sobota, 04 lutego 2023 r.  Imieniny: Andrzeja, Mariusza, Weroniki
Wiadomości z tagiem Podobnie  RSS
W 4Q2022 tylko Huawei sprzedał więcej smartfonów niż rok wcześniej

Dodano: 03.02.2023 8:54 | 15 odsłon | 0 komentarzy


W 4Q2022 tylko Huawei sprzedał więcej smartfonów niż rok wcześniej

Kolejna firma pokazała analityczna, że rynek smartfonów nie miał się dobrze w ostatnim kwartale 2022 roku, ale i w całym minionym roku. Patrząc na TOP 10 łatwo zauważymy, że tylko zamykający stawkę Huawei zaliczył duży wzrost w ostatnich trzech miesiącach (w ujęciu rocznej), a nawet Apple miał dwucyfrowy spadek.

Jak wyglądał rynek smartfonów w ostatnim kwartale 2022 roku? Na to pytanie odpowiada kolejna firma analityczna i kolejny raz mamy potwierdzenie, że nie było dobrze. Zazwyczaj to w ostatnim kwartale roku na rynek trafia najwięcej smartfonów, a sprzedaż nakręcają między innymi nowe smartfony Apple'a. W minionym roku nienajlepsza sytuacja gospodarcza na świecie spowodowała, że rynek skurczył się aż o 15,4% w stosunku do ostatnich miesięcy 2021 roku. Spadek za cały rok wyniósł prawie 10%.

To czwarty kwartał, więc wygrywa Apple

Podobnie jak w latach poprzednich, w 4Q2022 na rynek trafiło najwięcej smartfonów firmy Apple. Nie powinno to oczywiście nikogo dziwić, ponieważ amerykański gigant we wrześniu zaprezentował iPhone'y 14, a szczyt ich sprzedaży przypadł właśnie na ostatnie miesiące minionego roku. Jednak nawet te urządzenia sprzedawały się słabiej niż rok wcześniej (przynajmniej według wstępnych danych zebranych przez firmę Omdia) – na światowe rynki trafiło o 13,3% mniej smartfonów z nadgryzionym jabłkiem na obudowie niż rok wcześniej.

Apple wydawało się być tym OEM, który oparł się ogólnemu spadkowi na szerokim rynku w pierwszych trzech kwartałach 2022 roku, ale teraz w końcu uległ ogólnym warunkom rynkowym. Ponieważ klienci marki są zazwyczaj lojalnymi osobami o wysokich dochodach, oczekiwano, że kryzys kosztów utrzymania nie wpłynie na dostawy Apple'a w taki sam sposób, w jaki wpływa na marki niskiej i średniej klasy. Ale teraz, z powodu skutków inflacji i zakłóceń w produkcji, wzrost Apple'a w czwartym kwartale 2022 roku jest rozczarowująco mały w porównaniu z rokiem poprzednim. Mimo to wczesny popyt i opinie klientów na najnowszego iPhone'a 14 Pro i 14 Pro Max były naprawdę silne, dzięki nowemu rozwiązaniu o nazwie Dynamic Island. Apple był przekonany o dużym popycie i zaplanował maksymalną produkcję tych dwóch modeli, aby temu przeciwdziałać. Jednak zawieszenie produkcji w fabryce Foxconna położyło temu kres.

– powiedział Jusy Hong, Omdia

Na podium znalazło się jeszcze miejsce dla Samsunga (-15,4% rok do roku) oraz Xiaomi (-26,5%). Na uwagę zasługuje to, że w TOP 10 jedynym producentem smartfonów ze wzrostem w czwartym kwartale był zamykający stawkę Huawei (+59,6% rok do roku). Ostatnie "zaciśnięcie pętli" przez amerykańskie władze może jednak jeszcze bardziej zaszkodzić tej chińskiej firmie.

 

M-ce Dostawca 4Q2022 3Q2022 4Q2021 Zmiana
kwartalna
Zmiana
roczna
Dostawy Udział Dostawy Udział Dostawy Udział
1 Apple 74 mln 25% 52 mln 17% 85 mln 24% +41,6% -13,3%
2 Samsung 58 mln 19% 64 mln 21% 69 mln 19% -8,8% -15,4%
3 Xiaomi 33 mln 11% 41 mln 13% 45 mln 13% -18,0% -26,5%
4 Vivo 24 mln 8% 25 mln 8% 32 mln 9% -6,7% -25,8%
5 Oppo Group 23 mln 8% 29 mln 10% 33 mln 9% -20,3% -29,1%
6 Transsion 17 mln 6% 18 mln 6% 18 mln 5% -2,3% -3,4%
7 Honor 14 mln 5% 14 mln 5% 15 mln 4% -0,7% -6,0%
8 Realme 11 mln 4% 14 mln 5% 17 mln 5% -16,9% -31,5%
9 Motorola 11 mln 4% 11 mln 4% 13 mln 4% -1,8% -10,4%
10 Huawei 8 mln 2% 9 mln 3% 5 mln 1% -12,8% +59,6%
Inni 28 mln 9% 27 mln 9% 26 mln 7% +3,3% +7,1%
Razem 302 mln 100% 304 mln 100% 357 mln 100% -0,7% -15,4%


 

Co piąty smartfon to Samsung

Omdia podała też wstępne dane na temat globalnego rynku smartfonów w całym 2022 roku. Tu również widać spadki, nawet u wciąż pozostającego liderem rynku Samsunga (-4,8% rok do doku). W tym zestawieniu Apple musiał się zadowolić drugim miejsce, choć nieco zbliżył się do Koreańczyków. Podium zamyka ponownie Xiaomi

M-ce Dostawca 2022 2021 Zmiana
roczna
Dostawy Udział Dostawy Udział
1 Samsung 259 mln 21% 272 mln 20% -4,8%
2 Apple 231 mln 19% 235 mln 18% -1,3%
3 Xiaomi 152 mln 13% 190 mln 14% -20,0%
4 Oppo Group 107 mln 9% 144 mln 11% -25,6%
5 Vivo 98 mln 8% 134 mln 10% -27,1%
6 Transsion 68 mln 6% 75 mln 6% -8,7%
7 Honor 59 mln 5% 40 mln 3% +47,2%
8 Realme 53 mln 4% 58 mln 4% -9,0%
9 Motorola 47 mln 4% 48 mln 4% -1,4%
10 Huawei 28 mln 2% 35 mln 3% -19,7%
Inni 104 mln 9% 109 mln 8% -4,6%
Razem 1207 mln 100% 1340 mln 100% -9,9%


 
 

Źródło: https:

UOKiK dojeżdża Amazon. Wprowadzali klientów w błąd

Dodano: 01.02.2023 13:14 | 17 odsłon | 0 komentarzy


UOKiK dojechał Amazon. Wprowadzali klientów w błąd

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów prowadzi postępowanie przeciwko firmie Amazon. Zarzuty dotyczą stosowania praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów, za co grozi wysoka kara.

Amazon EU SARL z siedzibą w Luksemburgu to jeden ze sprzedających na platformie Amazon.pl. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów otrzymał informacje świadczące o nieprawidłowościach w świadczeniu usług przez tę firmę w ramach wskazanego serwisu. Od września 2021 roku Prezes UOKiK prowadził postępowanie wyjaśniające, a teraz postawił spółce zarzuty stosowania praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów.

Moment zawarcia umowy sprzedaży

Zgodnie z ustaleniami UOKiK, złożenie zamówienia i otrzymanie jego potwierdzenia w serwisie Amazon.pl nie jest równoznaczne z zawarciem umowy sprzedaży, stanowi jedynie ofertę nabycia produktu ze strony konsumenta. Spółka uważa, że nie jest zobowiązana do dostarczenia towaru i może decydować o realizacji lub anulowaniu transakcji. Dla firmy Amazon wiążąca jest dopiero informacja o faktycznej wysyłce i to, według przedsiębiorcy, stanowi właściwy moment zakupu towaru.

Takie postanowienie znajduje się w warunkach sprzedaży oraz na ostatnim etapie procesu zakupowego na platformie. Zapoznanie się z nim utrudnia użycie szarej czcionki na białym tle i umieszczenie go na samym dole strony, co może wymagać przewinięcia ekranu. To, co przyciąga uwagę konsumentów, to kojarzące się z zakupem i zawarciem umowy wyróżnione jaskrawym kolorem przyciski „Kup teraz” (na stronie produktu) lub „Przejdź do finalizacji zakupu” (po dodaniu do koszyka). W ocenie Prezesa UOKiK takie sformułowania mogą sugerować, że zamawiając produkt dokonywany jest jego zakup, a do transakcji dochodzi od razu z chwilą zapłaty za towar.

Dostępność produktów i daty dostawy

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów stwierdził również, że informacje prezentowane w serwisie w zakresie dostępności i dat dostaw produktów oferowanych przez Amazon EU SARL mogą nie być prawdziwe. Konsumenci składając zamówienie są przekonani, że zakupili produkt i że sprzedawca jest w jego posiadaniu. Tymczasem produktów oznaczonych jako dostępne, bądź takich, przy których podano nawet określoną liczbę sztuk, może w rzeczywistości nie być w magazynie lub ich wysyłka może być niemożliwa do zrealizowania.

Podobnie terminy wskazywane w komunikatach o dostawie – w danym dniu, przed daną datą, odliczanie „zamów w ciągu 2 godzin 34 minut” – są orientacyjne. Konsumenci jednak nie mają możliwości dowiedzieć się o tym na etapie składania zamówienia bez zapoznania się z warunkami sprzedaży serwisu. Tylko tam zawarta została informacja o szacunkowym charakterze podawanych danych.

Konsumenci podejmują decyzje zakupowe pod wpływem różnych czynników. Oprócz ceny, istotne jest, żeby produkt dotarł w oczekiwanym terminie, a sugerując się ofertą Amazona mogą być przekonani, że sklep im to zapewni. Mają prawo polegać na deklaracjach udzielanych im w serwisie i zakładać, że dostępne funkcje nie wprowadzają w błąd. Gdyby konsumenci wiedzieli, że złożenie zamówienia nie jest jeszcze zakupem, a dostępność produktów i podany czas dostaw są tylko szacunkowe, mogliby nie skorzystać z usług tego przedsiębiorcy.

– powiedział Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK

„Gwarancja dostawy”

Kolejną kwestią, o której konsumenci mogą nie być należycie informowani, są przysługujące im uprawnienia w związku z ofertą „Gwarancja Dostawy”. Amazon stosuje ją dla wybranych produktów, przy których termin dostawy jest prezentowany wraz z informacją w jakim czasie konsument powinien złożyć zamówienie. W przypadku opóźnienia w dostarczeniu, można zgłosić się do spółki i uzyskać zwrot kosztów poniesionych za dostawę.

Tymczasem informacje o tej usłudze i warunkach, które muszą zostać spełnione, dostępne są tylko na etapie podsumowania w kasie, o ile konsument zdecyduje się zapoznać z kolejnymi odnośnikami określającymi szczegóły dostawy. Jeśli tego nie zrobi, może nie zgłosić się po zwrot środków i ich nie otrzymać. Ponadto, informacja o „Gwarancji Dostawy” nie jest uwzględniona w potwierdzeniach, jakie otrzymuje konsument.

W ocenie Prezesa UOKiK, niezbędne informacje o przysługujących uprawnieniach powinny być przekazywane w sposób jasny i jednoznaczny oraz we właściwym czasie, czyli już w szczegółach produktu. Dzięki temu konsument miałby możliwość porównania danej oferty z innymi opcjami zakupu.

Praktyki stosowane przez Amazon EU SARL mogą wprowadzać konsumentów w błąd. Jeśli zarzuty się potwierdzą, na spółkę może zostać nałożona kara w wysokości do 10% rocznego obrotu.

 
 

Źródło: https:

Realme GT Neo 5 już za kilka dni. Producent podał datę premiery

Dodano: 31.01.2023 11:14 | 15 odsłon | 0 komentarzy


Realme GT Neo 5 już za kilka dni. Producent podał datę premiery

Firma Realme ogłosiła datę oficjalnej premiery smartfonu GT Neo 5. Będzie to pierwsze urządzenie marki z szybkim ładowaniem z mocą do 240 W.

Już za kilka dni, 9 lutego 2023 roku, oficjalnie poznamy smartfon Realme GT Neo 5. Urządzenie zostanie zaprezentowane w Chinach, natomiast globalnej premiery spodziewamy się podczas zbliżających się targów MWC 2023 w Barcelonie. Wydarzenie to odbędzie się w dniach od 27 lutego do 2 marca.

 
 

Realme GT Neo 5 premiera plakat

Najważniejszą nowością w nadchodzącym smartfonie ma być bardzo szybkie ładowanie akumulatora o mocy aż 240 W. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku , na rynek trafią dwie wersje urządzenia. Jedna będzie zasilana baterią o pojemności 4600 mAh z szybkim ładowaniem o podanej mocy, natomiast w drugiej znajdzie się akumulator 5000 mAh oraz szybkie ładowanie 150 W.

Nowy smartfon Realme będzie miał 6,7-calowy wyświetlacz AMOLED 144 Hz o rozdzielczości 1240 x 2772 piksele oraz główny aparat fotograficzny o rozdzielczości 50 Mpix z optyczną stabilizacją obrazu. Pod maską będzie pracować układ Qualcomm Snapdragon 8+ Gen 1, współpracujący z 6, 8, 12 lub nawet 16 GB RAM-u (LPDDR5) oraz od 128 GB do 1 TB pamięci masowej (UFS 3.1). Nie zabraknie tu również łączności 5G, Wi-Fi 6, Bluetooth 5.2 czy NFC. Nad całością pieczę będzie mieć system Android 13 z interfejsem Realme UI 4.0.

Realme GT Neo 5 TENAA

 
 

Źródło: https:

Kupiłem MacBooka. Miał być luksus, wyszła fuszerka

Dodano: 31.01.2023 6:38 | 16 odsłon | 0 komentarzy



Jak w praktyce wygląda legendarna niezawodność sprzętu Apple? Miałem okazję przekonać się na własnej skórze.

Cześć, jestem Arek! W tym roku kończę 30 lat i od niecałego roku jestem wiernym członkiem kościoła Apple. To znacz, „wiernym” to może lekkie nadużycie. Jakoś w marcu zeszłego roku dostałem służbowego Maka Mini. Nawet trudno nazwać to moją decyzją – ot, z racji tego, że coraz częściej pracowałem przy produkcji wideo, potrzebny mi był sprzęt, który sobie z tym zadaniem poradzi

Od tamtej pory pracuję na co dzień z systemem macOS, procesorem M1 i, co by nie mówić, jestem z tego sprzętu zadowolony. Fakt, nadal uważam, że pod wieloma względami sam system jest po prostu głupi, ale udało dojść z nim do ładu na tyle, że stał się dla mnie wygodnym narzędziem. Powiem więcej: na tyle przypadł mi do gustu, że…

Dlaczego MacBook jest lepszy od Windowsa

…że postanowiłem kupić MacBooka Air! Tym razem już z własnej kieszeni. Powodów było kilka. Jednym z nich była wygoda. Przeskakiwanie między macOS i Windowsem, ile razy potrzebowałem skorzystać z laptopa, potrafiło być irytujące. Drugim, znacznie bardziej istotnym powodem, jest procesor Apple Silicon. W dużym skrócie, potrzebuję małej i lekkiej maszyny do pisania, która poradzi sobie z obróbką zdjęć i – idealnie – montażem wideo. Po windowsowej stronie płotu takiej kombinacji nie znajdę. 

Ale był też trzeci powód. Zależało mi na sprzęcie, na którym będę mógł po prostu pracować i nie przejmować się tym, co się dzieje w środku. No i według wszystkich relacji, jakie na przestrzeni lat słyszałem i które częściowo udało mi się potwierdzić dzięki kilku miesiącom z Makiem Mini, takie właśnie są komputery Apple. Wystarczy takiego kupić, włączyć i „po prostu działa”.

Zresztą apple’owska niezawodność nie jest czymś, co wymyśliłem sobie teraz. Przez lata przytaczałem ją jako jeden z argumentów za zakupem sprzętów giganta z Cupertino – czy to prywatnie, czy w różnych artykułach, np. naszych poradnikach zakupowych. Bo spójrzmy prawdzie w oczy – to chyba jedyna rzecz, która usprawiedliwia jego absurdalną politykę cenową. W innym przypadku płacenie w 2023 roku blisko 7000 zł za komputer z 8 GB RAM i 256 GB SSD (podstawowa konfiguracja MacBooka Air z procesorem M2) zakrawałoby o szaleństwo. Na całe szczęście w obliczu „legendarnej jakości” sprzętu Apple to tylko rozbój, który można sobie jakoś zracjonalizować.

Tylko czy renoma sprzętu z Cupertino ma odzwierciedlenie w praktyce? A jeśli nie, to co nam tak właściwie pozostaje?

Fuszerka za grubą kasę

Na zamówionego MacBooka czekałem kilka dni. Kiedy kurier przyniósł paczkę, spodziewałem się, że po prostu go włączę i od razu będę mógł zabrać się do pracy. Jak to na „jabłku”. Czekała mnie jednak przykra niespodzianka. Komputer rozpakowałem, włączyłem i... nie działał. To znaczy, techniczne rzecz biorąc nie działały tylko klawiatura i gładzik, ale o korzystaniu z laptopa w tym stanie mowy być nie mogło. Cóż, zdarza się w najlepszej rodzinie, ale na micie niezawodnego Apple pojawiła się pierwsza wielka rysa.

Na szczęście mieszkam w Katowicach, więc wizyta w autoryzowanym serwisie to kwestia krótkiej wycieczki tramwajem. Po kolejnych kilku dniach odebrałem więc sprawnego laptopa. Jak się okazało, taśma łącząca klawiaturę z płytą główną była źle podłączona. Bywa, choć akurat mogłoby się wydawać, że ludzie dopłacają do sprzętu Apple z nadzieją, że walenie tego typu przygód uda im się uniknąć. Nieważne.

Ważne, że miałem w końcu sprawnego laptopa. Byłoby super, gdyby nie jeden drobiazg: jego obudowa została źle skręcona. Detal, ale zakrawa trochę o fuszerkę, prawda? Co gorsza, bez specjalnego apple’owskiego śrubokrętu niewiele mogłem z tym fantem zrobić, więc z powodu szerokiej na dwa milimetry szpary czekała mnie kolejna wizyta w serwisie.

Kupiłem MacBooka. Miał być luksus, wyszła fuszerka

Gdybym kupował MacBooka wyłącznie ze względu na niezawodność, to w tym momencie nie spełnił on swojej obietnicy. Mit legendarnej jakości Apple legł w gruzach.

Fakty i mity

Apple, co zrozumiałe, nie chwali się danymi na temat awaryjności swoich urządzeń. Wiadomo, że odsetek sprzętów obarczonych wszelkiej maści wadami siłą rzeczy musi być wyższy od zera, co już samo w sobie stoi w sprzeczności z wizerunkiem, jaki firma próbuje wokół siebie kreować. Ba, kto interesuje się trochę technologią, ten wie, że w historii giganta z Cupertino zdarzały się produkty, które w gruncie rzeczy nigdy nie działały tak, jak powinny. Ot, chociażby niesławne MacBooki z klawiaturą motylkową, które stały się kilka lat temu przedmiotem głośnego pozwu zbiorowego. Pozwu, który skończył się porażką Apple – na skutek ugody firma musi wypłacić swoim klientom 33 miliony dolarów.

Pomijając jednak kilka nagłośnionych przypadków, produkty Apple nadal mają reputację bardzo niezawodnych. Szczątkowe dane, które można znaleźć w Internecie, wydają się to zresztą potwierdzać. Według raportu opublikowanego w 2018 roku przez firmę Blancco, smartfony z systemem iOS charakteryzowały się awaryjnością na poziomie 12,5 procent, podczas gdy dla urządzeń z Androidem wskaźnik ten wynosił 14 procent. Różnica niewielka, ale jednak na korzyść iPhone’ów.

Tylko co z tego? Szanse na wygraną w rosyjskiej ruletce też wynoszą sześć do jednego, ale nie sądzę, by poprawiało to nastrój osobom, które przegrały. Podobnie ma się sprawa tutaj. Jeśli będę miał pecha i dostanę wadliwego laptopa, to co mi po tym, że 100 innych działa sprawnie? Co mi po tym, że producent słynie z doskonałej opieki serwisowej, skoro w moim przypadku odwalił kompletną fuszerkę? Za co tak właściwie dopłacałem?

Nie jestem pewny, czy na tak postawione pytanie można znaleźć jakąkolwiek sensowną odpowiedź. Szczęśliwie w moim przypadku skończyło się na kilku przekleństwach wymamrotanych pod nosem. No trudno, miałem pecha. Podejrzewam jednak, że nie byłbym taki wyrozumiały, gdybym musiał kilkukrotnie odsyłać kurierem moje jedyne narzędzie pracy.


Jeśli chodzi o samego MacBooka, to mimo wszystko jestem bardzo zadowolony. W końcu kupiłem go nie tylko ze względu na niezawodność. To w dalszym ciągu jedyny laptop, który tak dobrze wpisuje się w moje potrzeby; lepiej niż jakikolwiek konkurent z Windowsem. Mocno jednak nadszarpnął moim zaufaniem do „legendarnej jakości” produktów Apple.

Zresztą nie tylko Apple. Po moich przygodach dwa razy się zastanowię, nim w przyszłości rekomenduję komuś sprzęt tylko dlatego, że uchodzi za niezawodny i nie ma znaczenia, jakie logo będzie miał na obudowie. Bo tak, jakość i bezpieczeństwo są bardzo ważne, ale co z tego, skoro wszędzie możemy trafić na fuszerkę? Czy warto dopłacać do czegoś, co koniec końców i tak niewiele różni się od hazardu? Na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć samemu.

 
 

Źródło: https:

IPhone 14 rozzłościł strażaków. Wyliczają straty

Dodano: 30.01.2023 20:11 | 23 odsłon | 0 komentarzy


Apple iPhone stłuczony

Funkcja wykrywania wypadków w urządzeniach Apple ponownie spowodowała paraliż służb ratunkowych. Tym razem chodzi o Japonię, gdzie iPhone’y 14 wywołały kilkaset fałszywych alarmów.

Apple wprowadziło w ostatnich generacjach swoich smartfonów i zegarków unowocześnione funkcje wykrywania wypadków i komunikaty SOS wysyłane za pomocą łączności satelitarnej. Nowość w iPhone’ach 14 oraz Apple Watchach 8 i Watch Ultra w razie wypadku samochodowego lub innego, podobnego zdarzenia najpierw wyświetla alert dla użytkownika – by mógł w razie potrzeby anulować alarm – a po 20 sekundach wysyła do służb ratunkowych wezwanie o pomoc wraz ze współrzędnymi geograficznymi miejsca zdarzenia.

W teorii to bardzo przydatne rozwiązanie, które może ocalić ludzkie życie. W praktyce bywa różnie – w grudniu amerykański numer 911 został zasypany automatycznymi alarmami od narciarzy szusujących w zimowych kurortach Kolorado. Wszystkie były fałszywe, wszystkie pochodziły z nowych sprzętów Apple.

 

iPhone 14 paraliżuje służby w Japonii

Teraz identyczny problem utrudnia działanie ratowników w japońskich Górach Hida, określanych też jako Północne Alpy Japońskie. W ciągu ostatniego miesiąca służby z prefektury Nagano otrzymały 919 wezwań pomocy do poszkodowanych. Z tej liczby aż 134 były fałszywe, a w większości wywołały ją iPhone'y 14.

Podobnie było w prefekturze Gifu, gdzie również znajdują się ośrodki narciarskie. W pierwszych trzech tygodniach stycznia aż 40% z 351 połączeń stanowiły fałszywe alarmy wywoływane automatycznie przez telefony Apple.

Każde takie wezwanie jest bardzo poważnie traktowane przez ratowników, a na miejsce zdarzenia wysyłana jest pomoc. co odciąga służby od innych, prawdziwych wypadków.

Dlaczego dochodzi do fałszywych alarmów? Narciarze i snowboardziści, zjeżdżając ze stoku, najpierw się mocno rozpędzają, osiągając niekiedy prędkości samochodowe, a gdy już zjadą – gwałtownie hamują. Czasami dochodzi też do wywrotek, ale bez zagrożenia dla zdrowia i życia. To typowe w zimowych kurortach sytuacje są przez iPhone’y i Apple Watche identyfikowane jako groźne wypadki.

Narciarze nie widzą, że ich telefony wzywają pomoc. Co więcej, służby oddzwaniają zawsze na numer, z którego przychodzi alarm, ale na stoku rzadko kto słyszy sygnał i nie odbiera. W rezultacie na pomoc wyrusza niepotrzebnie angażowany patrol.

 
 

Źródło: https:

Samsung Galaxy S23 – znamy europejskie ceny. Będzie bardzo drogo

Dodano: 25.01.2023 9:59 | 39 odsłon | 0 komentarzy


Ile będą kosztować smartfony z serii Galaxy S23? Już znamy odpowiedź na to pytanie. Nie jest tanio, a chętni na kupno topowego modelu muszą przygotować naprawdę sporą kwotę.

Premiera smartfonów Galaxy S23 odbędzie się już za tydzień. Wydarzenie Galaxy Unpacked, podczas którego zobaczmy nową serię Samsunga, zostało zaplanowane na 1 lutego 2023 r., na godzinę 19:00 naszego czasu.

Od dłuższego czasu pojawia się coraz więcej doniesień, dotyczących wyglądu smartfonów, a także ich specyfikacji. A co z cenami? Również je znamy i nie wygląda to zachęcająco.

 

Smartfony Samsung Galaxy S23 będą droższe niż poprzednia seria

Roland Quandt, twórca serwisu WinFuture, znany z wielu trafnych przecieków podał dziś na Twitterze europejskie ceny smartfonów Galaxy S23, które nieoficjalnie ujawnił jeden z hiszpańskich dystrybutorów. Oto one:

  • Galaxy S23 8/128 GB – cena 959 euro, czyli ok. 4520 zł
  • Galaxy S23 8/256 GB – 1019 euro, czyli ok. 4800 zł
  • Galaxy S23+ 8/256 GB – 1209 euro, czyli ok. 5700 zł
  • Galaxy S23+ 8/512 GB – 1329 euro, czyli ok. 6265 zł,
  • Galaxy S23 Ultra 8/256 GB – 1409 euro, czyli ok. 6640 zł,
  • Galaxy S23 Ultra 12/512 GB – 1589 euro, czyli 7490 zł.

W porównaniu do zeszłorocznej serii Galaxy S22 oznacza to ceny wyższe o 100, a nawet 150 euro. Ten najwyższy wzrost dotyczy modelu Galaxy S23 Ultra, z zastrzeżeniem, że smartfon oferowany będzie z co najmniej 256 GB pamięci wewnętrznej zamiast 128 GB jak rok wcześniej i nie ma swojego odpowiednika w poprzedniej serii.

Jak podaje Roland Quandt, ceny w Niemczech i Beneluksie będą nieco niższe – najtańszy Galaxy S23 dostępny będzie za 949 euro, czyli 4474 zł, a Galaxy S23 Ultra – za 1399 euro, czyli 6595 zł. Podobnie może być z innymi wariantami, jednak te 10 euro niewiele zmienia.

Zagadką pozostają ceny w Polsce, ale różnice będą raczej niewielkie. startował z ceną 3999 zł, Galaxy S22 Plus dostępny był od 4999 zł, zaś topowy Samsung Galaxy S22 Ultra oznaczał wydatek od 5899 zł. Wtedy te ceny wydawały się wysokie, ale jak widać, Samsung się bardziej ceni niż rok temu, swoje zrobiła też inflacja.

 
 

Źródło: https:

Oryginalny Thermomix za ułamek ceny? Jest sposób

Dodano: 24.01.2023 22:17 | 44 odsłon | 0 komentarzy


Oryginalny Thermomix za ułamek ceny? Jest sposób

Austriacka firma Refurbed, której oferta dostępna jest także dla Polaków, przekonuje, że warto kupić sprzęt refabrykowany. 

Często rozsądnym sposobem na oszczędność jest zakup, zamiast nowego, sprzętu z drugiej ręki. Co więcej, takie rozwiązanie bez wątpienia docenią też miłośnicy gospodarki cyrkularnej. Nie ukrywajmy jednak, nie każdy chce podejmować ryzyko. Nawet abstrahując od perspektywy bycia oszukanym, używane urządzenie może być po prostu zużyte. W dłuższej perspektywie skaże nabywcę na dodatkowe koszty serwisowe i związany z tym stres i wcale nie opłaci się tak, jak mogłoby się wydawać.

Austriacki start-up Refurbed twierdzi, że znalazł złoty środek. Podobnie jak kilka innych przedsiębiorstw tego typu, na przykład Swappie czy Luxtrade, oferuje rzeczy refabrykowane. Czyli takie, które istotnie są używane, ale przed dalszą sprzedażą trafiają do odpowiedniego centrum serwisowego, gdzie przechodzą przegląd, konserwację i ewentualne naprawy. Różnica polega na tym, że Refurbed nie ogranicza się do towarów jednej kategorii, a tym bardziej do jednego producenta. Obok smartfonów i laptopów, oferuje bowiem m.in. także odzież i sprzęt sportowy, a od drugiej połowy stycznia do tego dochodzi jeszcze AGD.

Taniej niż w sklepie, drożej niż z ogłoszenia

Produkty oferowane przez Refurbed, jak deklarują założyciele, są około 40 proc. tańsze niż w sklepie. Mimo to oferują 12-miesięczną gwarancję i 30-dniowy zwrot. Co przy tym nie mniej ważne, są ponoć zawsze odnawiane w serwisach autoryzowanych. W informacji prasowej możemy przeczytać na przykład, że marki takie jak Graef czy DeLonghi same odbierają swój sprzęt, a Refurbed jedynie w tym procesie pośredniczy.

– 70 do 80 procent populacji jest skłonnych kupić produkty, które miały poprzedniego właściciela. Jeśli tylko mogą być pewni, że produkty zostały profesjonalnie sprawdzone i mają zabezpieczenie w postaci 12-miesięcznej gwarancji – mówi Peter Windischhofer, współzałożyciel Refurbed. – Oszczędności cenowe do 40 procent są dla naszych klientów tak samo ważne, jak aspekt zrównoważonej gospodarki odpadami. Ponieważ wszystko, co profesjonalnie przetwarzamy i ponownie wykorzystujemy, nie musi być ponownie produkowane – zapewnia przedstawiciel.

W praktyce różnie to bywa – szybka weryfikacja

A jak to wygląda w praktyce? – zapytacie. Widać, że bardzo dużo zależy od konkretnego produktu. Na przykład iPhone 12 64 GB w teoretycznie perfekcyjnym stanie wizualnym to wydatek rzędu 2699 zł. Dla kontrastu nowy egzemplarz w renomowanym sklepie potrafi być nawet 1 tys. zł droższy, ale nie wiedzieć czemu Refurbed identycznie wycenia też iPhone'a 11. Tu już rachunek korzyści, delikatnie mówiąc, nie powala.

Nowość w ofercie, Thermomix TM5, można nabyć za 3624 zł. Zauważmy, nie jest to najnowsza generacja tego robota. W serwisach ogłoszeniowych ten konkretny model można wyrwać już za około 2200-2500 zł. Inna sprawa, że zazwyczaj bez jakiejkolwiek gwarancji w zestawie. Ale są też przypadki zupełnie skrajne. Przykładowo, ekspresy do kawy ekskluzywnej marki Stone to oszczędność rzędu maksymalnie 5 proc. Czy w takim wypadku znajdą się chętni, cóż, kwestia podejścia.

Źródło: https:

NVIDIA GeForce RTX 3060 najpopularniejszą kartą graficzną 2022 roku w statystykach wyszukiwarki Google

Dodano: 24.01.2023 15:45 | 1 odsłon | 0 komentarzy


Nie jest tajemnicą, że karty graficzne od firmy NVIDIA cieszą się większą popularnością od konkurencyjnych produktów AMD i Intela. Tak pokazują chociażby regularnie publikowane przez platformę Steam wyniki ankiet przeprowadzanych wśród graczy. Podobnie jest w przypadku wyszukiwania informacji w sieci na temat konkretnych modeli. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z przepaści, która dzieli w tym przypadku poszczególnych producentów.

Źródło: https:

Motorola z kolejnymi nowościami. Moto G13 i Moto G23 nadciągają do Polski

Dodano: 24.01.2023 15:26 | 40 odsłon | 0 komentarzy


Moto G23

To nie koniec nowości Motoroli z serii Moto G. Poza dwoma smartfonami z 5G, producent przedstawił także dwa prostsze modele z 4G. Już wkrótce powinny pojawić się w sprzedaży w Polsce.

Motorola przedstawiła dziś smartfony Motorola Moto G53 5G i Moto G73 5G, jednak do rodziny Moto G dołączyły też prostsze modele Moto G13 i Moto G23. Wszystkie nowości łączy podobne wzornictwo, ekrany o takich samych przekątnych, a także wykorzystanie Androida 13 z MyUX. 

 

Moto G13

Motorola Moto G13 to smartfon z ekranem IPS 6,5 cala w rozdzielczości HD+ z odświeżaniem 90 Hz. Jako silnik napędowy producent wykorzystał układ MediaTek Helio G85 (12 nm, 2 GHz, GPU Mali-G52), któremu pomaga pamięć RAM o wielkości 4 GB. Wewnętrzna będzie z kolei dostępna w wariantach 64 i 128 GB, a dodatkową przestrzeń zapewni karta microSD 512 GB.

Motorola Moto G13

Smartfon pozwoli na skorzystanie z łączności 4G w Dual SIM, Wi-Fi 5, Bluetooth 5.1 oraz z płatności NFC. W specyfikacji znajdziemy też radio FM, wyjście audio 3,5 mm i głośniki stereo z Dolby Atmos.

Do robienia zdjęć użytkownik Moto G13 będzie mógł wykorzystać główny aparat 50 Mpix (f/1,8, 0,64 mu;m, PDAF) wspomagany przez dwa aparaty 2 Mpix – makro (f/2,4) i czujnik głębi (f/2,4). Z przodu znalazła się kamerka 8 Mpix (f/2,0).

Motorola Moto G13

Telefon ma wymiary 162,7 x 74,66 x 8,19 mm, waży 183,5 g, a jego obudowa zapewnia lekką odporność na pył i zachlapanie IP52. Akumulator o pojemności 5000 mAh będzie można ładować z mocą 10 W lub 20 W – zależy to od rynku, nie jest jeszcze jasne, jaki wariant trafi do Polski. Telefon ma się wkrótce pojawić w naszym kraju, cena pozostaje nieznana.

Moto G23

Kolejna nowość Motoroli – Moto G23 – przypomina model G13. Tu również otrzymujemy ekran IPS 6,5 cala w rozdzielczości HD+ z odświeżaniem 90 Hz. Za pracę urządzenia odpowiadać ma układ MediaTek Helio G85, który do pomocy otrzymał 4 lub 8 GB pamięci RAM. Dane użytkownika zapisywane są w pamięci wewnętrznej o pojemności 64 lub 128 GB. Złącze miocroSD pozwoli na zamontowanie karty 512 GB.

Moto G23

Smartfon korzysta z sieci 4G w Dual SIM, łączy się z Wi-Fi 5 i Bluetooth 5.1. NFC też jest. Podobnie jak w innych nowościach Moto G, także i tu znalazły się głośniki stereo Dolby Atmos, wyjście audio 3,5 mm oraz radio FM.

Sekcję fotograficzną w Moto G23 tworzą trzy aparaty: główny 50 Mpix (f/1,8, 0,64 mu;m, PDAF), szerokokątny działający również jako czujnik głębi 5 Mpix (f/2,2) oraz makro 2 Mpix (f/2,4). Fani selfie skorzystają z aparatu 16 Mpix (f/2,45).

Moto G23

Również akumulator jest taki sam, jak w innych nowościach Moto – ma pojemność 5000 mAh. Można go ładować z mocą 30 W, jednak w zestawie ma się znaleźć ładowarka tylko 20 W.

Moto G23 ma wymiary 162,7 x 74,66 x 8,19 mm, waży 184,25 g. Przed pyłem i lekkim zachlapaniem chroni obudowa zgodna ze standardem IP52. Wkrótce powinniśmy się dowiedzieć więcej na temat debiutu tego  modelu w Polsce.

 
 

Źródło: https:

Galaxy Watch 5 znowu może być trochę tańszy. Samsung odda Ci do 600 zł

Dodano: 20.01.2023 14:18 | 34 odsłon | 0 komentarzy


Galaxy Watch 5 znowu może być trochę tańszy. Samsung odda Ci do 600 zł

Samsung ruszył z kolejną promocją cashback, w której zachęca do kupowania zegarków Galaxy Watch5 i Galaxy Watch5 Pro. Podobnie jak wcześniej, odzyskać można 400 lub 600 zł.

Samsung regularnie organizuje promocje typu cashback, w ramach których zwraca część pieniędzy wydanych na zakup swoich produktów. Tym razem firma ponownie zachęca, by kupować ubiegłoroczne smartwatche Galaxy Watch5 i Galaxy Watch5 Pro. W najnowszej promocji można po ich zakupie odzyskać odpowiedednio 400 zł lub 600 zł.

 
 

Jak skorzystać z promocji Samsung Cashback?

Aby odzyskać część pieniędzy od Samsunga, trzeba w dniach od 19 do 29 stycznia 2023 roku kupić zegarek Galaxy Watch5 lub Galaxy Watch5 Pro u partnera handlowego producenta. Ich listę zawiera .

Następnie do 5 lutego 2023 roku trzeba zgłosić się do promocji poprzez wypełnienie formularza dostępnego . Trzeba w nim załączyć:

  • skan dowodu zakupu produktu (faktura/paragon),
  • dowód zamówienia produktu (z widoczną datą zamówienia w terminie promocji),
  • zdjęcie opakowania (kartonowego pudełka) po produkcie z widocznym na zdjęciu miejscem po wyciętej naklejce z kodem kreskowym,
  • zdjęcie wyciętego fragmentu pudełka z kodem kreskowym.

Po pozytywnej weryfikacji zgłoszenia, w ciągu 14 dni kalendarzowych zostanie wysłany przelew na konto, zgodnie z danymi wskazanymi w formularzu rejestracyjnym.

Samsung Galaxy Watch5 cashback baner

Dodatkowe informacje o promocji można znaleźć .

 
 

Źródło: https:


Starsze wiadomości »
reklama

Copyright © 2008-2023 itblog24.com  - wszelkie prawa zastrzeżone