piątek, 01 lipca 2022 r.  Imieniny: Bogusza, Haliny, Mariana
Wiadomości z tagiem Kilka  RSS
Gorąco to i promocja gorąca. Kilka gier za darmo na Epic Games Store

Dodano: 30.06.2022 23:09 | 0 odsłon | 0 komentarzy


Na ten tydzie#x144; Epic Games Store przygotowa#x142;o dla graczy a#x17C; trzy darmowe gry. I wcale nie s#x105; to ma#x142;e, anonimowe tytu#x142;y.

Źródło: https:

AYANEO NEXT II - przenośna konsola premium dla graczy z Intel Alder Lake, AMD Rembrandt, Intel ARC i Radeon RX 6000M

Dodano: 30.06.2022 15:30 | 1 odsłon | 0 komentarzy


Chińska firma AYANEO jest jedną z najbardziej aktywnych firm, jeśli chodzi o przygotowywanie kolejnych generacji przenośnych konsol do gier. Firma także lubi się z Microsoftem, dzięki czemu to kolejne wersje Windowsa zasilają wspomniane konsolki. Kilka tygodni temu informowaliśmy Was już o pracach nad AYANEO 2, które jako jedno z pierwszych zestawów wykorzysta procesory AMD Ryzen 6000. Teraz firma zdradza pierwsze konkrety o AYANEO NEXT II.

Źródło: https:

AMD Radeon RX 7000 - nadchodzące karty graficzne RDNA 3 mogą wprowadzić technikę FSR 3.0 ze sprzętowymi jednostkami

Dodano: 29.06.2022 13:01 | 2 odsłon | 0 komentarzy


Kilka miesięcy temu zadebiutowała druga generacja techniki AMD FidelityFX Super Resolution, które teraz działa na podobnej zasadzie jak NVIDIA DLSS, a także oferuje dobrej jakości wygładzanie krawędzi. AMD FSR 2.0 pomimo tych zmian pozostaje w pełni otwartym rozwiązaniem. Za kilka miesięcy pojawi się nowa generacja Radeonów i wygląda na to, że w pewnym momencie pojawi się AMD FSR 3.0, które w przeciwieństwie do poprzedników nie będzie już tak otwarte...

Źródło: https:

Sprzedałam swój telefon Orange. Zobacz, jakie to proste!

Dodano: 28.06.2022 10:16 | 14 odsłon | 0 komentarzy



Sprzedałam stary telefon w salonie OrangeStary telefon zalega Ci gdzieś w szafce? Ja sobie już poradziłam z tym problemem. Skorzystałam z odkupu Orange, nie musiałam wychodzić z domu i jeszcze na tym zyskałam.

Odkup Orange – o co chodzi?

Orange okupuje używane telefony jako część działań proekologicznych. W ten sposób pomarańczowy operator redukuje ilość elektrośmieci i przyczynia się do odzyskiwania cennych surowców. W mieszkaniach Polaków zalega 30 mln urządzeń <(a href="https://www.telepolis.pl/wiadomosci/prawo-finanse-statystyki/stare-smartfony-30-milionow-dzien-ziemi">dane z raportu z kwietnia 2022), co jest równowartością 34 kg złota i 350 kg srebra.

Przy okazji chomikujemy też akumulatory litowo-jonowe, które są nadzwyczaj niebezpieczne. Narażanie takiego magazynu energii na uszkodzenie to proszenie się o pożar. Z tego też powodu lepiej nie wyrzucać ich do ogólnych śmietników, gdzie mogą zostać przebite.

Co ma z tego klient? Poza cennym miejscem w szafkach Orange daje nam – klientom – możliwość, by odpowiedzialnie i zarazem wygodnie pozbyć się niepotrzebnego sprzętu. I jeszcze odzyskać parę stówek przy okazji.

Sprzedałam telefon w salonie Orange

Odkup telefonów Orange działa na dwa sposoby. Możesz wybrać się do salonu, gdzie telefon zostanie wyceniony na miejscu przez pracownika. W ten sposób sprzedałam starszy ze swoich telefonów (w stanie co najwyżej dobrym, bez pudełka i ładowarki). W salonie zostanie sprawdzony ekran, akumulator, stan obudowy itp., więc przynieś telefon wyczyszczony i naładowany. Jeśli masz z tym problem, obsługa salonów Orange Ci pomoże.

Telefon, który sprzedałam w salonie Orange
Ostatnie spojrzenie na stary telefon. Zaraz zamienię go na bon :)

Na podstawie stanu urządzenia wyliczona zostanie należność, którą otrzymasz od ręki w postaci bonów zakupowych Orange. Oczywiście, jeśli zgodzisz się na sprzedaż i potwierdzisz ją podpisem.

Tak wygląda umowa sprzedaży telefonu w salonie Orange

Cały proces zajął mniej niż 15 minut. Bony są ważne 60 dni i możesz je wydać na nowy sprzęt i akcesoria (w tym na ratę za nowe urządzenie, jeśli przy okazji kupujesz nowe). Postanowiłam od razu wyposażyć się na letnie wycieczki rowerowe.

Bonem Orange zapłaciłam za gadżety na lato

Sprzedałam telefon Orange bez wychodzenia z domu

Sprawdziłam też inną drogę – wszystko załatwiłam online, po mój telefon przyjechał kurier i dostałam gotówkę na konto. Ten proces trwał dokładnie tydzień.

Krok 1: Wyczyść telefon, znajdź ładowarkę

Zacznij od sprawdzenia, w jakim stanie jest telefon, czy ma ładowarkę (nie jest konieczna do sprzedaży) i wyczyszczenia danych – w końcu nie chcesz sprzedać go ze swoją książką adresową i zdjęciami, prawda? Przywracanie ustawień fabrycznych i czyszczenie pamięci znajdziesz w ustawieniach telefonu:

jak usunąć dane z telefonu z Androidem?

Krok 2: Wyceń telefon i zamów kuriera

Ten krok należy wykonać na stronie . Podaj model telefonu i jego stan, a także zaznacz, czy masz oryginalną ładowarkę. W praktyce to istotne, jeśli zamierzasz sprzedać telefon ze specyficznym standardem szybkiego ładowania. Jeśli jednak nie masz ładowarki, nic nie szkodzi.

Wycena telefonu w Odkup Orange

Mój poprzedni telefon to model z 2019 roku, debiutował z ceną 2399 zł. Ostatnia znana mi cena to 1399 za nowy egzemplarz, ale od dawna nie ma go na polskim rynku. Mogłabym dostać za niego do 679 zł, ale oczywiście nie jest w stanie idealnym – w końcu zjeździł ze mną kawał Europy. Moja ocena została zweryfikowana przez specjalistów w kolejnym etapie.

 

W kolejnym kroki podałam swoje dane i numer konta bankowego, na które otrzymam należność. Część pieniędzy przekazałam wybranej OPP. Po wysłaniu formularza otrzymałam informację, że za 2 dni robocze kurier DPD odbierze moją przesyłkę. Masz więc 2 dni na upewnienie się, że na telefonie nie zostały Twoje dane i spakowanie przesyłki tak, by telefonowi nic się nie stało. Paczka opuściła moje mieszkanie zgodnie z planem.

Forkularz wysyłki na orangerecykling.pl

Krok 3: Potwierdź wycenę

Dokładnie 7 dni po złożeniu zamówienia otrzymałam e-mail z serwisu Greenfone z ostateczną wyceną. Mój wysłużony telefon jest jednak w stanie „Dobrym”, więc mogę dostać za niego 336 zł. Na tym etapie możesz przyjąć pieniądze i od razu dostać je na konto lub odmówić sprzedaży – wtedy serwis odeśle Ci Twój telefon. Cóż – zgodziłam się bez wahania, bo mieć, a nie mieć…

Potwierdzenie ceny odkupu telefonu przez Orange Recykling

 

Kasa wpłynęła na konto tego samego dnia.

Potwierdzenie wypłaty pieniędzy za telefon sprzedany w Orange

Kilka uwag na koniec.

Przede wszystkim: nie czekaj! Telefony tracą na wartości z miesiąca na miesiąc. Mój w ciągu miesiąca potaniał o całe 6 zł. Jeśli decydujesz się na sprzedaż w salonie, weź ze sobą dowód osobisty (mObywatel na razie nie wystarczy).

Jeśli masz firmę, możesz uzyskać dokumenty niezbędne do usunięcia telefonów z ewidencji środków trwałych oraz fakturę za ewentualne zakupy w salonie.

Przy sprzedaży przez internet należność za telefon możesz też łatwo przekazać na wybraną organizację pożytku publicznego. W formularzu z adresem jest lista, możesz też wybrać część kwoty.

Co się stanie z tymi telefonami? Część z nich zostanie odświeżonych i wróci na rynek w okazyjnej cenie. Telefony te dostaną nowe elementy obudowy i zostaną porządnie przetestowane. Zajmuje się tym profesjonalny serwis Greenfone, posiadający niezbędne certyfikaty, od lat trudniący się recyklingiem elektroniki.

Telefon jednak nie działa, co z nim zrobić?

Odkup Orange to nie jedyny sposób, by odpowiedzialnie uwolnić się od zbędnej elektroniki. Jeśli masz sprzęt za stary, by kwalifikował się do programu (starszy niż 5 lat) albo poważnie uszkodzony, możesz go po prostu zanieść do salonu Orange i tam oddać w dobre ręce. Tak zrobiłam ze swoim tabletem, na którego sprzedaż nie miałam już najmniejszych szans.

Tablet trafił do pojemnika przy okazji wizyty w salonie, możesz też zostawić tu ładowarki, baterie i inne drobne elektrośmieci.

Pojemnik na elektrośmieci w salonie Orange

 

Telefony są pakowane w bezpieczne kontenery, w których nie ma na przykład ryzyka uszkodzenia akumulatora. W nich pojadą do zakładu specjalizującego się w utylizacji elektroniki. Jeśli to możliwe, w zakładzie zostaną odzyskane surowce i części do ponownego wykorzystania – wszystko odpowiedzialnie i z poszanowaniem środowiska naturalnego.

Oczywiście wciąż możesz próbować sprzedawać swój sprzęt na rynku wtórnym, ale na pewno nie powiesz mi, że na OLX będzie z tym mniej nerwów. Odkup Orange daje przede wszystkim komfort gwarantowanej ceny i działa bezproblemowo. Nie bez znaczenia jest też odbiór kurierem bez dodatkowych opłat. Dla mnie ważna jest też świadomość, że sprzęt nie skończy żywota na wysypisku w jakimś odległym kraju.

Artykuł powstał przy współpracy z Orange, ale swoje telefony sprzedałam naprawdę.

 

 

Źródło: https:

Lenovo ThinkBook 13s 2022 - nowa generacja biurowych laptopów, teraz z procesorami AMD Ryzen 5 6600U i Ryzen 7 6800U

Dodano: 27.06.2022 16:30 | 2 odsłon | 0 komentarzy


Kilka tygodni temu testowaliśmy przyzwoitego laptopa biznesowego - Lenovo ThinkBook 13s Gen.2 z procesorem AMD Ryzen 7 5800U. Wygląda na to, że ten całkiem nieźle dopracowany sprzęt wkrótce pojawi się z nową generacją układów AMD Rembrandt. Chińskie źródła donoszą bowiem o przygotowywanej przez Lenovo prezentacji dotyczącej kolejnej edycji notebooka Lenovo ThinkBook 13s. Czego jeszcze możemy się spodziewać po nowości?

Źródło: https:

Nie dodzwonisz się na 112. Winne samorządy

Dodano: 27.06.2022 12:49 | 14 odsłon | 0 komentarzy


Krynica Morska - latarnia

Wszyscy znamy efekt sylwestra, gdy w popularnych miejscowościach turystycznych sieci komórkowe nie wytrzymują ogromnego ruchu. W wielu miejscowościach turystycznych problem ten występuje nie przez jedną noc, a przez cały sezon – alarmuje ekspert Instytutu Łączności w felietonie z cyklu #PowiedzSprawdzam.

W Krynicy Morskiej sieci komórkowe działają tak słabo, że pojawił się nawet problem z dodzwonieniem się na numer alarmowy 112. To skutek najazdu turystów, ale przede wszystkim – decyzji lokalnych władz. To samo może wydarzyć się także w innych miastach. Dlaczego tak jest, wyjaśnia Michał Połzun, ekspert od systemów łączności bezprzewodowej, związany z Instytutem Łączności.

Krynica Morska – ratownicy nie mogą się dodzwonić na 112  

Kilka dni temu media donosiły o problemach z zasięgiem w Krynicy Morskiej. W tym popularnym kurorcie ratownicy i plażowicze bezskutecznie próbują złapać sygnał, nie można się nawet dodzwonić na 112. W efekcie akcje ratownicze są bardzo utrudnione.

Michał Połzun wskazuje, co jest przyczyną takiej sytuacji. Zasięg w Krynicy Morskiej pogorszył się od czasu, kiedy w 2019 roku zdemontowano należący do Urzędu Morskiego maszt radiowy, wraz z działającymi na nim antenami stacji bazowych.

Od tego też momentu trwają próby poprawienia tej sytuacji. Próby, albo raczej „próby”, bo z jednej strony władze miasta chciałyby lepszego zasięgu dla turystów, a z drugiej strony inwestycje operatorów napotykają mur już na wstępnym etapie ich planowania

 – wyjaśnia Michał Połzun.

Ekspert wymienia dwie biurokratyczne przeszkody. Pierwsza z nich to Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego, a druga to działania konserwatorska zabytków. Bez realnego wsparcia ze strony Urzędu Miasta w pozyskaniu odpowiedniej nieruchomości zasięg się nie polepszy.

Krynica Morska nie jest jednak wyjątkiem. Podobne sytuacje mają miejsce w rejonie Słowińskiego Parku Narodowego czy w Krakowie. Tam władze miasta i podległych mu spółek wypowiadają albo nie przedłużają umów dzierżawy pod istniejące maszty. 

Skąd się biorą problemy z zasięgiem w miejscowościach turystycznych?

Ekspert Instytutu Łączności przekonuje, że w większości przypadków problemy z zasięgiem wynikają z odległości terminala od stacji bazowej oraz z ograniczeń pojemności sieci. W pierwszym przypadku sygnał z naszego telefonu nie jest w stanie skutecznie i czytelnie dotrzeć do odbiornika stacji bazowej, zostać przetworzony i przesłany dalej do rozmówcy.

Osobny problem to ograniczenie pojemności. Każda stacja bazowa, niezależnie od technologii, w jakiej pracuje, z 5G włącznie, jest w stanie obsłużyć skończoną liczbę połączeń jednocześnie, w tym także połączeń transmisji danych. Średnio stacja bazowa przenosi 30 jednoczesnych połączeń głosowych i 60 jednoczesnych sesji transmisji danych. Te średnie liczby ulegają zwiększeniu poprzez mechanizmy optymalizacji ruchu, sytuację polepsza również wprowadzenie 5G, gdzie liczba jednoczesnych sesji też rośnie.

Trochę inaczej sprawa wygląda z numerem 112. Otrzymuje on najwyższy priorytet – takie połączenie będzie zrealizowane, nawet jeśli stacja bazowa jest zapchana. Jednak nie zostanie nawiązane w sytuacji, w jakiej doszło w Krynicy – gdy telefon jest na tyle daleko od stacji bazowej, że nie może nawiązać z nią połączenia.

Zdaniem Michała Połzuna wiele tego typu sytuacji nigdy nie miałoby miejsca, gdyby włodarze miast i miasteczek zrozumieli, jak ważny dla wszystkich jest nieprzerwany i nieograniczony dostęp do usług telekomunikacyjnych. 

Gdyby zrozumieli, że obecność masztu w ich mieście nie ogranicza możliwości, tylko je tworzy. Gdyby zrozumieli, że obecność masztu nie spowoduje depopulacji ich wyborców, a niektórym z nich może uratować życie, bo dzięki niemu będzie można się szybko dodzwonić na numer alarmowy i wezwać pomoc

– wylicza ekspert.

Pełna treść felietonu na stronie: https://www.gov.pl/web/5g/powiedzsprawdzam-i-dowiedz-sie-dlaczego-krynica-morska-ale-nie-tylko-ma-bardzo-chory-zasieg.

 
 

Źródło: https:

Nowe PlayStation Plus w akcji. Zapłaciłem za butik, dostałem dyskont

Dodano: 24.06.2022 17:24 | 30 odsłon | 0 komentarzy



Sprawdziłem w akcji nowe PlayStation Plus. Liczyłem na więcej. Dużo więcej.

Starożytni Grecy wierzyli, że na początku był Chaos. Dopiero z niego powstali Bogowie i cały znany nam świat. Nie ma to rzecz jasna większego znacznia – po prostu szukam dobrego momentu, który można by uznać za początek wojny między PlayStation i Xboksem. Tak naprawdę jednak interesuje nas to, co miało miejsce nieco później. Konkretnie w 2017 roku, kiedy to Microsoft wprowadził usługę Xbox Game Pass.

Game Pass zmienił zasady gry. Od teraz gracze, którzy chcieli pograć na konsoli Microsoftu, nie musieli już kupować każdej gry osobno. Zamiast tego mogli opłacać niedrogą subskrypcję, która gwarantowała im dostęp do bogatej biblioteki tytułów dostępnych od zaraz na wyciągnięcie ręki. A co w tym czasie mieli do dyspozycji posiadacze PlayStation? Abonament PlayStation Plus z trzema darmowymi grami na miesiąc i usługę streamingu PlayStation Now. Albo – co jest bardziej prawdopodobne – tylko PlayStation Plus, bo Now przez lata dostępny był raptem na kilku rynkach i nic nie wskazywało na to, żeby miało się to kiedykolwiek zmienić.

Tak czy inaczej oferta subskrypcyjna Sony na tle rywala zaczęła się prezentować dość biednie, a gracze to dostrzegali. Na odpowiedź trzeba jednak było czekać aż pięć lat, ponieważ dopiero teraz debiutuje zupełnie nowe, przeprojektowane PlayStation Plus, które raz na zawsze pokaże Microsoftowi, gdzie jego miejs…

W tym miejscu autor tekstu nie umiał się powstrzymać i wybuchnął salwą śmiechu. Do pisania artykułu wrócił po ok. dziesięciu minutach.

Wybaczcie. Problem w tym, że jeśli nowe PlayStation Plus faktycznie jest „nowe”, to ze mnie jest anorektyk. A zdecydowanie nie jest – dowody znajdziecie na naszym kanale youtube’owym. Sony postanowiło ujednolicić nieco swoją ofertę, łącząc PlayStation Plus i PlayStation Now w jedną subskrypcję. Bo w sumie tym w praktyce jest nowe PlayStation Plus – nieco bardziej zawiłym rebrandingiem. Dla Polaków jednak jest to pewna nowość, ponieważ do tej pory do PlayStation Now i streamingu gier nie mieliśmy dostępu. Ale czy jest się z czego cieszyć?

Nowe szaty króla

I tu powoli dochodzimy do meritum. Nowe PlayStation Plus właśnie wystartowało, a ja miałem okazję sprawdzić je w akcji. Pierwsze wrażenia? „Meh.”

Ale po kolei. Przede wszystkim wybaczcie ten przydługi wstęp, jednak wydaje mi się, że szerszy kontekst jest w tym wypadku dość istotny. Sony pali się grunt pod nogami. Game Pass może nie pogrążył sprzedaży PlayStation 5, ale to mocny argument w rękach Microsoftu, na który Japończycy nie mieli dotąd odpowiedzi. Odpowiedzi, na którą liczyli sami gracze. Na pewno dało się to wyczuć, czytając sekcje komentarzy w branżowych mediach i na portalach społecznościowych. Nowe PlayStation Plus miało być właśnie taką odpowiedzią. Nawet jeśli Sony nigdy tak tego nie komunikowało (całkiem rozsądnie), to w ten sposób było, jest i będzie ono postrzegane przez użytkowników.

Ta świadomość siedziała mi gdzieś z tyłu głowy od pierwszych chwil, kiedy wczoraj, krótko po północy mój dotychczasowy abonament PlayStation Plus został przekształcony w PlayStation Plus Essential. Odbyło się to całkiem bezproblemowo i pewnie nawet bym tego faktu nie odnotował, gdybym nerwowo nie odświeżał interfejsu konsoli (nie oceniajcie – to na potrzeby artykułu 😅). Kilka kliknięć i udało mi się dokopać do menu, w którym mogłem dokonać upgrade’u do wariantu Extra lub Premium.

Oczywiście wybrałem ten ostatni – choćby po to, żeby sprawdzić wszystko, co nowe PlayStation Plus ma do zaoferowania. Jako że moja aktualna subskrypcja kończyła się 14 lipca 2022 roku, koszt migracji do wyższego poziomu wyliczono na 24,18 zł. Dla mnie układ idealny. Zapłaciłem grosze, a 22 dni to dość czasu, żeby sprawdzić, z czym to się je i podjąć decyzję, co dalej. Podejrzewam jednak, że gdyby do końca subskrypcji zostało nieco dłużej, to wcale do śmiechu by mi nie było.

Bo liczy się ilość, a nie jakość

No dobra, to co dostałem dzięki upgrade’owi? Przede wszystkim pokaźną bibliotekę gier na PlayStation 4 i 5 dostępnych od ręki dla każdego użytkownika. Jest ich sporo – sam naliczyłem niecałe 360 tytułów. Wśród takiego mrowia gier każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Sam np. ucieszyłem się na okazję, by w końcu ograć dwie pierwsze części The Dark Pictures Anthology i Bloodstained oraz wrócić do klasycznych odsłon Final Fantasy. Podejrzewam jednak, że generalnie większą atrakcją będą tytuły pokroju remastera Demon’s Souls czy Assassin’s Creed: Valhalla, a więc stosunkowo świeże tytuły AAA.

Ale… no właśnie. „Stosunkowo” świeże. Nowości w dniu premiery tutaj nie znajdziemy, o czym Sony samo kilkukrotnie uprzedzało. Podobnie próżno szukać niezależnych hitów Internetu pokroju Unpacking, Death’s Door czy Tunic, w które jeszcze niedawno zagrywali się posiadacze Game Passa. Ogólnie rzecz biorąc cała biblioteka PlayStation Plus Extra kojarzy mi się raczej z ofertą dyskontu, gdzie opłacalność liczona jest w przeliczeniu na ilość towaru, ale niekoniecznie jakość.

Tak ogólnie to rzecz jasna nic złego. Podejrzewam, że dla niedzielnych graczy i osób zaczynających swoją przygodę z PlayStation taka oferta może się nawet wydawać atrakcyjna. Tyle tylko że dostęp do biblioteki PlayStation Plus Extra kosztuje na rok 400 zł – prawie dwa razy więcej niż podstawowy pakiet Essential. Szczerze? Nie jestem przekonany, czy warto dopłacać. Jeśli faktycznie zależy Wam na oszczędnościach, znacznie lepszym pomysłem wydaje się zainwestowanie tych 160 zł różnicy podczas wyprzedaży.

Ale załóżmy, że jesteście gotowi zapłacić za droższy pakiet. Może w takim razie lepiej będzie wybrać od razu PlayStation Plus Premium? Roczna subskrypcja kosztuje 480 zł, a więc raptem 80 zł więcej niż Extra. No i tutaj znajdziemy te bardziej intrygujące nowości: bibliotekę klasycznych gier oraz streaming. Nie ukrywam, że to właśnie na te funkcje czekałem najmocniej.

To dla kogo jest ten streaming?

W szczególności zacierałem sobie rączki na streaming. Od dawna nie mam gamingowego peceta, za to mam szybki Internet i router z Wi-Fi 6. Mam też smartfona z dokupionym do niego dedykowanym kontrolerem oraz komputer z systemem macOS. Normalnie modelowy klient rodem z artykułu promującego streaming gier. I wiecie co? I gó… ekhm, „i nic z tego”. Strumieniowanie gier w PlayStation Plus Premium dostępne jest wyłącznie na konsolach PlayStation oraz komputerach z Windowsem.

W czasach, kiedy Microsoft, Google i NVIDIA zachwalają streaming gier jako świetną alternatywę dla osób, które nie mają dedykowanego sprzętu do grania, PlayStation pozwala na strumieniowanie gier wyłącznie na urządzeniach, gdzie te gry i tak są dostępne. Geniusz. Czysty geniusz. 

Do głowy przychodzi mi tylko jedno sensowne zastosowanie dla streamingu w tej formie: potencjalna oszczędność miejsca na dysku oraz szansa na sprawdzenie gier bez konieczności ich pobierania. Ale nawet tutaj mając szybki Internet, żonglowanie zainstalowanymi tytułami wydaje się na dłuższą metę wygodniejsze. A przecież bez szybkiego Internetu do strumieniowania gier nawet nie ma co podchodzić.

Trzeba natomiast oddać, że samo strumieniowanie działa całkiem sprawnie. Jakość obrazu jest zupełnie przyzwoita, a opóźnienia w przypadku połączenia przewodowego w tandemie ze światłowodem były minimalne. Nie mówię, że nie było ich wcale. Jeśli jesteście na takie rzeczy wrażliwi, pewnie tych parę klatek poślizgu wyczujecie od razu, ale bądźmy szczerzy – nie dla takich osób przygotowano tę usługę. Nie wiem, dla kogo tak właściwie ją przygotowano, ale na pewno nie dla takich osób. 

Streaming to też jedyny sposób, by na PlayStation 4 oraz 5 pograć w klasyki z PlayStation 3. Tych w ofercie jest całkiem sporo i na papierze wydaje się to doskonałe rozwiązanie, żeby odświeżyć sobie np. pierwsze Red Dead Redemption. Tylko jest problem – gry w ramach streamingu działają na oryginalnym sprzęcie. Żadnego upscalingu, żadnych usprawnień. Zamiast tego czekają na nas długie czasy ładowania, niskie rozdzielczości i spadki framerate’u. Powrót do przeszłości pełną gębą.

Klasyka dla o(d)pornych

Zresztą temat klasycznych gier w ofercie PlayStation Plus Premium wydaje się ogólnie potraktowany po macoszemu. Tytuły z PSX działają poprawnie, ale jest ich raptem garstka. Do tego wiele z nich to wersje PAL w 50 Hz, co potrafi rodzić problemy związane z płynnością animacji i responsywnością sterowania. Gry z PS2? W abonamencie dostajemy wyłącznie kilka tytułów wydanych jeszcze w czasach PlayStation 4 w ramach inicjatywy PlayStation 2 Classics. Zresztą tutaj także nie obyło się bez wpadki z wykorzystaniem wersji PAL i związanych z tym problemów. 

O grach na PSP nawet się nie wypowiadam, bo ich nie znalazłem. To znaczy, nie w sekcji przeznaczonej dla klasycznych gier, bo kilka tytułów znalazło się w kolekcji PlayStation Plus Extra. Były to jednak remastery z czasów PlayStation 4.

W ogóle sposób, w jaki oferta klasyków została skatalogowana, woła o pomstę do nieba. Chcecie się dowiedzieć, na jaką platformę oryginalnie ukazał się dany tytuł? To macie pecha, bo jej tu nie ma – a jeśli już, to głęboko zakopana. Chcecie wyfiltrować gry z pierwszego PlayStation? Nope, nie ma takiej opcji. Interesuje Was, na jakiej podstawie część remasterów pojawiła się w katalogu PlayStation Plus Extra, a część trafiła wyłącznie do droższego Premium? Mnie też, bo nie widzę tu absolutnie żadnego klucza.

Generalnie szkoda, że temat klasycznych tytułów potraktowano w ten sposób. Jest to usługa dodatkowo płatna, zarezerwowana wyłącznie dla najwyższego progu subskrypcji. Można pomyśleć, że mamy tu do czynienia z ofertą skierowaną do pasjonatów. Dało się z tego rewelacyjne narzędzie do celebrowania historii PlayStation – dodać do każdej gry krótką notkę historyczną, stworzyć kolekcje tematyczne ukazujące rozwój kultowych serii oraz całych gatunków itd. Nie, zamiast tego dostaliśmy zbitek starych, kiepskich portów oraz remasterów tylko po to, by czymś uzasadnić wyższą cenę pakietu Premium. Wiem, że się powtarzam, ale Microsoft robi to lepiej. Ba, nawet Nintendo robi to lepiej!

No i została wisienka na torcie. Wersje próbne gier, dzięki którym możemy przez pięć godzin pograć w wybrane nowości. Niby super – nie trzeba w ciemno wydawać 300 zł na pełną wersję gry. Tylko dlaczego ta funkcja dostępna jest wyłącznie dla osób, które i tak zostawiają Sony najwięcej kasy w ramach abonamentu? Czy naprawdę to oni powinni być tutaj targetem?

Oczywiście mógłbym jeszcze dodać, że te same gry w Game Passie pewnie pojawiłyby się w dniu premiery bez żadnych ograniczeń, ale trochę to już nudne, prawda?

Dla graczy? Nie, dla udziałowców

Jak pewnie łatwo się domyślić po lekturze tych przemyśleń, jestem nowym PlayStation Plus mocno zawiedziony. To nie jest oferta przygotowana „for the players”. To oferta, która opłaca się wyłącznie Sony: wdrożona stosunkowo niskim kosztem, a gwarantująca dodatkowy zastrzyk gotówki i zainteresowanie mediów. W rocznym sprawozdaniu finansowym sukces murowany!

Ale jako gracz jestem rozczarowany. Bo wiecie, w próżni to wszystko nie wygląda źle: jest spory katalog gier dostępnych od ręki, jest streaming, są wersje próbne… czego chcieć więcej? Ano tego, żeby to wszystko było zrobione na poziomie, do którego przyzwyczaiła nas konkurencja. Jeśli za nowe PlayStation Plus mam płacić jak za Game Passa, to chcę katalog równie dobrych jakościowo tytułów. Chcę streamingu, który poziomem dotrzyma poziomu przynajmniej Stadii i będę mógł z niego skorzystać tam, gdzie normalnie nie mam do swoich gier dostępu. No i chcę katalogu klasyków, który jakością dorówna przynajmniej temu z Nintendo Switch Online – bez fajerwerków, ale za to z jakimkolwiek poszanowaniem fanów, którzy interesują się historią marki.

A co dostałem? Dowód na to, że Sony może i nadal robi dobre konsole, ale z realiami współczesnego rynku ma coraz bardziej na bakier.

Na całe szczęście mamy alterantywy. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na ich temat, koniecznie sprawdźcie nasze porównanie usług subskrypcji gier, które niebawem pojawi się na łamach Telepolis!

 
 

Źródło: https:

Jaki tablet wybrać? Kilka przydatnych wskazówek

Dodano: 23.06.2022 17:55 | 39 odsłon | 0 komentarzy


Mobilne urządzenia łączące się z siecią i wyposażone w dotykowy ekran od kilku lat dla wielu z nas stanowią najważniejszy sposób korzystania z internetu i różnego typu aplikacji. Generalnie dzielą się ona na dwie grupy - smartfony oraz tablety. Te pierwsze, ze względu na mniejsze wymiary, lepiej sprawdzają się jako sprzęt do korzystania poza domem. W domowym zaciszu bardziej docenimy zaś zalety tabletu, który dzięki większym rozmiarom pozwala wygodniej korzystać z multimediów, aplikacji i internetu. O czym jednak warto pamiętać przy wyborze idealnego urządzenia?

Źródło: https:

AMD FSR 2.0 jest od teraz dostępny w formie open source. Dostęp do narzędzi techniki powinien być teraz jeszcze łatwiejszy

Dodano: 23.06.2022 13:00 | 2 odsłon | 0 komentarzy


Kilka tygodni temu zadebiutowała technika AMD FSR 2.0 (FidelityFX Super Resolution 2.0), która znacząco zmienia formę rekonstrukcji obrazu, wykorzystując w tym celu m.in. temportal upscaling oraz zaawansowany algorytm antyaliasingu. Dzięki zmianom, FSR 2.0 prezentuje zdecydowanie lepszą jakość obrazu w porównaniu do pierwszej generacji. Po roku od premiery FSR 1.0, AMD poinformowało przejściu FSR 2.0 w pełni na model open source.

Źródło: https:

Intel NUC 12 Serpent Canyon - zestaw komputerowy z procesorami Intel Alder Lake-H i układem graficznym ARC A770M

Dodano: 22.06.2022 14:30 | 2 odsłon | 0 komentarzy


Intel regularnie pracuje nad kolejnymi generacjami swoich gotowych zestawów komputerowych NUC. Obecnie producent oferuje zarówno niewielkie modele MiniPC jak również dużo większe NUC Extreme, w których mieszczą się nawet pełnowymiarowe karty graficzne. Kilka miesięcy temu wprowadzono do sprzedaży model NUC 12 Extreme "Dragon Canyon", tymczasem wkrótce do oferty powinien dołączyć mniejszy NUC 12 "Serpent Canyon".

Źródło: https:


Starsze wiadomości »
reklama

Copyright © 2008-2022 itblog24.com  - wszelkie prawa zastrzeżone