czwartek, 26 maja 2022 r.  Imieniny: Eweliny, Jana, Pawła
Wiadomości z tagiem Java  RSS
Zasłużyliście na lepszego notebooka. Idealne prezenty komunijne od MSI

Dodano: 25.05.2022 13:43 | 30 odsłon | 0 komentarzy


Jako zapalony gracz chcesz mieć laptopa, który umożliwi Ci prowadzenie rozgrywek na najwyższym poziomie.. Notebooki MSI wyposażone są w układy graficzne z serii GeForce RTX 30 firmy NVIDIA i nie ograniczają się tylko do gier, są one również doskonałym narzędziem przy którym nauka staje się łatwiejsza i co najważniejsze - znacznie bardziej przyjemna! Zapraszamy do skorzystania z promocji MSI w której to przy zakupie notebooka objętego promocją może zgarnąć wyjątkowe upominki

Źródło: https:

Projekt ZERO: Brak przewodów to przyszłość komputerów

Dodano: 25.05.2022 0:20 | 10 odsłon | 0 komentarzy


Projekt ZERO: Brak przewodów to przyszłość komputerów

Dwaj tajwańscy giganci pokazali niezależnie od siebie bliźniaczo podobne pomysły. W prosty sposób upiększą one wnętrze komputera. Ale czy ma to sens?

 

Chociaż w świecie komputerów nadal używa się standardów sprzed 20 lat, to wbrew pozorom wiele się tutaj zmienia. Producenci cały czas szukają nowych rozwiązań, które pozwoliłby im się wyróżnić na tle konkurencji, a tym samym przekonać konsumentów. Oczywiście co ciekawsze z pomysłów są często kopiowane.

MSI Projekt Zero i GIGABYTE Stealth to bliźniacze pomysły

W ostatnich latach wyraźny nacisk postawiony został na wygląd naszych blaszaków. Wpierw pojawiły się akrylowe okna w obudowach, a później zastąpiono plexi wytrzymalszym i lepiej prezentującym się hartowanym szkłem. W międzyczasie pojawiło się też podświetlenie (A)RGB LED w... zasadniczo wszystkim.

Kilka dni temu GIGABYTE pochwaliło się światu swoim pomysłem nazwanym "Stealth", a teraz przyszłą pora na MSI i "Projekt ZERO". Oba są do siebie bliźniaczo podobne zarówno w zamyśle, jak i wykonaniu. Mają na celu ukrycie w obudowie komputerowej przewodów prowadzących do/z płyty głównej do podzespołów.

Projekt ZERO: Brak przewodów to przyszłość komputerów

Jaki jak plan Tajwańczyków by to osiągnąć? Wbrew pozorom banalnie prosty! Chcą oni przenieść złącza (zasilające, SATA, od przedniego panelu) na tył laminatu. Tym samym znalazłyby się one "pod" płytą główną.

Projekt ZERO: Brak przewodów to przyszłość komputerów

Brzmi ciekawie? Owszem! Ale stwarza kilka komplikacji. Mowa zarówno o zgodności z obecnymi w sklepach obudowami, jak i trudnością w podłączeniu przewodów i/lub zmianą na wiązki bez wtyków kątowych.

Cóż, oba projekty są na razie w strefie planowania i jeszcze wiele wody w Wiśle upłynie zanim trafią na rynek. O ile tylko MSI i GIGABYTE stwierdzą, że ma to uzasadnienie ekonomiczne, jest proste w masowej produkcji i znajdzie się odpowiednio dużo chętnych na zakup takich płyt głównych.


Źródło: https:

Co dzieje się, gdy kupujesz coś w sieci? Rozwiązałem zagadkę

Dodano: 24.05.2022 19:23 | 9 odsłon | 0 komentarzy



Jak wygląda zaplecze jednego z największych sklepów internetowych na świecie? Odwiedziłem gliwickie centrum Amazon, żeby się o tym przekonać.

Zastanawialiście się kiedyś, co się dzieje, kiedy odwiedzacie sklep internetowy i klikacie „Kup teraz”? Tak, tak, pieniądze znikają z konta, a po kilku dniach upragniona paczka ląduje w paczkomacie/pod drzwiami. Ale wiecie, co się dzieje poza tym? 

Okazuje się, że za każdym zakupem w sieci stoi olbrzymia machina logistyczna. Miałem okazję przekonać się o tym, odwiedzając jedno z centrów logistycznych firmy Amazon. Gliwickie centrum, które przyszło mi zwiedzić, to największy tego typu kompleks w Polsce. Ponad 2000 pracowników, 4000 robotów i 210 tys. m2 powierzchni.

Robi wrażenie, prawda? A pomyślcie, że do uruchomienia tej gigantycznej machiny wystarczy wejść na Amazon i kliknąć „Dodaj do koszyka”.

Trudno jednak, żeby było inaczej. Oferowany przez Amazon asortyment jest gigantyczny i szalenie różnorodny. Już sam fakt, że z tego samego magazynu wysyłane są książki, elektronika, kosmetyki i najdziwniejsze egzotyczne gadżety to swego rodzaju cud. No bo jak to wszystko ogarnąć?

Odpowiedź jest prosta: roboty.

Ludzie kontra roboty? Wiemy, kto wygrywa w centrach Amazon

Nie, to nie żart. Tyle tylko, że jeśli w głowie macie wizje rodem z Terminatora, radzę nieco dostosować swoje wyobrażenia. Bojowych androidów z twarzą Schwarzennegera w centrach logistycznych Amazonu nie znajdziemy (chyba?). Trafimy tu natomiast na zaawansowany system automatyzacji, który na swój sposób jest nawet bardziej imponujący.

Szukanie igły w stogu siana

No bo wyobraźcie sobie taki scenariusz: jako koneserzy klasyki rocka zamawiacie sobie album „Best of Volume 1” zespołu Nickelback. Mówimy tu o zapakowanej w niewielkie pudełko płycie CD leżącej gdzieś w gigantycznym magazynie. Teraz pomyślcie, że ktoś musiałby jej samodzielnie szukać? Jako osoba, która miewa problem ze znalezieniem upatrzonego albumu na półce w Empiku, dostaję ciarek na samą myśl.

Ludzie kontra roboty? Wiemy, kto wygrywa w centrach Amazon

Na całe szczęście nikt takiej płyty szukać nie musi, bo zajmują się tym systemy Amazon Robotics. Dbają one o to, żeby wszystkie produkty zostały odpowiednio skatalogowane, a w razie potrzeby szybko dostarczone pracownikom przygotowującym zamówienie.

Jak to wygląda w praktyce? Jedno z pięter gliwickiego centrum logistycznego jest niemal w całości zarezerwowane dla robotów. To tutaj na wysokich półkach przechowywane są wszystkie produkty. Co się dzieje, kiedy któryś z nich jest potrzebny? Wtedy jeden z robotów przenosi taką półkę pod okienko, przy którym czeka pracownik (już taki z krwi i kości). Jego rola ogranicza się do zebrania odpowiedniego przedmiotu i przekazania go dalej.

Ludzie kontra roboty? Wiemy, kto wygrywa w centrach Amazon

Cały proces jest w pełni zautomatyzowany. System dba o to, by produkty były przechowywane i transportowane w optymalny sposób, tak żeby można było szybko uzyskać do nich dostęp oraz – co równie istotne – ułatwić pracę ludziom. Produkty na półkach układane są tak, by odpowiednio rozłożyć obciążenie, a przy okazji ograniczyć konieczność ściągania ciężkich elementów z wysokich poziomów. 

Ludzie przede wszystkim

To ostatnie to oczywiście ukłon w stronę pracowników pracujących przy kompletowaniu zamówień. Nie jedyny zresztą, bo znajdziemy ich tutaj więcej. Przykładowo, po podstawieniu półki właściwy produkt jest podświetlany, dzięki czemu nie trzeba tracić czasu na jego szukanie. Stanowiska pracy wyposażone zostały także w specjalne maty zmniejszające obciążenie kręgosłupa i stawów, a na każdym poziomie centrum znaleźć można gęsto usiane ławeczki, na których pracownicy mogą odpocząć.


Piszę o tym, bo ta „ludzka” strona funkcjonowania centrów logistycznych Amazonu bardzo często ginie w medialnych relacjach. Roboty rzeczywiście wykonują lwią część pracy i, trzeba przyznać, jest to szalenie imponujące. Ale wszystkie te zautomatyzowane systemy są po to, żeby ułatwić pracę ludziom i zadbać o ich bezpieczeństwo.

Bo ludzie obecni są na wszystkich etapach realizacji zamówień. Kiedy towar przyjeżdża do magazynu, to ludzie rozpakowują produkty i umieszczają w dedykowanych miejscach. Kiedy trzeba skompletować zamówienie, zajmują się tym ludzie. Tak samo pakowaniem. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby nie samobieżne podnośniki, zautomatyzowane ramiona i gęsta sieć taśm transportowych, oplatających całą gigantyczną halę.

Ludzie kontra roboty? Wiemy, kto wygrywa w centrach Amazon

Ludzie kontra roboty? Wiemy, kto wygrywa w centrach Amazon

Zresztą obserwowanie przesuwających się po nich paczek jest wręcz hipnotyzujące. Do tego stopnia, że łatwo zapomnieć, ile precyzji wymaga cały ten proces. Przykładowo, wiecie, że kartonowe opakowania dobiera są każdorazowo do każdego zamówienia w taki sposób, by zajmowało jak najmniej miejsca? Oczywiście zajmuje się tym zautomatyzowany system, a rolą pracowników jest jedynie spakować towary. Nawet nalepki adresowej nie muszą naklejać, bo zajmuje się tym odpowiednia maszyna.

Jak w zegarku

Oczywiście w perspektywie całego procesu jest to drobiazg, ale doskonale pokazuje, jak daleko sięga automatyzacja w gliwickim centrum Amazon. I nie wiem jak na Was, ale na mnie robi to olbrzymie wrażenie. To trochę jak obserwowanie poruszających się w zegarku zębatek – niby chodzi „tylko” o przesunięcie wskazówki, a jednak stojąca za tym myśl techniczna jest imponująca.


I podobnie jest z funkcjonowaniem centrów logistycznych Amazon. Z naszej strony to tylko kliknięcie „Kup teraz” i czekanie na kuriera, ale to, co dzieje się po drodze, to taki mały cud. Cud, za którym stoi masa zaawansowanej technologii oraz – przede wszystkim – ludzie.

 
 

Źródło: https:

Amazfit T-Rex 2 zadebiutował, G-SHOCK idzie w odstawkę

Dodano: 24.05.2022 15:11 | 8 odsłon | 0 komentarzy


Amazfit T-Rex 2

Firma Amazfit zaprezentowała kolejną generację wzmocnionych smart zegarków – model Amazfit T-Rex 2. Producent wyposażył go w nowy ekran, lepszy moduł satelitarny, wydłużył czas pracy – co jeszcze?

Amazfit T-Rex 2 to trzecie urządzenie z serii Amazfit T-Rex, inspirowanej zegarkami Casio G-SHOCK i stanowiącej jednocześnie konkurencję do podobnej linii Garmina – Instinct

Amazfit T-Rex 2 zapewnia wodoszczelność 10 ATM, co pozwala na teoretyczne, statyczne zanurzenie do 100 m. Producent podaje, że nowy zegarek przeszedł 15 testów określanych przez wojskowe standardy MIL-STD-810G. Podobne parametry ma starszy .

 

Zwiększyła się za to wytrzymałość termiczna. T-Rex 2 może pracować w temperaturach do -30°C, a gdy nawet przestanie, to wytrzyma jeszcze skrajne temperatury -40°C do +70°C

Amazfit T-Rex 2

Koperta modelu T-Rex 2 wykonana jest z solidnego polimeru, zegarek ma wymiary 47,1 x 47,1 x 13,65 mm (masa 66,5 g) i jest dostępny w czterech kolorach. Jako wyświetlacz ponownie wykorzystano matrycę AMOLED – ma ona średnicę 1,39 cala i rozdzielczość 454 x 454, a więc większą niż w poprzednich  modelach (360 x 360). Ekran ma funkcję AoD.

Amazfit T-Rex 2

Amazfit T-Rex 2 otrzymał też nowy, dwuzakresowy moduł pozycjonowania satelitarnego, który wykorzystuje pięć systemów: GPS, GLONASS, Beidou, Galileo i QZSS. Tak bogaty zestaw pozwala skorzystać z funkcji nawigacji w czasie rzeczywistym, funkcji śledzenia podróży i nawigacji z bezpośrednim powrotem, T-Rex 2 pokazuje najkrótszą prostą linię powrotu do początku podróży. 

 

Podczas terenowych i górskich wypraw przydadzą się także wbudowany wysokościomierz barometryczny i kompas. Dzięki nowej funkcji importowania tras, użytkownicy mogą wgrywać wstępnie wybrane trasy i podążać nimi za pomocą zegarka.

Amazfit T-Rex 2

Producent obiecuje, że Amazfit T-Rex 2 będzie w stanie przepracować do 24 dni, a więc nawet nieco dłużej niż poprzednie modele. Intensywne wykorzystanie sprawi, że zegarek trzeba będzie podładować po 10 dniach, ale zastosowanie trybu oszczędzania wydłuży czas działania do 45 dni.

T-Rex 2 ma ponad 150 trybów sportowych i sporo funkcji zdrowotnych, chociaż część z ma się dopiero pojawić wraz z aktualizacją OTA. W menu poza standardowymi znajdują się takie rodzaje aktywności jak triathlon, polowanie, wędkarstwo, golf i surfing. Z zegarkiem można nie tylko pływać, ale także mierzyć podczas wodnych treningów puls.

Amazfit T-Rex 2 ma także funkcje całodobowego zarządzania zdrowiem, w czym pomaga czujnik optyczny BioTracker, wykorzystujący sześć fotodiod. Zegarek pozwala na jednoczesne monitorowanie tętna, saturacji SpO2 i poziomu stresu. Dzięki funkcji łatwego pomiaru jednym dotknięciem użytkownicy urządzenia Amazfit mogą również zmierzyć cztery różne wskaźniki stanu zdrowia - tętno, saturację, poziom stresu i częstość oddechów - w ciągu zaledwie 45 sekund.

Nie zabrakło funkcji monitorowania snu, w tym także krótkich drzemek po 20 minut.

Amazfit T-Rex 2 wejdzie do sprzedaży 10 czerwca i ma kosztować 1199 zł. Będzie do kupienia w m.in. w sklepach Media Expert, RTV Euro AGD, Decathlon, x-kom, Neonet i Komputronik.

 
 

Źródło: https:

Google świętuje 15-lecie Street View

Dodano: 24.05.2022 11:26 | 13 odsłon | 0 komentarzy


Google Street View 15 lat

Google opublikował pierwsze zdjęcia Street View w 2007 roku. Od tego czasu pojazdy giganta przejechały 16 milionów kilometrów i zrobiły ponad 220 milionów zdjęć, które możemy oglądać w usłudze przypiętej do Map Google. Zobaczyć możemy nie tylko widoki z ulic, ale również wnętrza zabytków oraz widoki z kosmosu i głębi oceanu.

Usługa Street View powstała 15 lat temu. To ambitny projekt Larry'ego Page'a, współzałożyciela firmy Google, którego celem było stworzenie mapy całego świata ze zdjęć sferycznych. Obecnie mamy 220 miliardów zdjęć Street View z ponad 100 krajów i terytoriów, co stanowi nowy rekord Map Google. Dzięki usłudze użytkownicy mogą osobiście odwiedzić te miejsca ze swojego telefonu czy komputera, a Mapy stają się bardziej intuicyjne. Oficjalny start usługi w Polsce nastąpił 22 marca 2012 roku.

 
 

Od tamtej pory wiele się zmieniło. Na Mapach pojawiły się zdjęcia z takich jak miejsc jak: Kopalnia Soli “Wieliczka”, kolejka linowa na Kasprowy Wierch czy osada w Biskupinie. Pierwszą instytucją, w której wykonaną tzw. Museum View było Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Kolejne zdjęcia instytucji kultury to m.in Muzeum Narodowe w Warszawie, Muzeum Powstania Warszawskiego czy Centrum Nauki Kopernik.

– czytamy w komunikacie Google'a

Najpopularniejsze atrakcje na Street View

Przy okazji 15-lecia usługi Street View, Google sprawdzić miejsca cieszące się największą popularnością w ostatnim roku. Wśród krajów użytkownicy najczęściej odbywali wirtualne wycieczki po Indonezji, Stanach Zjednoczonych oraz Japonii. TOP15 w tej kategorii wygląda tak:

  1. Indonezja,
  2. Stany Zjednoczone,
  3. Japonia,
  4. Meksyk,
  5. Brazylia,
  6. Hiszpania,
  7. Włochy,
  8. Tajwan,
  9. Francja,
  10. Wielka Brytania,
  11. Argentyna,
  12. Turcja,
  13. Kolumbia,
  14. Tajlandia,
  15. Filipiny.

Najpopularniejszym miastem na świecie okazała się Dżakarta. W Polsce prym wiedzie Warszawa.

Google Street View miasta

Google pokazał również, jakie miejsca cieszyły się największą popularnością na świecie oraz w Polsce. W tej pierwszej kategorii wygrał Burj Khalifa, najwyższy budynek świata, mieszczący się w Dubaju (Zjednoczone Emiraty Arabskie). W Polsce zwyciężył Zamek Królewski w Warszawie.

Najpopularniejsze miejsca na Street View
Świat Polska
  1. Burj Khalifa - Zjednoczone Emiraty Arabskie
  2. Wieża Eiffla - Francja
  3. Tadż Mahal - Indie
  4. Statua Wolności - Stany Zjednoczone
  5. Statua Chrystusa Zbawiciela - Brazylia
  6. Labyrinth at Rhyolite - Stany Zjednoczone
  7. Piramidy w Gizie - Egipt
  8. Biały Dom - Stany Zjednoczone
  9. Koloseum - Włochy
  10. Pomnik narodowy - Indonezja
  1. Zamek Królewski w Warszawie
  2. Miejsce Pamięci i Muzeum Auschwitz-Birkenau
  3. Suntago
  4. Westerplatte
  5. Pałac Kultury i Nauki
  6. Warszawa Centralna
  7. Wieża Sky Walk
  8. Lotnisko Chopina w Warszawie
  9. Molo w Międzyzdrojach
  10. Park Gródek


W lutym 2011 roku Google rozpoczął wykorzystywanie technologii Street View w pomieszczeniach. Dzięki temu można wziąć udział w wirtualnym zwiedzaniu muzeów i galerii, oglądając najbardziej interesujące dzieła sztuki. Jeśli chodzi o polskie muzea, w Street View najczęściej oglądano:

  1. Miejsce Pamięci i Muzeum Auschwitz-Birkenau,
  2. Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie,
  3. Zamek Czocha,
  4. Muzeum Powstania Warszawskiego,
  5. Zamek Królewski na Wawelu,
  6. Muzeum II Wojny Światowej,
  7. Centrum Nauki Kopernik,
  8. Fabryka 'Emalia' Oskara Schindlera,
  9. Muzeum Ziemi Nadnoteckiej im. W. Stachowiaka,
  10. Hydropolis,
  11. Zamek Pieskowa Skała,
  12. Muzeum Lotnictwa Polskiego,
  13. POLIN Muzeum Historii Żydów Polskich,
  14. Muzeum Panorama Racławicka,
  15. Muzeum Narodowe w Warszawie.

A które plaże w Polsce były najczęściej odwiedzane? Oto TOP5:

  1. Plaża Bagry,
  2. Plaża Dubaj Jarosławiec,
  3. Plaża miejska w Gdyni,
  4. Plaża Rewa,
  5. Plaża Kąpielisko w Mikołajkach.

Zdjęcia Street View nie tylko z samochodów

Gromadzenie zdjęć wymaga floty samochodów Street View, z których każdy jest wyposażonych w 9 aparatów fotografujących otoczenie w wysokiej rozdzielczości z każdej możliwej perspektywy. Są to aparaty atermiczne – są odporne na ekstremalne temperatury bez utraty ostrości obrazu. Dzięki temu mogą działać w różnych środowiskach, od Doliny Śmierci w szczycie sezonu letniego po ośnieżone górskie zbocza Nepalu w zimie. Każdy samochód Street View jest wyposażony we własne centrum obróbki zdjęć i czujniki, które wykorzystują wiązki laserowe do precyzyjnego pomiaru odległości.

Google używa również Trekkerów Street View, czyli plecaków do robienia zdjęć tam, gdzie nie można wjechać samochodem. Trekkery są transportowane na łodziach, grzbietach owiec i wielbłądów, a nawet na plecach harcerzy, aby zrobić wysokiej jakości zdjęcia z różnych perspektyw, często w najbardziej niedostępnych miejscach na Ziemi.

Jeśli chodzi o aparat, to Google zaprezentował właśnie nowy sprzęt. Gigant testuje go jako dodatek do samochodów i Trekkerów Street View, a pełna dostępność nowego aparatu nastąpi w przyszłym roku. Ma on możliwości, rozdzielczość i moc przetwarzania taką samą jak aparaty w samochodzie Street View, a wszystko to jest zamknięte w zminiaturyzowanym, ultraprzenośnym urządzeniu o rozmiarach zbliżonych do rozmiarów kota. Nowy aparat waży około 6 kg, co może być szczególnie przydatne podczas robienia zdjęć w słabo zmapowanych miejscach, takich jak dżungle Amazonii. Urządzenie może być umieszczone na każdym samochodzie.

 

Google Street View aparat

Nowości w Street View

Na wszystkich komórkach z iOS i Androidem na świecie podróż w przeszłość stanie się teraz jeszcze prostsza. Wyświetlając na telefonie zdjęcie Street View danego miejsca, można kliknąć je w dowolnym punkcie, aby wyświetlić informacje o tej lokalizacji. Następnie można wybrać opcję „Zobacz więcej dat” i wyświetlić zdjęcia historyczne tego miejsca sięgające nawet do 2007 roku.

Aby ułatwić odwiedzenie nowych miejsc ze Street View, Google wprowadza 3 nowe kolekcje oraz zapowiada kolejną:

  • . Dzięki nowym zdjęciom panoramicznym można zwiedzić starożytne piramidy, w których znajdują się grobowce władców i władczyń królestwa Kusz.
  • : największa we Włoszech i trzecia co do wielkości katedra w Europie. Ponadto rozciąga się z niej wspaniały widok na Mediolan. Google pracował nad tym projektem od 2019 roku. Teraz każdy może zajrzeć w zakamarki tego klejnotu architektury i kultury dzięki zdjęciom, które zostały udostępnione we współpracy z Google Arts  Culture oraz katedrą w Mediolanie.
  • złota kopuła Les Invalides była najwyższą budowlą Paryża. Nowe zdjęcia historycznych budynków Les Invalides pozwolą odbyć wirtualny spacer po muzeach i zabytkowych wnętrzach, a także poznać francuską historię wojenną.
  • Sydney Ferries w Australii: słynne promy Sydney Ferries zostaną uwiecznione cyfrowo dzięki współpracy Google z wydziałem transportu Nowej Południowej Walii. Jeszcze w tym roku udostępnimy Street View kolekcję nazwaną „Ferry View” (Widok z promu). Dzięki niej ludzie z całego świata będą mogli odbyć wirtualny spacer po wnętrzu promu i zobaczyć migawki z rejsu do niezwykle pięknego portu Sydney.

 
 

Źródło: https:

Intel Core i9 12900K vs i3 12100. Jaka będzie różnica wydajności w grach w 1440p

Dodano: 24.05.2022 10:09 | 39 odsłon | 0 komentarzy


Postanowiliśmy przeprowadzić szybki test, w którym porównaliśmy wydajność procesorów w rozdzielczości 2560x1440p. Czy do grania w wyższych rozdzielczościach potrzeba nam wydajnego procesora, czy wydajnej karty graficznej? Jaka będzie różnica pomiędzy Intel Core i3 12100 a Intel Core i9 12900K? Jak w tym wszystkim wypadną dodatkowo Intele i5 12400 oraz i5 12600K? Zapraszamy do oglądania!

Źródło: https:

Najlepsze telefony fotograficzne – ranking na czerwiec 2022

Dodano: 23.05.2022 18:33 | 12 odsłon | 0 komentarzy



Jakie telefony robią najlepsze zdjęcia? Wybieramy pięć modeli z dobrym aparatem.

Zbliżają się wakacje: czas wojaży w najdalszych zakątkach świata, przepięknych widoków i niezapomnianych wspomnień. Czy można przywieźć z nich lepszą pamiątkę niż album pełen zdjęć? Odpowiedź nasuwa się sama.

Ale żeby zrobić zdjęcia, trzeba mieć do tego odpowiedni sprzęt. Właśnie dlatego czerwiec to idealny moment na zakup telefonu – takiego z doskonałym aparatem, który pozwoli uwiecznić w całej krasie piękno bałtyckich plaż i dzikich tatrzańskich ostępów. Wybraliśmy w związku z tym pięć najlepszych modeli, którymi wykonać takie zdjęcia, że kolegom z pracy oko zbieleje!

Jak wybieraliśmy?

Poniżej znajduje się lista pięciu najlepszych naszym zdaniem smartfonów fotograficznych. Każdy z wymienionych modeli polecamy i uważamy, że będzie dobrym zakupem. Najbardziej atrakcyjną w naszej ocenie propozycję wyróżniliśmy dodatkowo wyróżnieniem „Wybór Redakcji”.

Dobierając smartfony do zestawienia podstawowym kryterium była dla nas jakość wbudowanego aparatu, a mówiąc bardziej precyzyjnie, jakość wykonywanych z jego pomocą zdjęć. Jakość wideo także jest istotna, choć ma charakter drugorzędny – tematowi najlepszych telefonów do nagrywania filmów planujemy poświęcić osobne zestawienie.

W zestawieniu znajdują się urządzenia z różnych przedziałów cenowych: począwszy od półki niemal budżetowej, aż po segment premium. Oczywiście nie porównujemy ich bezpośrednio, a zwracamy uwagę na modele, które wybijają się na tle podobnie wycenionej konkurencji.

Jako punkt odniesienia braliśmy ceny urządzeń w oficjalnej dystrybucji i dużych, polskich sklepach. Staramy się rekomendować źródła, w których nie musicie obawiać się oszustwa oraz potencjalnych problemów z reklamacją i wsparcie serwisowym.

Telefony uszeregowano w kolejności alfabetycznej. Wyjątek stanowi Wybór Redakcji, który znajdziecie na ostatniej stronie. Jeśli nie zgadzacie się z naszym wyborem lub chcielibyście zasugerować swoje propozycje najlepszych smartfonów do robienia zdjęć, gorąco zachęcamy do pozostawienia komentarza oraz udziału w załączonej ankiecie.

[ANKIETA:1392]

 

Źródło: https:

Idealne książki na Dzień Matki – część 2

Dodano: 22.05.2022 13:00 | 25 odsłon | 0 komentarzy



Szukasz idealnego prezentu na Dzień Matki? Wybierz jedną z tych książek! Na pewno znajdziesz wśród nich upominek, który spodoba się Twojej mamie.

Uwielbiam święta, które skupiają się na wyrażanie szacunku i miłości dla bliskich nam osób. To właśnie z uwagi na ważność tej okoliczności przychodzę do was z drugą częścią poleceń książkowych. Jeśli jeszcze nie macie pomysłu, czym obdarować swoją mamę, sięgnijcie po któryś z proponowanych niżej tytułów, a na pewno wywołacie uśmiech na jej twarzy. 

Jojo Moyes „Pod osłoną deszczu”

Deszcz, konie i przepiękna Irlandia.


„Pod osłoną deszczu” to debiutancka powieść autorki, zabierająca czytelników do deszczowej Irlandii, która ogrzeje serce rodzinnymi relacjami trzech pokoleń niezwykłych kobiet. Joy i jej córka Kate nie są w najlepszych relacjach, niewiele też wie o swojej szesnastoletniej wnuczce, Sabine. Kiedy nastolatka zjawia się u swojej babci, wywraca jej życie do góry nogami. Młoda dziewczyna pochodząca z miasta musi dostosować się do zwyczajów swojej babci, która kocha konie i ma równie mocny charakter. To właśnie relacje rodzinne stanowią oś tej powieści, rozczulają i utrzymują uwagę czytelnika.

„Pod osłoną deszczu” to historia miłosna i niezwykle rodzinna. Kate, Joy i Sabine są wspaniałymi, wyjątkowymi kobietami i nie można powstrzymać się od kibicowania im. Czytamy o ich odwadze i nieustannym wysiłku potrzebnym do zmiany drogi życia, które zostało zepchnięte z kursu. Dodatkowo byłam pod wrażeniem opisów przyrody, koni i irlandzkiej wsi. Czytelnicy książek Jojo Moyes cenią jej powieści za umiejętność łączenia humoru, romansu, elementów dramatu, słabości ludzkich, a także postaci, z którymi można się utożsamiać. Dokładnie te elementy sprawiają, że na każdą kolejną powieść czekam z utęsknieniem.

Joanna Kruszewska, trylogia „Czas nadziei”, „Czas leci rany” i „Czas powrotów”

Podlasie kryje w sobie wiele czułości.


To ciepła i rodzinna seria obyczajowa autorstwa Joanny Kruszewskiej, której fabuła podnosi na duchu i rozgrzewa serce. „Czas nadziei” to poruszająca, miejscami trudna wielopokoleniowa opowieść, w której poszczególni członkowie rodziny będą przeżywać koleje losu, zdecydowanie nieobce wielu czytelnikom.

„Czas leczy rany” to poruszająca kontynuacja, w której bohaterowie cieszą się czasem spędzonym razem na Podlasiu. Autorka wykreowała bohaterów świadomych swoich zalet i wad, autentycznych, nie mitologizuje ich życia i decyzji. Nic, co ludzkie nie jest nam jednak obce, tak samo, jak bohaterom najnowszej powieści „Czas powrotów”. Między bohaterkami rodzi się niezwykła więź, pogłębiana z każdą tacką ciasta z cukierni Heleny. Powieści Joanny Kruszewskiej opierają się na wartościach rodzinnych, przyjacielskich i partnerskich, w których każdy czytelnik, bez względu na wiek odnajdzie coś dla siebie. Każdy z bohaterów zmaga się z innymi wyzwaniami, przez co, śledząc ich losy, stajemy się częścią ich doświadczeń.

Dodatkowo autorka niezwykle plastycznie i obrazowo nadała zielonemu Podlasiu rolę drugoplanowego bohatera, który swoimi urokami przyciąga czytelnika i zachęca do lektury. Całą serię polecam miłośnikom wielopokoleniowych opowieści, w której losy rodziców i dzieci przeplatają się, łącząc czytelników w każdym wieku.

Roma Ligocka „Siła rzeczy”

Wielka moc pamięci.


Roma Ligocka jest jedną z autorek, której twórczość po przeczytaniu zostaje ze mną na długie lata. Niezapomniane spotkanie z „Dziewczynką w czerwonym płaszczyku” poprowadziło mnie w kierunku literatury non-fiction, autobiografii i literatury obozowej. Polska malarka i pisarka tym razem pozwala nam połączyć doświadczenia przeszłości z podróżą do Nicei w czasach współczesnych, uzupełniając ostatnie rozdziały rodzinnej historii.

Anna Abrahamer tuż przed rozpoczęciem II wojny światowej odwiedza Niceę. Jej wnuczka, Roma, 80 lat później podróżuje w to samo miejsce, co jej babcia. „Siła rzeczy” prowadzi nas przez melancholijne retrospekcje pachnące wspomnieniami, Lazurowym Wybrzeżem, namiastką życia przed wojną i jej tragicznymi skutkami. Główna bohaterka próbuje odtworzyć kroki swoich przodków, jednocześnie pochylając się nad tym, co przynosi obecna chwila. W drugiej części powieści czytamy pamiętnik Anny Abrahamerowej, w którym Kraków w latach 1938-1939 jawi się społecznym niepokojem i niedostatkiem.
„Siła rzeczy” to z jednej strony niezwykle współczesna opowieść o więzach rodzinnych, z drugiej bolesny powrót do przeszłości, która pomimo czasu wciąż boli i pozostawia głęboki ślad.

Eric-Emmanuel Schmitt „Felix i niewidzialne źródło”

Baśń dla dorosłych z niezwykłym przesłaniem.


Fatu, Mama tytułowego Feólixa, będąca jeszcze niedawno ucieleśnieniem radości i ciepła, prowadząca urokliwą kawiarnię w Belleville, staje się z każdym dniem cieniem samej siebie. Jej syn Feólix, będący narratorem powieści, decyduje się odnaleźć niewidzialne źródło, by przywrócić swojej mamie blask życia.

„Felix i niewidzialne źródło” to surrealistyczna powieść o poszukiwaniu sensu, zmierzeniu się z rzeczywistością, która przestaje być magiczna, a zaczyna nabierać odcieni szarości. Co zrobić, by jednak całkowicie nie zatraciła swojego blasku?

Nie można odmówić autorowi zbudowana nietuzinkowej galerii postaci, którzy otaczają Felixa i jego mamę. Eric-Emmanuel Schmitt, używając dosłownie kilku zdań, potrafi zbudować między wykreowanymi przez siebie bohaterami a czytelnikiem więź. Dzięki temu ta niedługa opowieść staje się podróżą pełną czytelniczych wrażeń.

Michelle Obama, „Becoming. Moja historia”

O silnej kobiecie dla wrażliwych kobiet.


Michelle Obama to szczególna kobieta, która zapisała się w historii zdobywając nagrodę Big Help Award. Angażowała się aktywnie się w działalność społeczną, towarzysząc jednocześnie mężowi w jego prezydenturze. Michelle Obama (z domu Robinson) stała u boku prezydenta Stanów Zjednoczonych od 2009 do 2017. W swojej książce „Becoming. Moja historia” pozwala nam poznać nie tylko na ten chwalebny w jej życiu rozdział, lecz również na całe życie, począwszy od wczesnego dzieciństwa.

Dla pierwszej damy, tak samo priorytetowe jak odnalezienie się w nowej roli, było kontynuowanie swojego życia zawodowego i rodzinnego. „Becoming” to portret kobiety ambitnej, niezależnej, gotowej poświęcić swoje życie dla działalności społecznej. Pierwsza dama angażowała się w propagowanie zdrowego stylu życia i dostępu do opieki zdrowotnej dla każdego obywatela Stanów Zjednoczonych, bez względu na status społeczny. Pierwsza dama Ameryki potrafi z pokorą spojrzeć na swoje życie i doświadczenia. Jednocześnie wierzy w swoje umiejętności, dzięki czemu to jej biografię trzymamy dziś w naszych rękach.

Wszystkim mamom składam ciepłe życzenia, by każdy dzień przynosił same dobre nowiny. Dajcie znać, jaki tytuł was zainteresował! Już w przyszłym tygodniu polecę kilka cudownych historii dla dzieci 😊

 
 
 

O autorce
Jestem nałogową czytelniczką wszystkiego, co wpadnie mi w ręce, dlatego zainwestuję w urządzenie zatrzymujące czas. Zajmuję się promocją i upowszechnianiem literatury pod marką "", zrzeszającą wokół siebie miłośników książek. Jako twórczyni plebiscytu "opowiemci", honoruję twórców oraz kibicuję osobom i organizacjom, które dzielą się swoją literacką pasją w sieci. Współorganizatorka wydarzenia kulturalnego w Katowicach Blog Book Meeting i współautorka e-booka "#instabezściemy

Źródło: https:

Gry mobilne dla dzieci to nie strata czasu. Złoto z Google Play #89

Dodano: 21.05.2022 11:06 | 35 odsłon | 0 komentarzy


Gry dla dzieci na telefon


Sklep Google Play to kopalnia złota, jednak znalezienie przydatnych aplikacji czy dobrze wykonanych gier na Androida to niezłe wyzwanie. Dlatego co weekend dzielę się znaleziskami i nowościami z Google Play, które uznam za wartościowe i użyteczne. Zbliża się koniec szkoły, Dzień Dziecka, sezon komunijny w pełni – nie ma lepszej okazji, by zaproponować świetne gry… nie tylko dla dzieci.

Google Play pęka w szwach od gier dla dzieci, ale to od rodziców zależy, co dzieci zobaczą na ekranach telefonów i tabletów. Lepiej, by zobaczyły coś, co nie będzie szpetne, krzykliwe czy bezsensowne. Jeszcze lepiej będzie, jeśli przy okazji wyniosą z tego coś pożytecznego. Szczytem marzeń jest, jeśli nawet tego nie zauważą – taka nauka jest najlepsza.

The Battle of Polytopia – kieszonkowa Cywilizacja

Cena: 0 zł, opcjonalne dodatkowe zakupy. Pobierz za darmo

Ta gra to kieszonkowa Cywilizacja o bardzo prostych zasadach. Potyczka odbywa się na mapie złożonej z kwadratowych pól, odzwierciedlających różne tereny i zasoby. Oczywiście do wyboru macie kilka ras z różnymi specjalnymi zdolnościami. W miarę rozwoju malutkiej cywilizacji musicie opracowywać nowe technologie i docelowo wyeliminować przeciwnika. Możecie też zagrać z botami albo w trybie kreatywnym, by po prostu rozwijać swoje cywilizacje. Jako że jest to gra turowa, nic nie stoi na przeszkodzie, by podawać sobie telefon z rąk do rąk w czasie gry.

Warto spróbować zagrać w The Battle of Polytopia z dziećmi, które jeszcze nie dorosły do pełnowymiarowych gier strategicznych albo gdy chcecie zagrać w coś szybkiego i przyjemnego. Jeśli gra Was wciągnie, możecie później dokupić możliwość grania przez sieć oraz kilka dodatkowych ras.

Monument Valley – klasyk wśród mobilnych łamigłówek

Cena: 18,99 zł. Kup

Monument Valley to już klasyka łamigłówek mobilnych. Gra jest bardzo ładna, relaksująca i wymaga wyobraźni przestrzennej. Przy tym jej fabuła jest bardzo sympatyczna – to historia matki i córki. Celem jest przeprowadzenie postaci po abstrakcyjnych trasach, które są tworzone przez złudzenia optyczne i perspektywę. Trzeba więc w taki sposób zmieniać i obracać planszę, by ułożyć „chodnik” dla bohaterek gry w niemożliwej architekturze. Monument Valley zawiera kilkadziesiąt poziomów i zapewni rozrywkę na dobrych kilka godzin.

W Google Play są dostępne dwie części gry. Moim zdaniem pierwsza jest znacznie ciekawsza, ale to kwestia gustu.

Shadowmatic – Gra cieni

Cena: 0 zł za pierwszych 14 poziomów. Pobierz za darmo

Shadowmatic to kolejna łamigłówka, ale tym razem trzeba jak najszybciej odkryć kształt, który kryje się w dziwacznej bryle. Jak? Trzeba tak obracać bryłę, by jej cień uzyskał rozpoznawalny kształt. W grze czeka proste, ale wcale niełatwe zadanie i ponad 100 przedmiotów do odgadnięcia „na czas”. Przy tym grafika jest bardzo estetyczna.

Za darmo można przejść 14 poziomów w czterech środowiskach i myślę, że bez wyrzutów sumienia kupisz rodzinie pełną wersję gry.

Mekorama – Znajdź wszystkie gwiazdki na ślicznych dioramach

Cena: 0 zł, reklamy, opcjonalny zakup pełnej wersji. Pobierz za darmo

Mekorama to gra, której moim zdaniem nie da się nie lubić. Celem jest przeprowadzenie robota po interaktywnych dioramach w taki sposób, by zebrał wszystkie ukryte gwiazdki i trafił do wyjścia. W tym celu nierzadko trzeba przesuwać elementy dioramy i wykonywać kroki w odpowiedniej kolejności. Przy tym gra jest bardzo estetyczna i wciągająca.

W Mekoramę możesz grać za darmo, jeśli zdecydujesz się obejrzeć od czasu do czasu reklamę.

Minecraft – Nie miał dzieciństwa, kto nie grał w Minecrafta

Cena: 33,99 zł. Kup

Odkryłam Minecraft jako osoba dorosła, ale od pewnego momentu trudno mi znaleźć osoby, które nie miały z tą grą choć trochę styczności. Minecraft podbił świat ku zaskoczeniu… chyba wszystkich. Jest w nim coś magicznego. Przede wszystkim nie da się w tę grę grać źle. Możesz grać brutalnie, możesz łagodnie. Możesz eksplorować bezkresne jaskinie, a możesz wznosić piękne zamki ku niebu. Minecraft wbrew pozorom pobudza fantazję i stanowi niezłą szkołę tabliczki mnożenia.

Myślę, że lepiej grać w Minecrafta klawiaturą i myszką, ale osoby przyzwyczajone do grania na ekranie dotykowym bez problemu poradzą sobie z Minecraftem na telefonie czy tablecie. Jest też możliwość podłączenia kontrolera.

Bonus: Scottie Go Labirynth Mobile – spróbuj przemycić kodowanie

Cena: 0 zł za pierwszy z trzech modułów. Pobierz za darmo

Nie lubię wciskania nauki programowania wszędzie, gdzie się da, ale gra Scottie Go Labirynth Mobile nie robi tego tak ordynarnie, jak aplikacje typowo do nauki programowania. Przy tym gry z tej serii łączą planowanie ruchów z prowadzeniem kosmity przez labirynt. Kolejne kroki kosmity o imieniu Scottie należy zaplanować i ułożyć program z bloczków. W innych wersjach gry są to bloczki fizyczne z tektury, ale w tej wszystko można zrobić na ekranie telefonu. Po przygotowaniu programu można obserwować, jak Scottie pokonuje przeszkody i znajduje wyjście z sytuacji.

Gra została podzielona na 3 moduły, z czego pierwszy jest dostępny całkiem za darmo. Jeśli dzieci złapią bakcyla, możesz rozważyć dokupienie kolejnych zadań, a w dalszej perspektywie może przesiadkę na Minecrafta, gdzie młodzież może eksperymentować z programowaniem w Pythonie.

 

Źródło: https:

Honor 70 i 70 Pro na oficjalnych zdjęciach

Dodano: 20.05.2022 20:01 | 41 odsłon | 0 komentarzy


Honor 70 i 70 Pro oficjalne zdjęcia

Honor opublikował w serwisie Weibo zdjęcia swoich nowych flagowych smartfonów, których premiera ma się odbyć jeszcze w tym miesiącu. Honor 70 i Honor 70 Pro różnią się szczegółami zewnętrznego designu i trafią na rynek w czterech kolorach.

Honor szykuje się do premiery swoich najnowszych flagowców z serii 70. Dzięki publikacji producenta w serwisie Weibo, poznaliśmy wygląd obu urządzeń. Design modeli Honor 70 i Honor 70 Pro nawiązuje do poprzedników debiutujących w grudniu ubiegłego roku, czyli ledwie kilka miesięcy temu.

 
 

nadchodzące smartfony mają z przodu zakrzywiony na bokach wyświetlacz. Ze zdjęć wynika, że ten w modelu Honor 70 Pro jest otoczony węższymi ramkami, co dodaje mu charakteru "pro".

Honor 70 i 70 Pro przód

Na tylnym panelu Honor 70 w oczy rzucają się przede wszystkim dwie okrągłe "wyspy" fotograficzne z trzema aparatami fotograficznymi. W przypadku modelu Pro są one nieco większe i trochę zniekształcone. Główny aparat fotograficzny ma tu być wyposażony w nową matrycę firmy Sony o rozdzielczości 54 Mpix i rozmiarze 1/1,49".

Oba urządzenia będą miały port USB-C, ale nie znajdziemy w nich gniazda Jack 3,5 mm. Urządzenia w Państwie Środka będzie można kupić w czterech wersjach kolorystycznych, które widać na zdjęciach poniżej.

Honor 70 zdjęcie kolory
Honor 70
Honor 70 Pro kolory
Honor 70 Pro

Oficjalna prezentacja smartfonów z serii Honor 70 ma się odbyć 30 maja 2022 roku.

 
 

Źródło: https:


Starsze wiadomości »
reklama

Copyright © 2008-2022 itblog24.com  - wszelkie prawa zastrzeżone