piątek, 01 lipca 2022 r.  Imieniny: Bogusza, Haliny, Mariana
Wiadomości z tagiem Microsoft  RSS
Wygląda świetnie - Microsoft Surface Pro 8 już w naszych rękach

Dodano: 30.06.2022 15:38 | 1 odsłon | 0 komentarzy


Microsoft Surface Pro 8 dotar#x142; ju#x17C; do naszej redakcji, wi#x119;c ruszamy z jego testami. Czas sprawdzi#x107;, czy najnowszy laptop Microsoftu rzeczywi#x15B;cie jest tak dobry, jak wszystko na to wskazuje.

Źródło: https:

Microsoft stworzył laptop niemal doskonały. Można się zakochać

Dodano: 28.06.2022 18:26 | 21 odsłon | 0 komentarzy



Microsoft wzbogacił swoją ofertę komputerów Surface o konwertowalny Laptop Studio. Model ten powstał z myślą o wydajnej pracy, ale można z niego korzystać także w bardziej przyjemny sposób.

Surface Laptop Studio to wprowadzony w tym roku na polski rynek nowy, konwertowalny komputer firmy Microsoft. Oferuje on swoim użytkownikom unikalną konstrukcję, która pozwala łatwo zmienić laptop w tablet czy urządzenie do korzystania z multimediów. Wewnątrz obudowy, wykonanej ze stopu magnezu i aluminium, pracują wydajne podzespoły, dzięki którym urządzenie to świetnie nadaje się do pracy, ale można na nim uruchomić również gry (szczególnie na modelu z dodatkową kartą graficzną GeForce).

Świetny wygląd i wydajna praca to oczywiście nie jedyne zalety testowanego przeze mnie laptopa. O wszystkich, które znalazłem, dowiesz się z poniższej recenzji, do której przeczytania i komentowania zapraszam. Pokażę w niej również to, jak Surface Laptop Studio wypada w codziennym użytkowaniu.

Microsoft Surface Lapto Studio tablet

Specyfikacja laptopa:

  • Obudowa ze stopu magnezu i aluminium, kolor Platinum (platynowy),
  • Wymiary: 323,28 x 228,32 x 18,94 mm, masa 1820,2 g,
  • Podświetlana klawiatura QWERTY, touchpad,
  • Zawias Dynamic Woven Hinge, umożliwiający obrót ekranu o 180°,
  • 14,4-calowy wyświetlacz PixelSense Flow o rozdzielczości 2400 x 1600 pikseli (201 ppi), do 120 Hz, 10 punktów dotyku, Dolby Vision, powłoka błyszcząca,
  • Obsługa protokołu Microsoft Pen Protocol i pióra Surface Slim Pen 2,
  • Czterordzeniowy procesor Intel Core i7-11370H (3,3 GHz, maks. 4,8 GHz, 12 MB Cache L3, 10 nm),
  • Grafika Intel Iris Xe + Nvidia GeForce RTX 3050 Ti z 4 GB pamięci GDDR6,
  • 16 GB RAM-u LPDDR4X, dysk SSD 512 GB,
  • Gniazda i porty: 2 x USB-C z USB 4/Thunderbolt 4, Jack 3,5 mm (słuchawki + mikrofon), Surface Connect,
  • Łączność: Wi-Fi 6 (802.11ax), Bluetooth 5.1,
  • Kamera 1080p zgodna z Windows Hello, dwa mikrofony studyjne dalekiego zasięgu, głośniki Omnisonic z Dolby Atmos,
  • Czujniki: akcelerometr, żyroskop, magnetometr i czujnik światła otoczenia,
  • Wbudowany akumulator o pojemności 58 Wh, do 18 godzin pracy,
  • Zasilacz sieciowy 102 W z dodatkowym gniazdem USB-A,
  • System operacyjny Windows 11 Home 64-bit (22000),
  • Cena: 10099 zł.

Microsoft Surface Laptop Studio tył

Zestaw testowy

Microsoft Surface Laptop Studio przyjechał do mnie w opakowaniu sprzedażowym, czyli kartonowym pudełku w kolorze białym. W jego wnętrzu, oprócz komputera, znalazła się ładowarka sieciowa z odłączanym przewodem zasilającym oraz krótka instrukcja obsługi. Dodatkowo otrzymałem również pióro Microsoft Surface Slip Pen 2 oraz ładowarkę indukcyjną do tego akcesorium.

Źródło: https:

Dożywotnie licencje na system Microsoft Windows i pakiet Microsoft Office w bardzo niskich cenach

Dodano: 27.06.2022 6:00 | 2 odsłon | 0 komentarzy


Platforma z kluczami vip-scdkey przygotowała nową ofertę promocyjną, która pozwala kupić w niższej cenie oprogramowanie do komputera. Wyprzedaż dotyczy systemów operacyjnych Microsoft Windows 10, Windows 11, a także pakietu Office i występuje w różnych wariantach. Przy użyciu kodu promocyjnego, aktywowanego w czasie składania zamówienia, można uzyskać jeszcze 25% zniżki względem regularnej ceny. Warto również pamiętać, że przy zakupie klucza do Windows 10 można otrzymać bezpłatne uaktualnienie do Windows 11.

Źródło: https:

Nowe PlayStation Plus w akcji. Zapłaciłem za butik, dostałem dyskont

Dodano: 24.06.2022 17:24 | 30 odsłon | 0 komentarzy



Sprawdziłem w akcji nowe PlayStation Plus. Liczyłem na więcej. Dużo więcej.

Starożytni Grecy wierzyli, że na początku był Chaos. Dopiero z niego powstali Bogowie i cały znany nam świat. Nie ma to rzecz jasna większego znacznia – po prostu szukam dobrego momentu, który można by uznać za początek wojny między PlayStation i Xboksem. Tak naprawdę jednak interesuje nas to, co miało miejsce nieco później. Konkretnie w 2017 roku, kiedy to Microsoft wprowadził usługę Xbox Game Pass.

Game Pass zmienił zasady gry. Od teraz gracze, którzy chcieli pograć na konsoli Microsoftu, nie musieli już kupować każdej gry osobno. Zamiast tego mogli opłacać niedrogą subskrypcję, która gwarantowała im dostęp do bogatej biblioteki tytułów dostępnych od zaraz na wyciągnięcie ręki. A co w tym czasie mieli do dyspozycji posiadacze PlayStation? Abonament PlayStation Plus z trzema darmowymi grami na miesiąc i usługę streamingu PlayStation Now. Albo – co jest bardziej prawdopodobne – tylko PlayStation Plus, bo Now przez lata dostępny był raptem na kilku rynkach i nic nie wskazywało na to, żeby miało się to kiedykolwiek zmienić.

Tak czy inaczej oferta subskrypcyjna Sony na tle rywala zaczęła się prezentować dość biednie, a gracze to dostrzegali. Na odpowiedź trzeba jednak było czekać aż pięć lat, ponieważ dopiero teraz debiutuje zupełnie nowe, przeprojektowane PlayStation Plus, które raz na zawsze pokaże Microsoftowi, gdzie jego miejs…

W tym miejscu autor tekstu nie umiał się powstrzymać i wybuchnął salwą śmiechu. Do pisania artykułu wrócił po ok. dziesięciu minutach.

Wybaczcie. Problem w tym, że jeśli nowe PlayStation Plus faktycznie jest „nowe”, to ze mnie jest anorektyk. A zdecydowanie nie jest – dowody znajdziecie na naszym kanale youtube’owym. Sony postanowiło ujednolicić nieco swoją ofertę, łącząc PlayStation Plus i PlayStation Now w jedną subskrypcję. Bo w sumie tym w praktyce jest nowe PlayStation Plus – nieco bardziej zawiłym rebrandingiem. Dla Polaków jednak jest to pewna nowość, ponieważ do tej pory do PlayStation Now i streamingu gier nie mieliśmy dostępu. Ale czy jest się z czego cieszyć?

Nowe szaty króla

I tu powoli dochodzimy do meritum. Nowe PlayStation Plus właśnie wystartowało, a ja miałem okazję sprawdzić je w akcji. Pierwsze wrażenia? „Meh.”

Ale po kolei. Przede wszystkim wybaczcie ten przydługi wstęp, jednak wydaje mi się, że szerszy kontekst jest w tym wypadku dość istotny. Sony pali się grunt pod nogami. Game Pass może nie pogrążył sprzedaży PlayStation 5, ale to mocny argument w rękach Microsoftu, na który Japończycy nie mieli dotąd odpowiedzi. Odpowiedzi, na którą liczyli sami gracze. Na pewno dało się to wyczuć, czytając sekcje komentarzy w branżowych mediach i na portalach społecznościowych. Nowe PlayStation Plus miało być właśnie taką odpowiedzią. Nawet jeśli Sony nigdy tak tego nie komunikowało (całkiem rozsądnie), to w ten sposób było, jest i będzie ono postrzegane przez użytkowników.

Ta świadomość siedziała mi gdzieś z tyłu głowy od pierwszych chwil, kiedy wczoraj, krótko po północy mój dotychczasowy abonament PlayStation Plus został przekształcony w PlayStation Plus Essential. Odbyło się to całkiem bezproblemowo i pewnie nawet bym tego faktu nie odnotował, gdybym nerwowo nie odświeżał interfejsu konsoli (nie oceniajcie – to na potrzeby artykułu 😅). Kilka kliknięć i udało mi się dokopać do menu, w którym mogłem dokonać upgrade’u do wariantu Extra lub Premium.

Oczywiście wybrałem ten ostatni – choćby po to, żeby sprawdzić wszystko, co nowe PlayStation Plus ma do zaoferowania. Jako że moja aktualna subskrypcja kończyła się 14 lipca 2022 roku, koszt migracji do wyższego poziomu wyliczono na 24,18 zł. Dla mnie układ idealny. Zapłaciłem grosze, a 22 dni to dość czasu, żeby sprawdzić, z czym to się je i podjąć decyzję, co dalej. Podejrzewam jednak, że gdyby do końca subskrypcji zostało nieco dłużej, to wcale do śmiechu by mi nie było.

Bo liczy się ilość, a nie jakość

No dobra, to co dostałem dzięki upgrade’owi? Przede wszystkim pokaźną bibliotekę gier na PlayStation 4 i 5 dostępnych od ręki dla każdego użytkownika. Jest ich sporo – sam naliczyłem niecałe 360 tytułów. Wśród takiego mrowia gier każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Sam np. ucieszyłem się na okazję, by w końcu ograć dwie pierwsze części The Dark Pictures Anthology i Bloodstained oraz wrócić do klasycznych odsłon Final Fantasy. Podejrzewam jednak, że generalnie większą atrakcją będą tytuły pokroju remastera Demon’s Souls czy Assassin’s Creed: Valhalla, a więc stosunkowo świeże tytuły AAA.

Ale… no właśnie. „Stosunkowo” świeże. Nowości w dniu premiery tutaj nie znajdziemy, o czym Sony samo kilkukrotnie uprzedzało. Podobnie próżno szukać niezależnych hitów Internetu pokroju Unpacking, Death’s Door czy Tunic, w które jeszcze niedawno zagrywali się posiadacze Game Passa. Ogólnie rzecz biorąc cała biblioteka PlayStation Plus Extra kojarzy mi się raczej z ofertą dyskontu, gdzie opłacalność liczona jest w przeliczeniu na ilość towaru, ale niekoniecznie jakość.

Tak ogólnie to rzecz jasna nic złego. Podejrzewam, że dla niedzielnych graczy i osób zaczynających swoją przygodę z PlayStation taka oferta może się nawet wydawać atrakcyjna. Tyle tylko że dostęp do biblioteki PlayStation Plus Extra kosztuje na rok 400 zł – prawie dwa razy więcej niż podstawowy pakiet Essential. Szczerze? Nie jestem przekonany, czy warto dopłacać. Jeśli faktycznie zależy Wam na oszczędnościach, znacznie lepszym pomysłem wydaje się zainwestowanie tych 160 zł różnicy podczas wyprzedaży.

Ale załóżmy, że jesteście gotowi zapłacić za droższy pakiet. Może w takim razie lepiej będzie wybrać od razu PlayStation Plus Premium? Roczna subskrypcja kosztuje 480 zł, a więc raptem 80 zł więcej niż Extra. No i tutaj znajdziemy te bardziej intrygujące nowości: bibliotekę klasycznych gier oraz streaming. Nie ukrywam, że to właśnie na te funkcje czekałem najmocniej.

To dla kogo jest ten streaming?

W szczególności zacierałem sobie rączki na streaming. Od dawna nie mam gamingowego peceta, za to mam szybki Internet i router z Wi-Fi 6. Mam też smartfona z dokupionym do niego dedykowanym kontrolerem oraz komputer z systemem macOS. Normalnie modelowy klient rodem z artykułu promującego streaming gier. I wiecie co? I gó… ekhm, „i nic z tego”. Strumieniowanie gier w PlayStation Plus Premium dostępne jest wyłącznie na konsolach PlayStation oraz komputerach z Windowsem.

W czasach, kiedy Microsoft, Google i NVIDIA zachwalają streaming gier jako świetną alternatywę dla osób, które nie mają dedykowanego sprzętu do grania, PlayStation pozwala na strumieniowanie gier wyłącznie na urządzeniach, gdzie te gry i tak są dostępne. Geniusz. Czysty geniusz. 

Do głowy przychodzi mi tylko jedno sensowne zastosowanie dla streamingu w tej formie: potencjalna oszczędność miejsca na dysku oraz szansa na sprawdzenie gier bez konieczności ich pobierania. Ale nawet tutaj mając szybki Internet, żonglowanie zainstalowanymi tytułami wydaje się na dłuższą metę wygodniejsze. A przecież bez szybkiego Internetu do strumieniowania gier nawet nie ma co podchodzić.

Trzeba natomiast oddać, że samo strumieniowanie działa całkiem sprawnie. Jakość obrazu jest zupełnie przyzwoita, a opóźnienia w przypadku połączenia przewodowego w tandemie ze światłowodem były minimalne. Nie mówię, że nie było ich wcale. Jeśli jesteście na takie rzeczy wrażliwi, pewnie tych parę klatek poślizgu wyczujecie od razu, ale bądźmy szczerzy – nie dla takich osób przygotowano tę usługę. Nie wiem, dla kogo tak właściwie ją przygotowano, ale na pewno nie dla takich osób. 

Streaming to też jedyny sposób, by na PlayStation 4 oraz 5 pograć w klasyki z PlayStation 3. Tych w ofercie jest całkiem sporo i na papierze wydaje się to doskonałe rozwiązanie, żeby odświeżyć sobie np. pierwsze Red Dead Redemption. Tylko jest problem – gry w ramach streamingu działają na oryginalnym sprzęcie. Żadnego upscalingu, żadnych usprawnień. Zamiast tego czekają na nas długie czasy ładowania, niskie rozdzielczości i spadki framerate’u. Powrót do przeszłości pełną gębą.

Klasyka dla o(d)pornych

Zresztą temat klasycznych gier w ofercie PlayStation Plus Premium wydaje się ogólnie potraktowany po macoszemu. Tytuły z PSX działają poprawnie, ale jest ich raptem garstka. Do tego wiele z nich to wersje PAL w 50 Hz, co potrafi rodzić problemy związane z płynnością animacji i responsywnością sterowania. Gry z PS2? W abonamencie dostajemy wyłącznie kilka tytułów wydanych jeszcze w czasach PlayStation 4 w ramach inicjatywy PlayStation 2 Classics. Zresztą tutaj także nie obyło się bez wpadki z wykorzystaniem wersji PAL i związanych z tym problemów. 

O grach na PSP nawet się nie wypowiadam, bo ich nie znalazłem. To znaczy, nie w sekcji przeznaczonej dla klasycznych gier, bo kilka tytułów znalazło się w kolekcji PlayStation Plus Extra. Były to jednak remastery z czasów PlayStation 4.

W ogóle sposób, w jaki oferta klasyków została skatalogowana, woła o pomstę do nieba. Chcecie się dowiedzieć, na jaką platformę oryginalnie ukazał się dany tytuł? To macie pecha, bo jej tu nie ma – a jeśli już, to głęboko zakopana. Chcecie wyfiltrować gry z pierwszego PlayStation? Nope, nie ma takiej opcji. Interesuje Was, na jakiej podstawie część remasterów pojawiła się w katalogu PlayStation Plus Extra, a część trafiła wyłącznie do droższego Premium? Mnie też, bo nie widzę tu absolutnie żadnego klucza.

Generalnie szkoda, że temat klasycznych tytułów potraktowano w ten sposób. Jest to usługa dodatkowo płatna, zarezerwowana wyłącznie dla najwyższego progu subskrypcji. Można pomyśleć, że mamy tu do czynienia z ofertą skierowaną do pasjonatów. Dało się z tego rewelacyjne narzędzie do celebrowania historii PlayStation – dodać do każdej gry krótką notkę historyczną, stworzyć kolekcje tematyczne ukazujące rozwój kultowych serii oraz całych gatunków itd. Nie, zamiast tego dostaliśmy zbitek starych, kiepskich portów oraz remasterów tylko po to, by czymś uzasadnić wyższą cenę pakietu Premium. Wiem, że się powtarzam, ale Microsoft robi to lepiej. Ba, nawet Nintendo robi to lepiej!

No i została wisienka na torcie. Wersje próbne gier, dzięki którym możemy przez pięć godzin pograć w wybrane nowości. Niby super – nie trzeba w ciemno wydawać 300 zł na pełną wersję gry. Tylko dlaczego ta funkcja dostępna jest wyłącznie dla osób, które i tak zostawiają Sony najwięcej kasy w ramach abonamentu? Czy naprawdę to oni powinni być tutaj targetem?

Oczywiście mógłbym jeszcze dodać, że te same gry w Game Passie pewnie pojawiłyby się w dniu premiery bez żadnych ograniczeń, ale trochę to już nudne, prawda?

Dla graczy? Nie, dla udziałowców

Jak pewnie łatwo się domyślić po lekturze tych przemyśleń, jestem nowym PlayStation Plus mocno zawiedziony. To nie jest oferta przygotowana „for the players”. To oferta, która opłaca się wyłącznie Sony: wdrożona stosunkowo niskim kosztem, a gwarantująca dodatkowy zastrzyk gotówki i zainteresowanie mediów. W rocznym sprawozdaniu finansowym sukces murowany!

Ale jako gracz jestem rozczarowany. Bo wiecie, w próżni to wszystko nie wygląda źle: jest spory katalog gier dostępnych od ręki, jest streaming, są wersje próbne… czego chcieć więcej? Ano tego, żeby to wszystko było zrobione na poziomie, do którego przyzwyczaiła nas konkurencja. Jeśli za nowe PlayStation Plus mam płacić jak za Game Passa, to chcę katalog równie dobrych jakościowo tytułów. Chcę streamingu, który poziomem dotrzyma poziomu przynajmniej Stadii i będę mógł z niego skorzystać tam, gdzie normalnie nie mam do swoich gier dostępu. No i chcę katalogu klasyków, który jakością dorówna przynajmniej temu z Nintendo Switch Online – bez fajerwerków, ale za to z jakimkolwiek poszanowaniem fanów, którzy interesują się historią marki.

A co dostałem? Dowód na to, że Sony może i nadal robi dobre konsole, ale z realiami współczesnego rynku ma coraz bardziej na bakier.

Na całe szczęście mamy alterantywy. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na ich temat, koniecznie sprawdźcie nasze porównanie usług subskrypcji gier, które niebawem pojawi się na łamach Telepolis!

 
 

Źródło: https:

Microsoft zrzyna z Opery? Nowe funkcje w Edge’u

Dodano: 24.06.2022 10:59 | 1 odsłon | 0 komentarzy


Microsoft Edge zyskuje nowe, interesuj#x105;ce funkcje, kt#xF3;re na pewno przydadz#x105; si#x119; wielu z nas. Trudno jednak nazwa#x107; je innowacyjnymi #x2013; w nieco innej wersji znamy je z Opery.

Źródło: https:

Microsoft świętuje koniec roku szkolnego. Sprawdź nowe gry w Game Pass

Dodano: 22.06.2022 16:21 | 31 odsłon | 0 komentarzy


Popularna usługa Microsoftu zostanie rozbudowana o kolejne pozycje. Końcówka czerwca może być bardzo hojna dla posiadaczy abonamentu Xbox Game Pass. W kolejce jest 5 nowych tytułów.

Już zaraz zakończy się rok szkolny 2021/2022. W związku z tym Microsoft przygotował wiele niespodzianek dla uczniów rozpoczynających wakacje, choć z oferty może skorzystać każdy. Pod koniec czerwca do usługi Xbox Game Pass trafi aż pięć nowych tytułów, które są na tyle różnorodne, że każdy powinien znaleźć coś dla siebie.

Dodawanie gier do usługi Xbox Game Pass rozpoczęło się właściwie już wczoraj (21 czerwca). Wtedy do abonentów trafiło Total War: Three Kingdoms na PC. Jest to dwunasta odsłona wielokrotnie nagradzanej serii strategii Total War. W tej części gracze mogą wziąć udział w epickim konflikcie w starożytnych Chinach. Złożona kampania turowa, w której trzeba zarządzać wojskiem, rozbudową miast i surowcami, pozwoli graczom zbudować własne, potężne Imperium. Tytuł obfituje również w ciekawe starcia armii w czasie rzeczywistym, lecz nie brakuje w nim możliwości rozstrzygania sporów za pomocą dyplomacji. Każdy może poprowadzić tę historię według indywidualnego konceptu, by podjąć próbę zjednoczenia podzielonego terytorium.

Już 23 czerwca do usługi Xbox Game Pass trafi najnowsza część najbardziej znanej serii zmagań piłkarskich FIFA 2022. Gra będzie dostępna również w ofercie EA Play. W tej grze bez problemu przetestujesz swoje umiejętności boiskowe w starciu z innymi graczami. Oczywiście, istnieje również możliwość rozegrania pucharu lub całej kariery przeciwko AI.

Z kolei 1 lipca Xbox Game Pass zabierze abonentów w podróż na dziewicze tereny Montany. W grze Far Cry 5 gracze dostaną możliwość starcia się z niebezpieczną sektą, której przewodzi niezwykle charyzmatyczny lider. 

Dodatkowo, w Game Passie ukaże się również: 

  • Shadowrun Trilogy (chmura, konsola; od 21 czerwca) 
  • Naraka: Bladepoint (chmura, konsola, PC; od 23 czerwca) 

Na wakacje nie zawsze można zabrać swojego peceta lub konsolę żeby w wolnej chwili pograć, ale każdy ma przy sobie smartfona. W związku z tym kolejne 10 tytułów otrzymało wsparcie sterowania dotykowego. Pełna lista gier z dodanym sterowaniem dotykowym: 

  • Broken Age 
  • Bugsnax 
  • Chinatown Detective Agency 
  • Kraken Academy!! 
  • Life is Strange: True Colors 
  • Ninja Gaiden 
  • Ninja Gaiden 2 
  • Ninja Gaiden 3: Razor’s Edge 
  • The Dungeon of Naheulbeuk 
  • The Last Kids on Earth 

 
 

Źródło: https:

Xbox potwierdza: Mamy problem. Widać go już w polskich sklepach

Dodano: 22.06.2022 8:06 | 17 odsłon | 0 komentarzy


Xbox potwierdza: Mamy problem. Dotyczy głównie europejskich graczy

Słaba dostępność konsol Xbox Series X/S oraz PlayStation 5 nie jest niczym nowym. Jednak Microsoft ma jeszcze jeden problem, który dotyczy głównie europejskich graczy.

Chociaż ceny kart graficznych wciąż spadają, to nie można zapomnieć, że cały czas trwa kryzys na rynku układów scalonych. Na poszczególne chipy producenci muszą czekać tygodniami, a czasami wręcz miesiącami, co znacząco utrudnia produkcję. Widać to chociażby po wciąż słabej dostępności konsol nowej generacji, czyli Xbox Series X/S oraz PlayStation 5.

Xbox ma problem z kontrolerami

Jednak na tym przeciwności losu się nie kończą. Microsoft potwierdził, że ma jeszcze jeden problem, który na razie dotyka głównie europejskich graczy. Chodzi o bezprzewodowe kontrolery do Xboxa, które są też kompatybilne z PC-tami. W wielu krajach są one wyprzedane lub dostępne w niewielkiej liczbie egzemplarzy, a przez to też dużo droższe niż wcześniej.

Widać to także w polskich sklepach. Chociaż, póki co, nie powinniście mieć problemów ze znalezieniem kontrolerów w normalnych cenach (chociaż ofert jest mało), to w niektórych sklepach kwoty przebijają już poziom 400 zł, a w innych pady są po prostu niedostępne. Nie wiadomo, z czego konkretnie (braku jakiego elementu?) wynika problem i kiedy sytuacja ulegnie poprawie.

 
 

Źródło: https:

Rosja bez Windowsa. Pobieranie zablokowane

Dodano: 20.06.2022 8:42 | 22 odsłon | 0 komentarzy


Rosja bez Windowsa. Pobieranie zablokowane

Rosjanie narzekają od kilku dni, że nie są w stanie pobrać Windowsa 10 oraz Windowsa 11 ze strony Microsoftu. Wygląda na to, że zostali przez firmę z Redmond zablokowani.

Od kilku dni użytkownicy z Rosji mają problem z pobraniem narzędzi do instalacji Windows 10 oraz Windows 11, a także plików obrazu obu systemów. Po wejściu na oficjalną stronę Microsoftu pojawia im się błąd "404 - nie odnaleziono pliku lub katalogu".

Microsoft zablokował Rosjan?

To prawdopodobnie kolejna odsłona sankcji, nakładanych na Rosję i jej obywateli po ataku na Ukrainę. Microsoft już w marcu wycofał się z kraju rządzonego przez Putina, a teraz zapewne zablokował możliwość pobierania swoich systemów operacyjnych. Rosjanie donoszą, że pobieranie narzędzi do instalacji i obrazów ISO działa z wykorzystaniem VPN-ów ustawionych na inne kraje europejskie lub Stany Zjednoczone.

Prawdopodobnie nie będzie to wielki problem, w końcu Rosja to kraj, w którym piractwo jest rozwinięte jak nigdzie indziej. Zapewne jest wiele stron, które udostępniają pliki obrazów systemów Microsoftu. Jednak na tym lista problemów się nie kończy. Niektórzy Rosjanie donoszą, że mają też problem z aktualizacją swoich systemów. Każda próba pobrania aktualizacji kończy się u nich niepowodzeniem i to już dużo większa przeszkoda. Microsoft na razie nie odniósł się do tych informacji.

 
 

Źródło: https:

PlayStation 5 od ręki, i to za ułamek ceny. A chętnych brak

Dodano: 19.06.2022 13:01 | 34 odsłon | 0 komentarzy


PlayStation 5 od ręki, i to za ułamek ceny. A chętnych brak

Niestety nie u nas, lecz w Rosji. Do tego z uwagi na sam powód tej szaleńczej wyprzedaży zazdrościć raczej nikt nie będzie, ale fakty warto odnotować.

Często mówi się, że dana konsola jest warta dokładnie tyle, ile wydawane na nią gry. Jak się okazuje, w Rosji ta ludowa mądrość została niejako zmaterializowana, bo utraciwszy na skutek sankcji dostęp do nowych produkcji i dużej części usług, gracze tłumnie rzucili się do wyprzedaży sprzętu.

W efekcie w lokalnych serwisach aukcyjnych pojawiła się cała masa ofert na rozmaite urządzenia, w tym te postrzegane dotychczas za deficytowe jak PS5 czy Xbox Series X.

Mnóstwo ofert, niewielu chętnych

Liczba ofert sprzedaży konsol do gier od momentu nałożenia embarga przez Sony i Microsoft wzrosła średnio o ponad 40 proc. – podaje dziennik Izwiestija, powołując się na statystyki dwóch popularnych platform handlowych, Yula oraz Ogłoszenia VK. Przy czym zauważono, że internetowe bazary dominiuje PlayStation.

Dodajmy, raczej nieprzypadkowo – bo obejście blokady Japończyków jest właściwie niemożliwe. Dla odniesienia na Xboksie sprawę załatwia zmiana regionu oraz VPN

Co nie powinno dziwić, w pierwszej chwili rosyjscy gracze postanowili wykorzystać zamieszanie, by zarobić. Jak odnotowano, względem pierwszego kwartału 2022 roku cena PlayStation 5 wzrosła około 1,5 raza, a rekordziści za zestawy z grami życzyli sobie nawet po 200 tys. rubli (ok. 15,6 tys. zł).

Chętni jednak nie zwalili się oknami, a wprost przeciwnie – podaż znacząco przekroczyła popyt. Obecnie PS5 z napędem można wyłapać za około 40 tys. rubli, czyli nawet poniżej ceny regularnej (50 tys. rubli). 

Źródło: https:

Windows ukrócił cwaniakom zarabianie. Oj, będzie zgrzytanie zębami

Dodano: 18.06.2022 12:42 | 45 odsłon | 0 komentarzy


Windows ukrócił cwaniakom zarabianie. Oj, będzie zgrzytanie zębami

Koniec zarabiania przez cwaniaków na nieświadomych klientach Sklepu Microsoft. 

Nieuczciwi handlarze, usiłujący sprzedawać darmowe oprogramowanie open source, to nic nowego. Gorzej, gdy tego typu proceder trwa w oficjalnym repozytorium, tuż pod nosem takiego potentata jak Microsoft. 

Sklep Microsoft, wcześniej znany jako Windows Store, został wprowadzony równolegle z Windowsem 8, by w zamyśle ułatwić dostęp do aplikacji, przy okazji obejmując je stosowną kuratelą. W praktyce szybko stał się źródłem dochodu dla licznych oszustów, którzy zamieszczali w nim oprogramowanie nominalnie darmowe, rzecz jasna cudzego autorstwa, chcąc żerować na użytkownikach mniej świadomych. Koniec tego.

Koniec handlu open source'em

W aktualizacji regulaminu Sklepu Microsoft z dnia 16 czerwca 2022 roku w końcu pojawił się zapis, że czerpanie korzyści z oprogramowania open source jest zabronione. Ponadto, na mocy nowych zasad weryfikowane będą także ceny. Jak zadeklarowano, moderacja sprawdzi je pod kątem stosunku do oferowanych przez daną aplikację funkcji. 

Jeśli natomiast ktoś mimo wszystko zechce pobierać opłaty za aplikację, która poza Sklepem dostępna jest za darmo, czego najlepszy przykład stanowi Paint.net, będzie musiał dowieść swych praw autorskich

Jeszcze wczoraj: GIMP za prawie 50 zł

Czy problem jest mocno wydumany? Nie – wystarczy spojrzeć, ile rekordów zwraca wyszukiwarka Sklepu Microsoft na frazę GIMP. Pojawiają się oferty sięgające nawet 50 zł, podczas gdy, jak doskonale wiadomo, ten konkretny edytor graficzny jest programem całkowicie bezpłatnym. 

Inna sprawa to, ile osób faktycznie korzystało z płatnych opcji. Najwyraźniej jednak na tyle dużo, że biznes nie upadł i z uporem maniaka go kontynuowano. 

Źródło: https:


Starsze wiadomości »
reklama

Copyright © 2008-2022 itblog24.com  - wszelkie prawa zastrzeżone