piątek, 01 lipca 2022 r.  Imieniny: Bogusza, Haliny, Mariana
Wiadomości z tagiem Nawet  RSS
Huawei MatePad Paper jak złote zęby. Fajne, ale bezsensowne

Dodano: 30.06.2022 14:56 | 10 odsłon | 0 komentarzy



Huawei zaskoczył i zaprezentował czytnik e-booków. Urządzenie o nazwie MatePad Paper nie jest tanie, ale ma oferować więcej niż uwielbiany przez czytelników, ale jednak ograniczony funkcjonalnie Amazon Kindle. No to mówię „sprawdzam”.

Nie ulega wątpliwości, że Huawei ma w tym momencie duży problem. Od kilku lat firma nie może w swoich urządzeniach mobilnych instalować Usług Google, które dla wielu osób są podstawą każdego telefonu z Androidem. Częściowo starano się ten problem rozwiązać za pomocą własnego ekosystemu, ale to raczej marne pocieszenie niż rzeczywista alternatywa. Nawet sklep Huawei AppGallery, chociaż ma dużo aplikacji i gier, nijak ma się do Sklepu Play.

Huawei MatePad Paper opinie

Szkoda, bo obiektywnie rzecz biorąc, Huawei cały czas produkuje świetne smartfony. Model P30 Pro był prawdziwą rewolucją w mobilnej fotografii nocnej i kolejne modele cały czas trzymają bardzo wysoki poziom. Gdyby nie brak Usług Google, to pewnie byłyby to jedne z najlepszych sprzętów w swojej kategorii cenowej. Natomiast problemy te sprawiają, że chińska marka zaczyna szukać miejsca dla siebie również w innych segmentach technologicznego rynku. Jedną z ciekawszych nowości w portfolio producenta jest Huawei MatePad Paper. Jest to połączenie tabletu i czytnika e-booków z pokaźnym, 10,3-calowym ekranem E-Ink.

Jako miłośnik książek i osoba, która w swoim życiu korzystała z kilku różnych czytników e-booków, przypadła mi rola testera nietypowego jak na Huawei urządzenia. Spędziłem z nim już kilkanaście dni, w trakcie których codziennie miałem go w rękach. Oprócz tego oddałem go też w ręce mojej żony, która również czyta dużo książek (mamy nawet pewnego rodzaju wyścig i chociaż ja wygrałem w zeszłym roku, to teraz ona prowadzi). Jak w naszych oczach wypadł Huawei MatePad Paper?

Huawei MatePad Paper opinie

Specyfikacja Huawei MatePad Paper

Huawei MatePad Paper zaskakuje przede wszystkim swoim rozmiarem. Urządzenie wyposażone jest w aż 10,3-calowy ekran E-Ink. W segmencie czytników e-booków to niemal kolos. W końcu Kindle Paperwhite ma wyświetlacz 6,8-, a Kindle Oasis 7-calowy. Jedynie kilka modeli ma podobne gabaryty. Wśród nich wymienić można między innymi model PocketBook InkPad X. Ale jedna czy w tym przypadku dwie jaskółki wiosny nie czynią. Tak duży ekran nie jest standardem wśród czytników e-booków, więc już pod tym względem Huawei podjęło pewnego rodzaju ryzyko. Poza tym ma on rozdzielczość 1872 × 1404 piksele (227 ppi) i jest oczywiście podświetlany, co z kolei jest już normą.

Huawei MatePad Paper opinie

We wnętrzu urządzenia mamy procesor Huawei Kirin 820E. Całkiem nieźle, bo to w końcu trzy rdzenie Cortex-A76 i trzy rdzenie Cortex-A55. Jak na potrzeby czytnik e-booków powinno być więcej niż wystarczające. Do tego 4 GB pamięci RAM oraz 64 GB pamięci wbudowanej, która wystarczy na trzymanie tysięcy książek. Nie brakuje też WiFI 802.11a/b/g/n/ac/ax 2 × 2 MIMO (2,4 i 5 GHz) oraz Bluetooth 5.2. Czytnik wyposażony jest też w 2 głośniki, 4 mikrofony, rysik oraz czytnik linii papilarnych. Akumulator o pojemności 3625 mAh obsługuje ładowanie szybkie (10V/2,25A) oraz standardowe (9V/2A lub 5V/2A). Nad całością czuwa autorski system operacyjny HarmonyOS 2. Do testów otrzymałem zestaw z rysikiem oraz eleganckim etui.

  • 10,3-calowy ekran E-Ink (1872 × 1404 piksele) z podświetleniem
  • Układ Huawei Kirin 820E
  • 4 GB pamięci RAM
  • 64 GB pamięci wbudowanej
  • WiFi 802.11a/b/g/n/ac/ax 2 × 2 MIMO + Bluetooth 5.2 BLE
  • 2 głośniki Huawei Histen 7.0, 4 mikrofony, czujnik grawitacyjny, czytnik linii papilarnych i czujnik Halla
  • Akumulator o pojemności 3625 mAh
  • Złącze USB 2.0 typu C
  • System HarmonyOS 2
  • Wymiary 225,2 × 182,7 × 6,65 mm
  • Masa 360 gramów (z baterią)
  • Cena: 2299 zł (w promocji!)

Źródło: https:

Telefony przyciągają kleszcze? Eksperci wyjaśniają

Dodano: 30.06.2022 10:31 | 7 odsłon | 0 komentarzy


kleszcze znak w lesie

Telefony komórkowe przyciągają kleszcze – takie ostrzeżenie coraz częściej pojawia się wraz z nadejściem sezonu letniego, gdy ludzie i zwierzęta są szczególnie narażeni na ataki niosących choroby pajęczaków. Ile jest prawdy w tych twierdzeniach?

O zagrożeniach, jakie wiążą się z kleszczami, nikomu nie trzeba chyba przypominać. Te wszędobylskie pajęczaki przyczyniają się do groźnych chorób, jak borelioza, babeszjoza czy kleszczowe zapalenie mózgu, które w skrajnych przypadkach mogą skończyć się śmiercią.

Za jeden z czynników, który ma powodować zwiększone ataki kleszczy, uznaje się telefony komórkowe. Ostrzeżenia na ten temat nasilają się przed sezonem wakacyjnym, ale nie mają wiele wspólnego z prawdą. Z mitem oddziaływania komórek na kleszcze rozprawia się Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji (PIIT).

Telefony przyciągają kleszcze – skąd ten mit?

Teoria o kleszczach wabionych przez telefony komórkowe to efekt eksperymentu naukowców z Polski i Słowacji, którego wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie „Ticks and Tick-borne Diseases” w 2020 roku. Pisaliśmy o nich tu:

Badacze zajęli się wpływem pola elektromagnetycznego (PEM) na kleszcza pospolitego. W tym celu umieszczono 300 kleszczy – obu płci, zarażonych bakteriami borelia i riketsja oraz zdrowych – w plastikowych tubach. Rury te zostały przygotowane w taki sposób, że jeden z końców został pokryty warstwą miedzi, która miała ekranować wnętrze pojemnika. Następnie włączono nadajnik o częstotliwości 900 MHz i po 24 godzinach policzono, ile kleszczy przemieściło się ze środka tuby do któregoś z jej końców.

W wyniku eksperymentu, po upływie doby, nieco ponad 60% kleszczy znalazło się w części, która nie była ekranowana od PEM. Głównie na tej podstawie naukowcy stwierdzili, że telefony komórkowe przyciągają kleszcze. 

Eksperci wskazują błędy tego badania

Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji przytacza opinie ekspertów, którzy sceptycznie oceniają eksperyment i wyciągnięte na jego podstawie wnioski. 

Jak zauważył profesor Andrzej Krawczyk, ekspert od pola elektromagnetycznego i jego wpływu na organizmy żywe, nie wykonano żadnych pomiarów PEM w tubach. Po prosto założono, że plastikowa końcówka będzie narażona na PEM, a ta pokryta warstwą miedzi – już nie. Profesor zauważa, że nie można tego tak po prostu założyć, bo ekranowanie komory miedzią może być z wielu przyczyn nieskuteczne.

Profesor zwrócił też uwagę na brak grupy kontrolnej oraz ograniczenie badań tylko do jednej częstotliwości. Jak wyjaśnia PIIT, współczesne smartfony coraz mniej usług realizują w paśmie 900 MHz. Transmisja danych na ogół dokonuje się na wyższych częstotliwościach niż wykorzystane w badaniu, a dokładnie taką częstotliwością, jak w eksperymencie dysponuje tylko jeden polski operator. 

Z kolei Dariusz Aksamit, fizyk i znany popularyzator nauki, przekonuje, że sam wpływ plastiku i metalu mógł mieć decydujące znaczenie przy przemieszczaniu się kleszczy. Brak pomiaru poziomu PEM w tubach oraz wykonania eksperymentu na grupie kontrolnej, naukowiec uważa za wprost uderzające. 

Są jeszcze inne, logiczne przesłanki. Dariusz Aksamit przypomina, że przecież nikt nie stoi na spacerze całej doby w jednym miejscu, więc ten eksperyment trudno odnieść do spaceru po lesie. 

Naukowiec zauważył też, że gdyby pole elektromagnetyczne działało na kleszcze w taki sposób, jak zasugerowano w badaniu, to stacje bazowe telefonii komórkowe zlokalizowane na polach, działające 24 godziny na dobę, 365 dni w roku, byłyby wręcz oblepione kleszczami – a każdy może zobaczyć, że tak nie jest.

Weź telefon do lasu

Zostawianie telefonu w domu, jako forma prewencji, wydaje się absurdem – podsumowuje  PIIT w swojej analizie. Nawet jeśli promieniowanie z telefonu wpływa w jakikolwiek sposób na kleszcze, to z samych cytowanych badań wynika, że jest to wpływ absolutnie statystycznie pomijalny. Brak telefonu może nam za to zaszkodzić dużo bardziej – na przykład, gdy się zgubimy lub złamiemy nogę.

Pełna treść artykułu na stronie .

 
 

Źródło: https:

Pieniądze zagrożone. Złodzieje mają nową sztuczkę

Dodano: 29.06.2022 23:04 | 19 odsłon | 0 komentarzy


Pieniądze zagrożone. Złodzieje mają nową sztuczkę

Nieistotne w jakim banku masz konto, musisz uważać. Jak alarmuje CSIRT KNF, trwa kampania phishingowa wycelowana w osoby zainteresowane Disney+. 

Kiedy jakaś usługa w sieci zaczyna zyskiwać popularność, to naturalną koleją rzeczy jest, że prędzej czy później zainteresuje ona oszustów. Nie inaczej dzieje się w przypadku Disney+, który pojawił się w Polsce dokładnie 14 czerwca. Mijają raptem dwa tygodnie, a naciągacze zdążyli już wyjść na żer.

W sieci pojawiły się fałszywe strony Disney+, alarmuje Zespół Reagowania na Incydenty Bezpieczeństwa Komputerowego polskiego sektora finansowego, CSIRT KNF. Klasycznie dla tego typu sztuczek, napastnicy, korzystając z zakamuflowanych formularzy, usiłują wyłudzić wrażliwe dane finansowe. W szczególności poświadczenia serwisu transakcyjnego i numery kart płatniczych i kredytowych wraz z kodami CVC/CVV. 

Oszustwo na Disney+. Różne sztuczki, jeden cel

Wykorzystywana sztuczka socjotechniczna może być za każdym razem nieco inna. Raz są to na przykład wysyłane na oślep maile o rzekomej blokadzie konta, innym razem – nieistniejące promocje. Tak czy inaczej, cel jest jeden: kradzież pieniędzy. Stąd też bezwzględnie należy zachować czujność.  

Podkreślmy, oficjalny serwis Disney+ dostępny jest w domenie disneyplus.com. Wszelkie modyfikacje, takie jak accountdisneyplus[.]com, to już nic innego jak fałszywki.

Jeśli masz podejrzenie, że twoje dane bankowe mogły paść łupem przestępców, niezwłocznie skontaktuj się z infolinią banku, w którym prowadzisz rachunek. Nawet gdyby alarm okazał się nieuzasadniony, lepiej dmuchać na zimne. Konsultant nie powinien mieć pretensji o postawę proaktywną.

Źródło: https:

Wszystkiego dobrego! 15 lat temu do sprzedaży trafił pierwszy iPhone

Dodano: 29.06.2022 20:41 | 17 odsłon | 0 komentarzy


iPhone ma 15 lat

Dzisiaj mija pewna bardzo ważna rocznica w smartfonowym świecie. Piętnaście lat temu zaczęła się rewolucja w wykonaniu firmy Apple. Wtedy do sprzedaży trafił pierwszy iPhone.

Jeśli mielibyśmy wymienić najważniejsze punkty w historii telefonów, to ten dzień zdecydowanie będzie jednym z nich. To właśnie 29 czerwca 2007 do sprzedaży wszedł pierwszy iPhone

iPhone ma już 15 lat

Apple ma wielu fanów, którzy momentami przekraczają granicę między fanem i wyznawcą. Amerykańska firma ma równie wielu zapiekłych wrogów. Nawet oni muszą jednak przyznać, że Apple wtedy rozpoczęło prawdziwą rewolucję. Steve Jobs zapowiadał w styczniu 2007, że Apple wynalazł telefon na nowo. Miał rację. Świat przekonał się o tym w czerwcu.

iPhone miał być czymś w rodzaju iPoda z dotykowym ekranem. Zapoczątkował on całkowitą przemianę rynku telefonów i powolny zanik klasycznych modeli. Apple kilka razy zresztą zapoczątkował różne mody na rynku smartfonów. Pomyślmy choćby o wycofaniu jacka 3,5 mm czy rezygnacji z dodawania ładowarki i słuchawek do telefonu.

O tym co wprowadza Apple można mieć różne zdanie, ale ciężko znaleźć firmę, która ma taki wpływ na rynek. Czasami to jednak Apple podążą szlakiem wytyczonym przez innych. Przypomnijmy, że Steve Jobs był zwolennikiem małych telefonów i za nic nie chciał ich powiększać. Tutaj jednak Apple w końcu poszedł za tłumem.

 
 

Źródło: https:

Xiaomi 12S Ultra dostanie 1-calową matrycę za 15 mln dolarów

Dodano: 29.06.2022 12:06 | 10 odsłon | 0 komentarzy


Xiaomi 12S Ultra dostanie 1-calową matrycę

Już za kilka dni w Chinach odbędzie się premiera nowej serii smartfonów – Xiaomi 12S. Producent już zaczyna podgrzewać atmosferę, ujawniając ciekawe szczegóły tych urządzeń. Model 12S Ultra zapowiada się przełomowo.         

Premiera nowej serii Xiaomi odbędzie się w poniedziałek, 4 lipca, gdy zobaczymy modele Xiaomi 12S, Xiaomi 12S Pro oraz Xiaomi 12S Ultra. Producent ujawnił dziś, jakie znajdą się w nich aparaty – przynajmniej te główne.

Wiadomo, że wszystkie nowości opracowane zostały we współpracy z firmą Leica, odpowiedzialną przede wszystkim za optykę. A co z matrycami? Najciekawiej zapowiada się Xiaomi 12S Ultra, który ma być wyposażony w główny aparat 50 Mpix z całkiem nowym, 1-calowym sensorem Sony IMX989. Jest to format niestosowany dotąd w smartfonach – poza kilkoma nielicznymi wyjątkami. Wcześniej matrycę w standardzie 1 cal wykorzystał np. Sharp w dwóch smartfonach . 

Xiaomi 12S Ultra dane aparatu

Xiaomi sugeruje na grafikach, że 1 cal to przekątna sensora, co jednak jest nieco mylące – przyjęte w fotografii nazewnictwo odnosi się w tym przypadku do czujnika o przekątnej 16 mm.

Nawet i taki czujnik jest większy niż te stosowane w poprzednich flagowcach Xiaomi, chociaż producent porównał go do iPhone’a 13 Pro Max. Aparat w Xiaomi 12S ma o 172% większy obszar światłoczuły, wykazuje również o 76% większą zdolność reagowania na światło, szybsze ma być także robienie zdjęć – o 32,5%.

Jak ujawnił na Weibo Lei Jun, szef Xiaomi, matryca IMX989 to wspólne dzieło Sony i Xiaomi, a opracowanie tego modułu kosztowało aż 15 mln USD. Obydwaj producenci podzieli się tymi kosztami po połowie. 

W Xiaomi 12S Ultra mają się znaleźć jeszcze trzy inne aparaty, w tym peryskopowe tele, ale na razie producent nie podał ich szczegółów.

Xiaomi ujawniło także aparaty w pozostałych dwóch modelach. Główny czujnik w Xiaomi 12S i Xiaomi 12S Pro to Sony IMX707 o rozdzielczości 50 Mpix, wcześniej już zastosowany w Xiaomi 12 Pro. Jest to sensor w formacie 1/1,28″, z pikselami o rozmiarze 1,22 mu;m, które po połączeniu w układzie 4 w 1 zwiększą się do wielkości 2,44 mu;m. Aparaty wyróżniać się mają optyką 7P z przysłoną f/1,9. Robienie zdjęć i filmów spierać będzie stabilizacja OIS.

Xiaomi 12S Pro aparat

Xiaomi 12S tylko w Chinach?

Wszystko to zapowiada się ciekawe, ale pojawiły się też niepokojące doniesienia, że seria Xiaomi 12S będzie przeznaczona tylko na rynek chiński. Wydaje się to o tyle dziwne, że premiera 4 lipca będzie transmitowana globalnie, co zazwyczaj oznacza też sprzedaż na całym świecie. Z drugiej strony wciąż czekamy na model Xiaomi 12 Ultra, którym w wersji globalnej mógłby być tylko chiński Xiaomi 12S Ultra.

 
 

Źródło: https:

Zakupy w sieci - wygoda i oszczędność czasu

Dodano: 29.06.2022 9:48 | 50 odsłon | 0 komentarzy


Kupowanie przez Internet dla większości osób jest już codziennością. Nawet osoby, które nigdy wcześniej nie zamawiały produktów online, w czasie pandemii zdecydowały się na ten krok i wcale go nie żałują. Nic dziwnego! Nie da się ukryć, że robienie zakupów przez Internet niesie za sobą mnóstwo korzyści, wśród których wymienić można oszczędność czas...

Źródło: twojepc.pl

Ministerstwo Edukacji rozdaje gry komputerowe. Jest haczyk

Dodano: 28.06.2022 15:45 | 12 odsłon | 0 komentarzy


Ministerstwo Edukacji i Nauki poinformowało o tym, że już wkrótce do polskich szkół zawita gra wideo. Będzie ona zaliczona w ramach lektury dodatkowej i pojawi się do pobrania za darmo na stronie rządowej. Spodoba się to uczniom?

W ostatnich latach możemy zauważyć drastyczną zmianę narracji dotyczącej gier wideo. Jeszcze dwadzieścia lat temu gry wideo były postrzegane jako źródło przemocy wśród dzieci, a rodzice widzieli w nich zagrożenie dla prawidłowego rozwoju swoich pociech. Osoba, która spędzała kilka godzin dziennie na rozgrywce była uważana za nałogowca i osobę, która potrzebuje pomocy.

Dziś widzimy zmianę podejścia nie tylko do grania, lecz również samych gier. Nie są już traktowane jako "marnowanie czasu", lecz pełnoprawna rozgrywka. Nawet do rządzących zaczęło docierać, że gry wideo mogą być tak samo edukacyjnym dziełem kultury, jak książki czy filmy. 

Polska gra wideo trafia w poczet szkolnych lektur

Ministerstwo Edukacji i Nauki właśnie poinformowało o tym, że pierwsza gra wideo trafi do propozycji szkolnych lektor uzupełniających. Nie oznacza to, że w każdej placówce oświaty będzie omawiana jej treść, lecz niektórzy nauczyciele może zechcą skorzystać z takiej opcji. Gra, która trafi w poczet lektur to "This War of Mine" polskiego 11 bit studio. Produkcja zyskała popularność ze względu na bardzo mocną tematykę i poważne wątki, które porusza.

This War of Mine - niecodzienne podejście do tematu wojny

W "This War o Mine" wcielamy się w grupę cywilów podczas walki zbrojnej na terenie miasta. Musimy dbać o zdobycie żywności, bezpieczeństwo i zdrowie psychiczne osób w grupie. Gra niejednokrotnie postawi gracza przed bardzo ciężkimi wyborami moralnymi. Włamać się do domu starszego małżeństwa i ukraść ich zapasy, czy może głodować? Podzielić się lekami z małą dziewczynką, która potrzebuje ich dla swojej chorej mamy, czy zostawić, bo możemy potrzebować ich później? 

Na stronie rządowej możemy znaleźć informację o tym, że to właśnie interaktywne doświadczanie wojny i emocjonalna warstwa sprawiają, że "This War of Mine" ukazuje wojnę w sposób, którego nie ujrzymy w książkach i filmach. Każdy wybór niesie ze sobą konsekwencje, które mogą wywoływać wyrzuty sumienia. 

Link wygasł

Niestety, to nie byłaby polska inicjatywa, gdyby wszystko było dobrze zrobione. Ministerstwo Edukacji i Nauki udostępniło link, z którego bezpłatnie można pobrać grę. Problem w tym, że jest to hiperłącze do WeTransfer, którego ważność już wygasła. 


 

Źródło: https:

W a2mobile dostaniesz dwa razy więcej gigabajtów. Nawet 100 GB w bonusie

Dodano: 28.06.2022 10:29 | 9 odsłon | 0 komentarzy


a2mobile logo

W a2mobile ruszyła atrakcyjna promocja „Dwa razy więcej GB”, dzięki której użytkownicy tej należącej do Premium Mobile marki mogą liczyć na podwojenie pakietów z internetem. 

Oferta promocyjna „Dwa razy więcej GB” skierowana jest do wszystkich użytkowników a2mobile, którzy w okresie trwania promocji kupią lub odnowią jeden z pakietów „Niewyczerpalne Wszystko”. Akcja już ruszyła i potrwa aż do końca wakacji, czyli do 31 sierpnia.

Każdy zakup lub odnowienie jednego z pakietów „Niewyczerpalne Wszystko”, począwszy od najtańszego za 19,90 zł aż do najbogatszego, w którym standardowo jest oferowane 100 GB, premiowany będzie bonusemdodatkowym pakietem danych do wykorzystania w Polsce, bez limitu prędkości. Wielkości pakietów przedstawia poniższa tabela.

Nazwa pakietu Ilość danych wysłanych i odebranych w
Polsce (bez limitu prędkości) w
pakiecie
Dodatkowy pakiet danych wysłanych i
odebranych w Polsce (bez limitu
prędkości) przyznany w promocji
Niewyczerpalne Wszystko 100 GB 100 GB 100 GB
Niewyczerpalne Wszystko 50 GB 50 GB 50 GB
Niewyczerpalne Wszystko 29,90 30 GB 30 GB
Niewyczerpalne Wszystko 24,90 20 GB 20 GB
Niewyczerpalne Wszystko 19,90 10 GB 10 GB


Promocja nie obejmuje pozostałych pakietów jak np. 17,90 i 12,90.

Z dodatkowego pakietu danych można korzystać do końca okresu ważności pakietu podstawowego. Bonusowe jednostki będą wykorzystywane po zużyciu przez użytkownika ilości danych posiadanych w pakiecie podstawowym. Trzeba jednak pamiętać, że niewykorzystane gigabajty z dodatkowego pakietu nie przechodzą na kolejny okres ważności.

Operator zastrzega w regulaminie, że są dwie sytuacje, gdy dodatkowy pakiet danych nie zostanie przyznany. Po pierwsze nastąpi to w przypadku zakupu i aktywacji innego pakietu niż objęte promocją „Niewyczerpalne Wszystko”. Drugi przypadek to nieodnowienia pakietu po upływie okresu ważności dotychczasowego pakietu podstawowego.

Po wyczerpaniu się podwojonych pakietów nakładane są limity prędkości. W trzech najtańszych opcjach jest to 1 Mb/s przy przekroczeniu dostępnego internetu do maksymalnie 5 GB oraz 512 kb/s, gdy zostanie wykorzystane więcej niż 5 GB ponad pakiet. W dwóch najwyższych opcjach z 5G od razu po wyczerpaniu paczek nakładany jest lejek 32 Mb/s.

Sprawdzenie ilości danych dostępnych na koncie możliwe jest poprzez stronę moje.a2mobile lub po wprowadzaniu na klawiaturze telefonu kodu USSD *200#.

Więcej szczegółów w regulaminach:

a także na forum .

 
 

Źródło: https:

Medycyna i technologią idą w parze. Ta kamizelka jest tego dowodem

Dodano: 27.06.2022 14:06 | 12 odsłon | 0 komentarzy


Po co nam technologia, jeśli nie będzie ona ułatwiać życia, szczególnie tym, którzy tego potrzebują do samodzielnego funkcjonowania? Naukowcy stworzyli kamizelkę, która wydatnie jest w stanie wspomóc osoby z różnymi rodzajami dystrofii mięśniowej.

Tzw. "wearables" najpewniej kojarzą się głównie z inteligentnymi zegarkami na rękę. Niektórzy mogli też słyszeć o inteligentnych okularach, które również zaliczają się do tej kategorii. Naukowcy już od dłuższego czasu widzą potencjał tego typu technologii, który wykracza poza ramy gadżetu-ciekawostki. Wearables mogą stać się nieocenioną pomocą w świecie medycyny.

Wearables - przyszłość medycyny?

Nawet zwykłe smartwatche mają funkcje, które pozwalają w mniejszym lub większym stopniu na bieżąco kontrolować swoje zdrowie. W ten sposób przy nieregularnym tętnie, problemach z oddychaniem, lub niewystarczającą saturacją krwi, konsumenci mogą zawczasu skontaktować się z lekarzem, jeszcze zanim pojawią się poważniejsze objawy choroby.

Potencjał wearables jest jednak o wiele większy. Już teraz powstaje kilka projektów, które warto śledzić. Np. naukowcy próbują stworzyć inteligentną naklejkę która będzie mierzyć poziom cukru we krwi analizując skład potu. To byłoby prawdziwe wybawienie dla cukrzyków, którzy po kilka razy dziennie muszą nakłuwać swoje palce.

Egzomięśnie - ratunek dla pacjentów z dystrofią mięśniową

Z kolei naukowcy z Politechniki Federalnej w Zurychu wpadli na pomysł, jak mogą zwiększyć komfort życia osób, które zostały dotknięte różnymi rodzajami dystrofii mięśniowej. 

Naukowcy stworzyli kamizelkę, która wspomaga pracę mięśni. Nazwali ją Myoshirt i jest to forma egzomięśni, kierowanych przez sztuczną inteligencję, która interpretuje zamiary człowieka i pomaga mu w wykonywaniu ruchu. Niektórzy pacjenci w poważniejszym stadium choroby potrzebują o wiele więcej pomocy niż ci, którzy dopiero zaczynają swoją walkę. Twórcy Myoshirt mieli to na uwadze, dlatego też kamizelkę można dostosować do indywidualnych potrzeb osoby.

Chociaż szpitale mają wiele dobrych urządzeń terapeutycznych, często są one bardzo drogie i nieporęczne. Niewiele jest pomocy technicznych, z których pacjenci mogą korzystać bezpośrednio w codziennym życiu i korzystać z pomocy przy wykonywaniu ćwiczeń w domu. Chcemy zamknąć tę lukę

- Marie Georgaraki, studentka z ETH Zurich’s Sensory Motor Systems Lab.

Naukowcy podjęli się badania nowego urządzenia z udziałem 12 osób: dziesięciu osób bez żadnych dysfunkcji fizycznych, jednej osoby z dystrofią mięśniową i jednej osoby z urazem rdzenia kręgowego. Okazało się, że wszyscy uczestnicy byli w stanie znacznie dłużej podnosić ręce i przedmioty przy użyciu kamizelki. Teraz naukowcy przygotowują się do przeprowadzenia testów poza laboratorium.

 
 

Źródło: https:


Starsze wiadomości »
reklama

Copyright © 2008-2022 itblog24.com  - wszelkie prawa zastrzeżone