piątek, 01 lipca 2022 r.  Imieniny: Bogusza, Haliny, Mariana
Wiadomości z tagiem Game  RSS
Sony tworzy Inzone. To nowa marka produktów dla graczy

Dodano: 28.06.2022 23:00 | 24 odsłon | 0 komentarzy


Sony Inzone nowa marka produkty dla graczy

Sony ogłosiło powstanie nowej marki produktów dedykowanych graczom. Inzone to monitory gamingowe, dające maksymalne możliwości grania, oraz inne sprzęty, które pomagają wejść w swój żywioł i uwieńczyć grę zwycięstwem.

Rynek rozwija się, rośnie zainteresowanie grami, przybywa turniejów e-sportowych, widać postęp w rozrywce związanej z grami. Firma Sony ma bogaty dorobek w dziedzinie produktów z wysokiej klasy technologią audiowizualną, jesteśmy więc przekonani, że nowa linia otworzy jeszcze większe możliwości przed osobami pragnącymi zmodernizować swój obecny sprzęt gamingowy. Chcemy przyczyniać się do rozwoju kultury gamingowej, dając użytkownikom komputerów PC i konsol PlayStation® dodatkowe możliwości wzbogacania własnego życia poprzez grę. W ramach tych starań firma Sony sponsoruje również czołowe światowe ligi e-sportowe: Evolution Championship Series (Evo) 2022 i 2023, PGL DOTA2 Arlington Major 2022 i VALORANT Champions Tour.

– mówi Yukihiro Kitajima, Head of Game Business and Marketing Office, Sony Corporation

 
 

Monitory gamingowe Inzone

Inzone M9 to nowy monitor dla graczy z technologią HDR, który łączy rozdzielczość 4K z wysokim kontrastem zapewnianym przez podświetlenie Full Array Local Dimming. Obraz może tu być odświeżany z częstotliwością 144 Hz, co pozwala szybciej reagować na wydarzenia. Zastosowana w monitorze matryca IPS oferuje czas przejścia GtG (Gray to Gray) na poziomie 1 ms.

Sony Inzone M9

Inzone M3 to z kolei monitor gamingowy o rozdzielczości FullHD i częstotliwością odświeżania obrazu sięgającą 240 Hz. Tu również czas przejścia Gray to Gray wynosi 1 ms, urządzenie obsługuje też zmienną częstotliwości odświeżania (VRR). Jak zapewnia producent, nabywcy tego modelu będą mogli dokładnie śledzić działania rywali w strzelankach.

Sony Inzone M3

Oba monitory Inzone mają specjalną trójnożną podstawę o małej głębokości, co ma zapewnić maksimum wygody w czasie gry, a zarazem pozostawia więcej miejsca na urządzenia peryferyjne. Sam monitor nie zajmuje dużej powierzchni, więc użytkownicy z łatwością umieszczą nachyloną klawiaturę i dużą podkładkę pod mysz gamingową obok lub pod spodem. Urządzenie pozwala też na regulację wysokości i nachylenia, wybór koloru światła z tyłu i ukrycie przewodów.

Na wyposażeniu monitorów znalazł się automatyczny przełącznik KVM (eng. Keyboard-Video-Mouse), umożliwiający obsługę dwóch komputerów przy użyciu tej samej klawiatury, myszy i słuchawek podłączonych do monitora. Po wybraniu trybu obrazu „Gra FPS”, jasność i kontrast są optymalizowane tak, by poprawić widoczność przeciwników. Funkcja korektora czerni pozwala z kolei wydobyć detale ginące w cieniach.

 
 

Słuchawki Gamingowe Inzone

Firma Sony pokazała dwa nowe modele słuchawek bezprzewodowych, Inzone H9 z akumulatorem na 32 godziny pracy oraz Inzone H7 z zapasem energii na 40 godzin. Są też przewodowe słuchawki Inzone H3. Wszystkie słuchawki wyposażono w elastyczny, odchylany mikrofon na wysięgniku i funkcję balansowania głośności pomiędzy dźwiękiem z gry a dźwiękiem chatu, dzięki czemu użytkownik może bezproblemowo komunikować się z zespołem w czasie gry.

Sony Inzone H9
Inzone H9

W celu umożliwienia odtwarzania dwukanałowego stereofonicznego sygnału audio jako 7.1-kanałowego dźwięku przestrzennego, firma Sony opracowała technologię „dźwięku przestrzennego 360 do gier”. Można ją włączyć w programie Inzone Hub, przeznaczonym na komputery PC. Ten precyzyjny system odtwarzania dźwięku ma poprawić orientację przestrzenną. Dzięki niemu gracz powinien lepiej słyszeć odgłosy kroków i ruch. Przeznaczona na smartfon aplikacja 360 Spatial Sound Personalizer pozwala ponadto zoptymalizować dźwięk przestrzenny na podstawie kształtu uszu, dzięki czemu gra nabiera bardzo osobistego charakteru.

Słuchawki Inzone H9 i Inzone H7 mają membrany o specjalnym kształcie, opracowane przez firmę Sony. Pozwalają one wiernie odtwarzać bardzo wysokie częstotliwości, uzyskać naturalne tony niskie i zwiększyć intensywność przeżyć w czasie gry.

Sony Inzone H7
Inzone H7

Na obudowie wszystkich zaprezentowanych słuchawek marki Inzone znajdują się kanały optymalizujące odtwarzanie niskich częstotliwości. Ich zadaniem jest zapewnienie mocnego basu i nadanie głębokim dźwiękom jak najlepszego realizmu.

Sony zapewnia, że gamingowe słuchawki Inzone są również wygodne. Szeroki i miękki pałąk na głowę równomiernie rozkłada ciężar na głowie gracza, dzięki czemu można z nich komfortowo korzystać nawet przez dłuższy czas. Nauszniki ukształtowano tak, by zoptymalizować przyleganie do głowy i zmniejszyć nacisk na uszy.

Sony Inzone H3
Inzone H3

Słuchawki Imzone H9 wyposażono w system redukcji hałasu z wieloma mikrofonami. Blokuje on dźwięki, które mogłyby przeszkadzać w grze, od głośnych wentylatorów komputerowych i dmuchaw po odgłosy robót budowlanych. W odnoszeniu zwycięstw pomaga także technologia dwóch czujników hałasu, taka sama jak w słuchawkach Sony z serii 1000X. Podczas gry w trybie dźwięków otoczenia można natomiast słyszeć ważne odgłosy zewnętrzne, takie jak telefon, dzwonek do drzwi czy głos partnera.

 
 

Dostępność produktów Inzone

Monitor Inzone M9 ma być dostępny od lata 2022 roku. W tym roku do sprzedaży ma trafić również monitor Inzone M3. Nowe słuchawki gamingowe Inzone będzie można od lipca nabyć u autoryzowanych dealerów Sony. Ceny nowych produktów dla graczy marki Inzone poznamy po ich debiucie rynkowym.

Źródło: https:

Rewelacyjne gry w lipcowym PlayStation Plus. Jest na co czekać

Dodano: 27.06.2022 8:16 | 14 odsłon | 0 komentarzy


Rewelacyjne gry w lipcowym PlayStation Plus. Jest na co czekać

Jeśli plotka się potwierdzi, a zazwyczaj się potwierdza, to w lipcu posiadacze PlayStation Plus otrzymają za darmo świetne gry.

PlayStation Plus przeszło ostatnio duże zmiany. Japończycy w końcu uruchomili konkurencję dla Xbox Game Pass. Jednak nie zrezygnowano z tego, co było już wcześniej, czyli comiesięcznego rozdawnictwa darmowych gier. Właśnie wyciekła lista lipcowych tytułów i zapowiada się rewelacyjnie.

PS Plus — darmowe gry w lipcu 2022

Informacja pochodzi z serwisu dealabs, który praktycznie co miesiąc wyprzedza o kilka dni oficjalny komunikat PlayStation i niemal w ogóle się nie myli. Tym samym poniższej listy możemy być pewni na jakieś 99%. Lipcowe PS Plus zapowiada się świetnie.

W sumie użytkownicy PS Plus, w tym najtańszego pakietu Essential, dostaną w lipcu dostęp do trzech gier:

  • Crash Bandicoot 4: It's About Time (PS4/PS5)
  • The Dark Pictures Man Of Medan (PS4)
  • Arcadegeddon (PS4/PS5)

PS Plus lipiec 2022 darmowe gry

Gracze powinni zainteresować się przede wszystkim dwoma pierwszymi tytułami. Czwarta część Crasha wciąż jest stosunkowo świeżą produkcją (została wydana w 2020 roku), która zebrała bardzo dobre oceny zarówno recenzentów, jak i graczy. Z kolei The Dark Pictures Man Of Medan to bardzo dobra przygodówka w stylu interaktywnego filmu. Natomiast Arcadegeddon to strzelanka TPP z trybem współpracy.

 
 

Źródło: https:

Xbox Game Pass to nie wszystko. Pograć za grosze można w wielu miejscach

Dodano: 25.06.2022 10:27 | 39 odsłon | 0 komentarzy



Nowe gry kosztują dzisiaj po 200, 250, a czasami nawet 350 zł i to w podstawowej wersji. Odpowiedzią na to mają być usługi abonamentowe. Konkurencja na tym rynku jest coraz większa, więc czas porównać, co oferują poszczególne serwisy.

Wszyscy chyba zgodzimy się ze stwierdzeniem, że granie nie należy do najtańszych zainteresowań. Zakup porządnego gamingowego komputera to wydatek kilku tysięcy złotych. W przypadku konsol jest dużo taniej, ale to nadal pułap około 3000 zł, a przecież nie każdy może sobie pozwolić na taki wydatek. Jeśli dorzucimy do tego ceny najnowszych gier, za które coraz częściej musimy zapłacić po 300-350 zł, to robi się spora sumka. Nie trzeba kupować każdej nowości, ale wystarczy kilka w roku, aby nadszarpnąć domowy budżet.

Częściowym rozwiązaniem tego problemu mają być usługi, które oferują gry w ramach comiesięcznego abonamentu. Najbardziej znanym i oczywistym serwisem tego typu jest Xbox Game Pass, ale musicie wiedzieć, że nie jest jedynym. Właśnie zadebiutowała w Polsce nowa oferta PlayStation Plus, która ma być konkurencją dla Microsoftu. Do tego dochodzą jeszcze usługi poszczególnych wydawców, jak EA Play lub Ubisoft+, a także serwisy do grania w chmurze, które w kilku pakietach również oferują gry. Co w takiej sytuacji wybrać? Przyjrzymy się, co oferują poszczególne usługi.

W poniższej ankiecie możecie też zagłosować na najlepszy Waszym zdaniem serwis z abonamentem na gry:

[ANKIETA:1402]

Źródło: https:

Nowe PlayStation Plus w akcji. Zapłaciłem za butik, dostałem dyskont

Dodano: 24.06.2022 17:24 | 30 odsłon | 0 komentarzy



Sprawdziłem w akcji nowe PlayStation Plus. Liczyłem na więcej. Dużo więcej.

Starożytni Grecy wierzyli, że na początku był Chaos. Dopiero z niego powstali Bogowie i cały znany nam świat. Nie ma to rzecz jasna większego znacznia – po prostu szukam dobrego momentu, który można by uznać za początek wojny między PlayStation i Xboksem. Tak naprawdę jednak interesuje nas to, co miało miejsce nieco później. Konkretnie w 2017 roku, kiedy to Microsoft wprowadził usługę Xbox Game Pass.

Game Pass zmienił zasady gry. Od teraz gracze, którzy chcieli pograć na konsoli Microsoftu, nie musieli już kupować każdej gry osobno. Zamiast tego mogli opłacać niedrogą subskrypcję, która gwarantowała im dostęp do bogatej biblioteki tytułów dostępnych od zaraz na wyciągnięcie ręki. A co w tym czasie mieli do dyspozycji posiadacze PlayStation? Abonament PlayStation Plus z trzema darmowymi grami na miesiąc i usługę streamingu PlayStation Now. Albo – co jest bardziej prawdopodobne – tylko PlayStation Plus, bo Now przez lata dostępny był raptem na kilku rynkach i nic nie wskazywało na to, żeby miało się to kiedykolwiek zmienić.

Tak czy inaczej oferta subskrypcyjna Sony na tle rywala zaczęła się prezentować dość biednie, a gracze to dostrzegali. Na odpowiedź trzeba jednak było czekać aż pięć lat, ponieważ dopiero teraz debiutuje zupełnie nowe, przeprojektowane PlayStation Plus, które raz na zawsze pokaże Microsoftowi, gdzie jego miejs…

W tym miejscu autor tekstu nie umiał się powstrzymać i wybuchnął salwą śmiechu. Do pisania artykułu wrócił po ok. dziesięciu minutach.

Wybaczcie. Problem w tym, że jeśli nowe PlayStation Plus faktycznie jest „nowe”, to ze mnie jest anorektyk. A zdecydowanie nie jest – dowody znajdziecie na naszym kanale youtube’owym. Sony postanowiło ujednolicić nieco swoją ofertę, łącząc PlayStation Plus i PlayStation Now w jedną subskrypcję. Bo w sumie tym w praktyce jest nowe PlayStation Plus – nieco bardziej zawiłym rebrandingiem. Dla Polaków jednak jest to pewna nowość, ponieważ do tej pory do PlayStation Now i streamingu gier nie mieliśmy dostępu. Ale czy jest się z czego cieszyć?

Nowe szaty króla

I tu powoli dochodzimy do meritum. Nowe PlayStation Plus właśnie wystartowało, a ja miałem okazję sprawdzić je w akcji. Pierwsze wrażenia? „Meh.”

Ale po kolei. Przede wszystkim wybaczcie ten przydługi wstęp, jednak wydaje mi się, że szerszy kontekst jest w tym wypadku dość istotny. Sony pali się grunt pod nogami. Game Pass może nie pogrążył sprzedaży PlayStation 5, ale to mocny argument w rękach Microsoftu, na który Japończycy nie mieli dotąd odpowiedzi. Odpowiedzi, na którą liczyli sami gracze. Na pewno dało się to wyczuć, czytając sekcje komentarzy w branżowych mediach i na portalach społecznościowych. Nowe PlayStation Plus miało być właśnie taką odpowiedzią. Nawet jeśli Sony nigdy tak tego nie komunikowało (całkiem rozsądnie), to w ten sposób było, jest i będzie ono postrzegane przez użytkowników.

Ta świadomość siedziała mi gdzieś z tyłu głowy od pierwszych chwil, kiedy wczoraj, krótko po północy mój dotychczasowy abonament PlayStation Plus został przekształcony w PlayStation Plus Essential. Odbyło się to całkiem bezproblemowo i pewnie nawet bym tego faktu nie odnotował, gdybym nerwowo nie odświeżał interfejsu konsoli (nie oceniajcie – to na potrzeby artykułu 😅). Kilka kliknięć i udało mi się dokopać do menu, w którym mogłem dokonać upgrade’u do wariantu Extra lub Premium.

Oczywiście wybrałem ten ostatni – choćby po to, żeby sprawdzić wszystko, co nowe PlayStation Plus ma do zaoferowania. Jako że moja aktualna subskrypcja kończyła się 14 lipca 2022 roku, koszt migracji do wyższego poziomu wyliczono na 24,18 zł. Dla mnie układ idealny. Zapłaciłem grosze, a 22 dni to dość czasu, żeby sprawdzić, z czym to się je i podjąć decyzję, co dalej. Podejrzewam jednak, że gdyby do końca subskrypcji zostało nieco dłużej, to wcale do śmiechu by mi nie było.

Bo liczy się ilość, a nie jakość

No dobra, to co dostałem dzięki upgrade’owi? Przede wszystkim pokaźną bibliotekę gier na PlayStation 4 i 5 dostępnych od ręki dla każdego użytkownika. Jest ich sporo – sam naliczyłem niecałe 360 tytułów. Wśród takiego mrowia gier każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Sam np. ucieszyłem się na okazję, by w końcu ograć dwie pierwsze części The Dark Pictures Anthology i Bloodstained oraz wrócić do klasycznych odsłon Final Fantasy. Podejrzewam jednak, że generalnie większą atrakcją będą tytuły pokroju remastera Demon’s Souls czy Assassin’s Creed: Valhalla, a więc stosunkowo świeże tytuły AAA.

Ale… no właśnie. „Stosunkowo” świeże. Nowości w dniu premiery tutaj nie znajdziemy, o czym Sony samo kilkukrotnie uprzedzało. Podobnie próżno szukać niezależnych hitów Internetu pokroju Unpacking, Death’s Door czy Tunic, w które jeszcze niedawno zagrywali się posiadacze Game Passa. Ogólnie rzecz biorąc cała biblioteka PlayStation Plus Extra kojarzy mi się raczej z ofertą dyskontu, gdzie opłacalność liczona jest w przeliczeniu na ilość towaru, ale niekoniecznie jakość.

Tak ogólnie to rzecz jasna nic złego. Podejrzewam, że dla niedzielnych graczy i osób zaczynających swoją przygodę z PlayStation taka oferta może się nawet wydawać atrakcyjna. Tyle tylko że dostęp do biblioteki PlayStation Plus Extra kosztuje na rok 400 zł – prawie dwa razy więcej niż podstawowy pakiet Essential. Szczerze? Nie jestem przekonany, czy warto dopłacać. Jeśli faktycznie zależy Wam na oszczędnościach, znacznie lepszym pomysłem wydaje się zainwestowanie tych 160 zł różnicy podczas wyprzedaży.

Ale załóżmy, że jesteście gotowi zapłacić za droższy pakiet. Może w takim razie lepiej będzie wybrać od razu PlayStation Plus Premium? Roczna subskrypcja kosztuje 480 zł, a więc raptem 80 zł więcej niż Extra. No i tutaj znajdziemy te bardziej intrygujące nowości: bibliotekę klasycznych gier oraz streaming. Nie ukrywam, że to właśnie na te funkcje czekałem najmocniej.

To dla kogo jest ten streaming?

W szczególności zacierałem sobie rączki na streaming. Od dawna nie mam gamingowego peceta, za to mam szybki Internet i router z Wi-Fi 6. Mam też smartfona z dokupionym do niego dedykowanym kontrolerem oraz komputer z systemem macOS. Normalnie modelowy klient rodem z artykułu promującego streaming gier. I wiecie co? I gó… ekhm, „i nic z tego”. Strumieniowanie gier w PlayStation Plus Premium dostępne jest wyłącznie na konsolach PlayStation oraz komputerach z Windowsem.

W czasach, kiedy Microsoft, Google i NVIDIA zachwalają streaming gier jako świetną alternatywę dla osób, które nie mają dedykowanego sprzętu do grania, PlayStation pozwala na strumieniowanie gier wyłącznie na urządzeniach, gdzie te gry i tak są dostępne. Geniusz. Czysty geniusz. 

Do głowy przychodzi mi tylko jedno sensowne zastosowanie dla streamingu w tej formie: potencjalna oszczędność miejsca na dysku oraz szansa na sprawdzenie gier bez konieczności ich pobierania. Ale nawet tutaj mając szybki Internet, żonglowanie zainstalowanymi tytułami wydaje się na dłuższą metę wygodniejsze. A przecież bez szybkiego Internetu do strumieniowania gier nawet nie ma co podchodzić.

Trzeba natomiast oddać, że samo strumieniowanie działa całkiem sprawnie. Jakość obrazu jest zupełnie przyzwoita, a opóźnienia w przypadku połączenia przewodowego w tandemie ze światłowodem były minimalne. Nie mówię, że nie było ich wcale. Jeśli jesteście na takie rzeczy wrażliwi, pewnie tych parę klatek poślizgu wyczujecie od razu, ale bądźmy szczerzy – nie dla takich osób przygotowano tę usługę. Nie wiem, dla kogo tak właściwie ją przygotowano, ale na pewno nie dla takich osób. 

Streaming to też jedyny sposób, by na PlayStation 4 oraz 5 pograć w klasyki z PlayStation 3. Tych w ofercie jest całkiem sporo i na papierze wydaje się to doskonałe rozwiązanie, żeby odświeżyć sobie np. pierwsze Red Dead Redemption. Tylko jest problem – gry w ramach streamingu działają na oryginalnym sprzęcie. Żadnego upscalingu, żadnych usprawnień. Zamiast tego czekają na nas długie czasy ładowania, niskie rozdzielczości i spadki framerate’u. Powrót do przeszłości pełną gębą.

Klasyka dla o(d)pornych

Zresztą temat klasycznych gier w ofercie PlayStation Plus Premium wydaje się ogólnie potraktowany po macoszemu. Tytuły z PSX działają poprawnie, ale jest ich raptem garstka. Do tego wiele z nich to wersje PAL w 50 Hz, co potrafi rodzić problemy związane z płynnością animacji i responsywnością sterowania. Gry z PS2? W abonamencie dostajemy wyłącznie kilka tytułów wydanych jeszcze w czasach PlayStation 4 w ramach inicjatywy PlayStation 2 Classics. Zresztą tutaj także nie obyło się bez wpadki z wykorzystaniem wersji PAL i związanych z tym problemów. 

O grach na PSP nawet się nie wypowiadam, bo ich nie znalazłem. To znaczy, nie w sekcji przeznaczonej dla klasycznych gier, bo kilka tytułów znalazło się w kolekcji PlayStation Plus Extra. Były to jednak remastery z czasów PlayStation 4.

W ogóle sposób, w jaki oferta klasyków została skatalogowana, woła o pomstę do nieba. Chcecie się dowiedzieć, na jaką platformę oryginalnie ukazał się dany tytuł? To macie pecha, bo jej tu nie ma – a jeśli już, to głęboko zakopana. Chcecie wyfiltrować gry z pierwszego PlayStation? Nope, nie ma takiej opcji. Interesuje Was, na jakiej podstawie część remasterów pojawiła się w katalogu PlayStation Plus Extra, a część trafiła wyłącznie do droższego Premium? Mnie też, bo nie widzę tu absolutnie żadnego klucza.

Generalnie szkoda, że temat klasycznych tytułów potraktowano w ten sposób. Jest to usługa dodatkowo płatna, zarezerwowana wyłącznie dla najwyższego progu subskrypcji. Można pomyśleć, że mamy tu do czynienia z ofertą skierowaną do pasjonatów. Dało się z tego rewelacyjne narzędzie do celebrowania historii PlayStation – dodać do każdej gry krótką notkę historyczną, stworzyć kolekcje tematyczne ukazujące rozwój kultowych serii oraz całych gatunków itd. Nie, zamiast tego dostaliśmy zbitek starych, kiepskich portów oraz remasterów tylko po to, by czymś uzasadnić wyższą cenę pakietu Premium. Wiem, że się powtarzam, ale Microsoft robi to lepiej. Ba, nawet Nintendo robi to lepiej!

No i została wisienka na torcie. Wersje próbne gier, dzięki którym możemy przez pięć godzin pograć w wybrane nowości. Niby super – nie trzeba w ciemno wydawać 300 zł na pełną wersję gry. Tylko dlaczego ta funkcja dostępna jest wyłącznie dla osób, które i tak zostawiają Sony najwięcej kasy w ramach abonamentu? Czy naprawdę to oni powinni być tutaj targetem?

Oczywiście mógłbym jeszcze dodać, że te same gry w Game Passie pewnie pojawiłyby się w dniu premiery bez żadnych ograniczeń, ale trochę to już nudne, prawda?

Dla graczy? Nie, dla udziałowców

Jak pewnie łatwo się domyślić po lekturze tych przemyśleń, jestem nowym PlayStation Plus mocno zawiedziony. To nie jest oferta przygotowana „for the players”. To oferta, która opłaca się wyłącznie Sony: wdrożona stosunkowo niskim kosztem, a gwarantująca dodatkowy zastrzyk gotówki i zainteresowanie mediów. W rocznym sprawozdaniu finansowym sukces murowany!

Ale jako gracz jestem rozczarowany. Bo wiecie, w próżni to wszystko nie wygląda źle: jest spory katalog gier dostępnych od ręki, jest streaming, są wersje próbne… czego chcieć więcej? Ano tego, żeby to wszystko było zrobione na poziomie, do którego przyzwyczaiła nas konkurencja. Jeśli za nowe PlayStation Plus mam płacić jak za Game Passa, to chcę katalog równie dobrych jakościowo tytułów. Chcę streamingu, który poziomem dotrzyma poziomu przynajmniej Stadii i będę mógł z niego skorzystać tam, gdzie normalnie nie mam do swoich gier dostępu. No i chcę katalogu klasyków, który jakością dorówna przynajmniej temu z Nintendo Switch Online – bez fajerwerków, ale za to z jakimkolwiek poszanowaniem fanów, którzy interesują się historią marki.

A co dostałem? Dowód na to, że Sony może i nadal robi dobre konsole, ale z realiami współczesnego rynku ma coraz bardziej na bakier.

Na całe szczęście mamy alterantywy. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na ich temat, koniecznie sprawdźcie nasze porównanie usług subskrypcji gier, które niebawem pojawi się na łamach Telepolis!

 
 

Źródło: https:

Intel Core i9-13900 zauważony. Znamy specyfikację procesora

Dodano: 24.06.2022 13:23 | 19 odsłon | 0 komentarzy


Intel Core i9-13900 zauważony. Znamy specyfikację procesora

Zrzut ekranu z programu CPU-Z ujawnia procesor Intel Core i9-13900, dzięki czemu poznaliśmy jego prawdopodobną specyfikację.

Użytkownik Twittera o pseudonimie @wxnod opublikował zdjęcie, na którym widać okno programu CPU-Z. W nim widzimy procesor z rodziny Raptor Lake, zapewne model Intel Core i9-13900. W ten sposób poznaliśmy jego prawdopodobną specyfikację.

Specyfikacja procesora Intel Core i9-13900

Ze zrzutu ekran wynika, że — zgodnie z wcześniejszymi plotkami — procesor Intel Core i9-13900 będzie miał konfigurację 8+16. Oznacza to obecność 8 mocnych rdzeni Raptor Cove oraz 16 słabszych rdzeni Gracemont. To oznaczałoby obsługę w sumie 32 wątków (2 × 8 + 16). Procesor wspiera też wszystkie najważniejsze instrukcje, poza AVX-512, które Intel usunął ze swoich procesorów konsumenckich.

Poza tym CPU-Z zdradza obecność w sumie 68 MB pamięci podręcznej. To zdecydowanie więcej w porównaniu z 12. generacją układów. Przypadają na to 32 MB pamięci L2 oraz 36 MB pamięci L3. Według plotek ma to być określane jako Game Cache i ma być odpowiedzią Intela na AMD V-Cache, które znacząco poprawiło wydajność w grach.

Z CPU-Z dowiadujemy się też, że Intel Core i9-13900 ma taktowanie na poziomie 3,8-4,0 GHz. To jednak próbka inżynieryjna. Docelowo zegary procesora mają być wyższe i w Boost powinny dobijać do 5,0 Ghz. TDP procesora to 65 W.

 
 

Źródło: https:

Gra o tron za darmo. Może niektórych to zaskoczy, ale na Epic Games Store

Dodano: 23.06.2022 20:15 | 2 odsłon | 0 komentarzy


A Game Of Thrones: The Board Game Digital Edition i Car Mechanic Simulator 2018 to kolejne gry, jakie zdecydowali si#x119; udost#x119;pni#x107; zarz#x105;dzaj#x105;cy sklepem Epic Games Store.

Źródło: https:

To dziś - PlayStation Plus zmienia się na lepsze

Dodano: 23.06.2022 14:56 | 2 odsłon | 0 komentarzy


Nadszed#x142; wreszcie ten dzie#x144;. Dzi#x15B; w Polsce debiutuje zupe#x142;nie nowy PlayStation Plus. Trudno nie widzie#x107; w tej nowej us#x142;udze (pod star#x105; nazw#x105;) reakcji firmy Sony na sukces xboksowego Game Passa.

Źródło: https:

Microsoft świętuje koniec roku szkolnego. Sprawdź nowe gry w Game Pass

Dodano: 22.06.2022 16:21 | 31 odsłon | 0 komentarzy


Popularna usługa Microsoftu zostanie rozbudowana o kolejne pozycje. Końcówka czerwca może być bardzo hojna dla posiadaczy abonamentu Xbox Game Pass. W kolejce jest 5 nowych tytułów.

Już zaraz zakończy się rok szkolny 2021/2022. W związku z tym Microsoft przygotował wiele niespodzianek dla uczniów rozpoczynających wakacje, choć z oferty może skorzystać każdy. Pod koniec czerwca do usługi Xbox Game Pass trafi aż pięć nowych tytułów, które są na tyle różnorodne, że każdy powinien znaleźć coś dla siebie.

Dodawanie gier do usługi Xbox Game Pass rozpoczęło się właściwie już wczoraj (21 czerwca). Wtedy do abonentów trafiło Total War: Three Kingdoms na PC. Jest to dwunasta odsłona wielokrotnie nagradzanej serii strategii Total War. W tej części gracze mogą wziąć udział w epickim konflikcie w starożytnych Chinach. Złożona kampania turowa, w której trzeba zarządzać wojskiem, rozbudową miast i surowcami, pozwoli graczom zbudować własne, potężne Imperium. Tytuł obfituje również w ciekawe starcia armii w czasie rzeczywistym, lecz nie brakuje w nim możliwości rozstrzygania sporów za pomocą dyplomacji. Każdy może poprowadzić tę historię według indywidualnego konceptu, by podjąć próbę zjednoczenia podzielonego terytorium.

Już 23 czerwca do usługi Xbox Game Pass trafi najnowsza część najbardziej znanej serii zmagań piłkarskich FIFA 2022. Gra będzie dostępna również w ofercie EA Play. W tej grze bez problemu przetestujesz swoje umiejętności boiskowe w starciu z innymi graczami. Oczywiście, istnieje również możliwość rozegrania pucharu lub całej kariery przeciwko AI.

Z kolei 1 lipca Xbox Game Pass zabierze abonentów w podróż na dziewicze tereny Montany. W grze Far Cry 5 gracze dostaną możliwość starcia się z niebezpieczną sektą, której przewodzi niezwykle charyzmatyczny lider. 

Dodatkowo, w Game Passie ukaże się również: 

  • Shadowrun Trilogy (chmura, konsola; od 21 czerwca) 
  • Naraka: Bladepoint (chmura, konsola, PC; od 23 czerwca) 

Na wakacje nie zawsze można zabrać swojego peceta lub konsolę żeby w wolnej chwili pograć, ale każdy ma przy sobie smartfona. W związku z tym kolejne 10 tytułów otrzymało wsparcie sterowania dotykowego. Pełna lista gier z dodanym sterowaniem dotykowym: 

  • Broken Age 
  • Bugsnax 
  • Chinatown Detective Agency 
  • Kraken Academy!! 
  • Life is Strange: True Colors 
  • Ninja Gaiden 
  • Ninja Gaiden 2 
  • Ninja Gaiden 3: Razor’s Edge 
  • The Dungeon of Naheulbeuk 
  • The Last Kids on Earth 

 
 

Źródło: https:

Square Enix inwestuje w Blacknut Cloud Gaming. Rośnie nam kolejna znacząca platforma streamingu gier

Dodano: 21.06.2022 17:00 | 2 odsłon | 0 komentarzy


Firma Square Enix ogłosiła, że zamierza zainwestować w platformę Blacknut Cloud Gaming. Inwestycja ta ma na celu "zaspokojenie rosnącego światowego popytu na usługi gier w chmurze". Square Enix dodaje także, że ruch ten pomoże platformie poszerzyć swoje growe portfolio, zaś deweloper będzie "przygotowany na przyszłość". Kto wie, być może japoński deweloper i wydawca ostatecznie zechce nawet przejąć platformę i uczynić ją konkurencją dla NVIDIA GeForce NOW czy Xbox Game Pass.

Źródło: https:

Colorful iGame G-ONE PLUS - zestaw komputerowy typu All in One z procesorami Intel Alder Lake-H i układem GeForce RTX 3060

Dodano: 20.06.2022 11:01 | 2 odsłon | 0 komentarzy


Chińska firma Colorful, znana przede wszystkim z autorskich kart graficznych z układami GeForce, zamierza wprowadzić na rynek komputer typu All in One, przeznaczony głównie dla graczy. Tego typu urządzenia w ostatnich latach stały się znacznie mniej popularne, będąc zepchnięte przez tradycyjne, gotowe zestawy komputerowe. Nowy model AiO od Colorful może pochwalić się nie tylko eleganckim designem, ale również całkiem mocnymi podzespołami.

Źródło: https:


Starsze wiadomości »
reklama

Copyright © 2008-2022 itblog24.com  - wszelkie prawa zastrzeżone