tym niebawem nastąpią zmiany w sposobie logowania do naszego portalu Play24 - rezygnujemy z możliwości logowania się za pośrednictwem adresu email. Podczas pierwszego logowania w nowej formule zadamy kilka pytań weryfikujących Twoją tożsamość, a także poprosimy o dodanie numerów powiązanych.

– napisał Play

 
 

Wydaje się, że zmiana dotyczy tylko użytkowników Play na kartę. Nasz Czytelnik nie znalazł podobnego komunikatu na koncie firmowym, nie zobaczył go też u siebie nasz redakcyjny kolega, który korzysta z usług sieci Play.

Brak możliwości logowania się za pomocą adresu e-mail oraz konieczność przejścia przez kilkuetapowy proces weryfikacji tożsamości może być kłopotliwy dla niektórych klientów fioletowego operatora. Jak wskazują Czytelnicy, często karty SIM znajdują się w telefonach osób starszych czy w urządzeniach typu routery i kamery do monitoringu.

Już to gdzieś widziałem

W tym miejscu pozwolę sobie na podzielenie się własnym doświadczeniem, ale z T-Mobile. Otóż korzystając z magentowej usługi Smart Car, chciałem w aplikacji mieć dostęp do faktur. Jednak by to było możliwe, musiałem się zalogować i zweryfikować za pomocą kodu SMS. Problem polegał na tym, że urządzenie z tą kartą SIM nie potrafi odbierać SMS-ów i jest schowane w samochodzie, w trudno dostępnym miejscu. Czyli, żeby się zalogować, musiałbym za każdym razem wyjąć to urządzenie z samochodu, przenieść kartę SIM na przykład do telefonu i odczytać kod SMS. T-Mobile nie wiedział, co z tym zrobić. Pomogło dodanie do rozmowy prezesa T-Mobile Polska, ale problem i tak nie został rozwiązany, a jedynie zrekompensowany.

Co na to Play?

Wróćmy jednak do Play. Wysłaliśmy kilka pytań do biura prasowego Fioletowych:

  • Czy dane osobowe klientów, a w szczególności ich e-maile i hasła są bezpieczne? Nie doszło do jakiegoś wycieku?
  • Czy obecne powiązania na kontach klientów będą zachowane i zmiana dotyczy tylko numeru głównego?
  • Jak, jeśli obecne powiązania zostaną usunięte, będzie wyglądał proces dodawania kolejnym numerów do konta?
  • Czy przy logowaniu się na konto i chęci przejścia na inny numer będzie wymagana każdorazowo jakaś dodatkowa autoryzacja?
  • Jaki jest planowany termin wprowadzenia ww. zmian?

Gdy tylko otrzymamy odpowiedź, wkleimy ją w tym miejscu.

 
 

Źródło: https:

Granie na smartfonie? Z tym gadżetem wreszcie ma sens!

Dodano: 11.07.2022 17:10 | 23 odsłon | 0 komentarzy



Razer Kishi V2 to nowa wersja wysokiej klasy kontrolera dla urządzeń mobilnych. Jak spisuje się w praktyce?

Podsumowanie | Ocena końcowa: 8/10

Razer Kishi V2 to pod wieloma względami kontroler idealny. Przyciski są wygodne i responsywne, konstrukcja stabilna, a jakość wykonania stoi na wysokim poziomie. Jasne, niewielkie gabaryty wymuszają pewne kompromisy. Na pewno nie jest to wymarzony kontroler do grania w samochodówki czy szybkie FPS-y, bo tutaj trzeba precyzji, której tak małe urządzenie nie jest w stanie zapewnić. Generalnie jednak nowy produkt Razera jest jednym z lepszych sposobów na zrobienie ze smartfona przenośnej konsolki

Nie jest to rzecz jasna urządzenie bez wad – na pewno mogłoby być mniejsze po złożeniu i nieco tańsze. Ale z drugiej strony dla tej garstki entuzjastów, która w ogóle będzie nim zainteresowana, to doskonały wybór. 

Wady

  • Wysoka cena
  • Mało mobilny, nawet po złożeniu
  • Plastikowa konstrukcja
  • Niezbyt precyzyjne analogi
  • Niewielkie gabaryty utrudniają granie w część tytułów
  • Ograniczony dostęp do portu USB

Zalety

  • Wygodne sterowanie w grach retro
  • Responsywne przyciski
  • Analogowe triggery
  • Szeroka kompatybilność ze smartfonami
  • Brak konieczności ładowania i opóźnień sygnału

Kontroler dla wymagających

Kontrolery do smartfonów to segment rynku, który Razer próbował podbić kilkukrotnie. Mieliśmy Raiju Mobile, mieliśmy Razer Junglecat i wreszcie mieliśmy Razer Kishi, który z tej grupy wydawał się najciekawszą propozycją. Nie był idealny, ale w sklepach i tak trudno było znaleźć lepszą alternatywę dla entuzjastów mobilnego grania.

Razer Kishi V2 - test

Niedawno na rynku pojawiła się druga generacja kontrolera Razer Kishi. Oferuje ona względem poprzednika kilka usprawnień. Niestety jest też droższa. Razer Kishi V2 na oficjalnej stronie producenta wyceniono na 99 dolarów. Należy się spodziewać, że kiedy produkt trafi do polskich sklepów, trzeba będzie zapłacić za niego grubo ponad 500 zł.

Co w tej cenie dostajemy? W zasadzie to sam kontroler. Tylko tyle i aż tyle. No dobra – w pudełku znalazło się jeszcze miejsce dla instrukcji obsługi oraz zestawu dodatkowych gumek, dzięki którym pada można wygodnie dopasować do mniejszych smartfonów.

Minimalizm i plastiki

Osoby kojarzące markę Razer nie powinny być designem Kishi V2 zaskoczone. Co prawda nie znajdziemy tutaj podświetlenia RGB, ale za to minimalistyczna stylistyka z dominacją wszechobecnej czerni jest doskonale znana z innych produktów producenta.


To, co przykuwa uwagę, to niecodzienna konstrukcja kontrolera. Mamy tu do czynienia z konstrukcją teleskopową. Pad składa się z dwóch części połączonych za pomocą rozsuwanego pałąka. Telefon umieszczamy między nimi i podłączamy do wbudowanego złącza USB-C, otrzymując coś, co na pierwszy rzut oka przypomina Nintendo Switch oraz handheldy PlayStation.

Tu jednak pojawia się pierwsza duża różnica w porównaniu z pierwszym Kishi, gdzie zamiast sztywnego pałąka wykorzystano kawałek taśmy. Nowe rozwiązanie jest pod wieloma względami lepsze: gwarantuje lepszą sztywność konstrukcji i jest łatwiejsze w obsłudze. Poprzednika można jednak było złożyć do bardzo kompaktowej formy i wrzucić do plecaka bez ryzyka uszkodzenia. Z nowym modelem tego nie zrobimy – nawet w minimalnym ustawieniu pałąk ma co najmniej 9 cm długości i wydaje się podatny na złamanie.


Jest to zresztą obawa, która sięga znacznie głębiej, bo do kwestii wykonania Razer Kishi V2. Kontroler jest w całości z plastiku. Tworzywo jest matowe, przyjemne w dotyku i wydaje się odporne na odciski palców oraz drobne zarysowania. Ale poważniejsze uszkodzenia np. na skutek upadku? Tego nie byłbym już taki pewny.

Układ kontrolera inspirowany jest padami do Xboksa, aczkolwiek z kilkoma istotnymi modyfikacjami, m.in. poprzez dodanie dwóch programowalnych przycisków obok triggerów. Same klawisze są responsywne i mają przyjemny klik. W przeciwieństwie do pierwszej generacji, gdzie zastosowano przyciski membranowe, tu mamy przełączniki mechaniczne, co oceniam jako zmianę bardzo pozytywną. 

Warto wspomnieć, że Razer Kishi V2 jest jednym z niewielu kontrolerów na rynku wyposażonych w analogowe triggery. Przydatna rzecz, szczególnie jeśli planujemy grać w wyścigi i streamować gry z platform, gdzie takie rozwiązanie jest standardem.

Razer Kishi V2 - test

Gałki analogowe wyglądają natomiast i zachowują się identycznie jak te, które znajdziemy w Nintendo Switch. Spełniają swoją rolę, jednak taka konstrukcja ogranicza nieco ich użyteczność. Ze względu na niski profil drążka precyzja mocno ustępuje tej, którą kojarzymy z analogami w „dużych” kontrolerach. Daje się to we znaki m.in. w szybkich FPS-ach i grach wyścigowych, do których Kishi V2 zdecydowanie nie został stworzony.

Mały może mniej

Komfort grania to zresztą obszar, co do którego każdy będzie musiał wyrobić sobie opinię samemu. Bo nie da się ukryć, że konstrukcja i gabaryty Kishi V2 wymuszają pod tym względem pewne kompromisy. Brak wyprofilowanego uchwytu i umieszczone blisko siebie klawisze utrudniają znalezienie takiej pozycji, która zagwarantuje nam wygodny dostęp do całego kontrolera. 


Nie jest to problem w grach retro, gdzie często wystarczy krzyżak i przyciski ABXY. Tutaj pad Razera jest w swoim żywiole i sprawdza się idealnie. Gorzej sprawa wygląda w produkcjach z bardziej nowoczesnym układem sterowania, gdzie regularnie musimy sięgać do obydwu gałek analogowych i przycisków R i L. W takiej sytuacji Kishi V2 nadal potrafi zaoferować wyższy komfort niż przyciski ekranowe, ale jeśli poznamy go wyłącznie od tej strony… cóż, nie nazwałbym tego doświadczeniem, na które warto wydać 500 zł.

Prościej się nie da

Razer Kishi V2 ze smartfonem łączy się za pomocą złącza USB-C lub Lightning, jeśli zdecydujemy się na wersję dla iPhone’a. Sam dostałem do testów ten pierwszy wariant. Kompatybilność z różnymi modelami telefonów stoi na wysokim poziomie. Na oficjalnej liście udostępnionej przez producenta znajduje się m.in. seria Samsung Galaxy S22, co oznacza, że spokojnie damy radę podłączyć nawet takiego molocha jak Samsung Galaxy S22 Ultra. Sam w trakcie testów parowałem go przede wszystkim z nieco mniejszym OnePlusem Nordem 2 i – co mnie bardzo ucieszyło – nie musiałem do grania zdejmować etui.

Razer Kishi V2 - test

Połączenie po USB-C ma swoje plusy. Przede wszystkim proces łączenia jest dużo prostszy niż w przypadku kontrolerów Bluetooth, nie musimy się martwić o żadne opóźnienia, a sam kontroler nigdy się nie rozładuje, bo nie ma swojego akumulatora. Minus jest jeden, ale za to dość istotny – nie mamy dostępu do portu USB w telefonie. Co prawda Kishi V2 został wyposażony w dodatkowe złącze, które pełni rolę przedłużacza, jednak może ono być wykorzystywane wyłącznie do ładowania telefonu. Jeśli chcielibyśmy za jego pomocą podłączyć np. adapter słuchawkowy, to nic z tego.

Razer Kishi V2 - test

Dobra wiadomość jest taka, że do korzystania z Razer Kishi V2 nie potrzebujemy żadnego dodatkowego oprogramowania. Kontroler jest rozpoznawany natychmiast po podłączeniu do telefonu i nie musimy wykonywać żadnych dodatkowych kroków, by wykorzystać go w grach. Problemy mogą się natomiast pojawić na poziomie konkretnych tytułów. Obsługa kontrolerów w grach mobilnych pozostaje niestety dość wybiórcza i tego niestety nie przeskoczymy. Nie jest to problem samego Kishi, ale na pewno coś, co warto mieć na uwadze, jeśli zdecydujemy się na jego zakup.

W tytułach z natywnym wsparciem dla padów bohater testu spisuje się wzorowo. Doskonale sprawdza się również w parze z emulatorami oraz usługami streamingu gier. Ba, zaryzykuję stwierdzenie, że to właśnie w tych zastosowaniach Razer Kishi V2 rozwija skrzydła i pokazuje swój pełny potencjał.


Ale mogłoby być taniej

I w sumie to dobry moment, żeby zastanowić się chwilę nad jego ceną. Czy rzeczywiście warto wydać na niego ponad 500 zł? Cóż… to zależy. Jeśli na co dzień nie gramy na smartfonie albo gramy tylko okazjonalnie i spodziewamy się, że Razer Kishi to zmieni, to prawdopodobnie czeka nas rozczarowanie. Na tle kontrolerów z „dużych” konsol testowany produkt może się wydawać dość przeciętny, a i koślawa obsługa kontrolerów w grach mobilnych nie poprawia sytuacji.

Jeśli jednak traktujemy granie na smartfonie na poważnie, sytuacja wygląda trochę inaczej. Może mamy swój ulubiony tytuł, który pozwala na wykorzystanie kontrolera? A może skłaniamy ku emulatorom i streamingowi? Wtedy zakup Razera Kishi V2 nabiera sporo sensu. Głównie dlatego, że trudno na rynku o sensowne alternatywy, szczególnie jeśli szukamy produktów dostępnych od ręki w polskich sklepach. Jasne, nie zmienia to faktu, że jego cena jest wygórowana, ale na sam kontroler przynajmniej zdaje egzamin z nawiązką.

Źródło: https:

Play kupił nową spółkę. Zyska na tym PLAY NOW

Dodano: 07.07.2022 18:25 | 26 odsłon | 0 komentarzy


Play biurowiec

Po przejęciu UPC biznesowy apetyt Play nie maleje. Kolejna inwestycja operatora to kupno niemal pełni udziałów w spółce Redge Technologies. To polska firma, z którą Play współpracuje już od lat przy rozwoju swoich usług telewizyjnych.

Do transakcji doszło 30 czerwca, ale spółki poinformowały o tym dopiero dzisiaj. Play, jako część Grupy iliad, nabył 92,5% udziałów w warszawskiej spółce Redge Technologies. Pozostałe 7,5% znajduje się nadal w rękach prezesa i współzałożyciela firmy, Przemysława Frasunka.

Play zachowa odrębność organizacyjną Redge Technologies. Spółka będzie kontynuowała dotychczasową strategię produktową, jak również rozwijała nowe obszary działalności zarówno w Polsce, jak i za granicą

Skład zespołu zarządzającego spółką nie zmienia się, a Przemysław Frasunek, jej założyciel, pozostaje na stanowisku prezesa na kolejną 5-letnią kadencję, utrzymując pozostałe 7,5% udziałów.

Czym zajmuje się Redge Technologies?

Redge Technologies to wywodzący się z Polski, ale działający w Europie Wschodniej dostawca rozwiązań wideo online. Firma istnieje na rynku od 2007 roku, rozwijając i dostarczając rozwiązania do dystrybucji treści wideo linearnego i na żądanie

Jednym z jej flagowych rozwiązań jest platforma technologiczna pozwalająca na tworzenie usług wideo, w tym rozwiązań OTT oraz IPTV. Redge Technologies ma również swój udział w rozwoju platformy usług telewizyjnych PLAY NOW.

Dzięki transakcji trwająca od 2007 r. współpraca z Play rozszerzy się, czego efektem ma być dalszy rozwój platformy PLAY NOW. Jednocześnie przed Redge Technologies otwierają się nowe możliwości rozwoju na rynkach europejskich poprzez połączenie sił z Grupą iliad, szóstą co do wielkości grupą telekomunikacyjną w Europie.

Klientami Redge Technologies, poza Grupą iliad oraz Play, są duże firmy mediowe i operatorzy telewizyjni: Grupa TVN Warner Bros Discovery, Grupa TV3, Telewizja Polska, Ringier Axel Springer Polska, Vectra, Canal+ i NASK.

Poza usługami wideo spółka oferuje także rozwiązanie zapewniające zaawansowaną ochronę przed masowymi cyberatakami

 
 

Źródło: https:


Starsze wiadomości »
reklama

Copyright © 2008-2022 itblog24.com  - wszelkie prawa zastrzeżone