czwartek, 06 października 2022 r.  Imieniny: Artura, Fryderyki, Petry
Wiadomości z tagiem Pora  RSS
Nie uwierzysz, ile stron nie widzisz w wynikach wyszukiwania Google

Dodano: 06.10.2022 8:45 | 7 odsłon | 0 komentarzy


Google usunął z wyników wyszukiwania ponad 6 mld stron internetowych

Wiele osób może nawet nie zdawać sobie sprawy, ilu stron nie widzimy w wynikach wyszukiwania Google. Liczba idzie w miliardy.

Dla użytkowników internetu nie powinna być żadnym zaskoczeniem informacja, że Google usuwa wiele stron ze swoich wyników wyszukiwania. To pokłosie obowiązującego prawa. Jednak liczba usuniętych wyników w ciągu ostatnich 10 lat może szokować, bowiem idzie w miliardy.

Google usuwany strony z wyników wyszukiwania

Google jest otwarty w kwestii tego, jak wiele stron internetowych lub pojedynczych linków zostało usuniętych z wyników wyszukiwania. Istnieje do tego specjalna strona internetowa, gdzie można sprawdzić aktualny wynik. Ten ostatnio przekroczył kolejną barierę. Dzisiaj możemy mówić już o ponad 6 mld linków, które zostały przez amerykańskiego giganta usunięte. W momencie pisania tego tekstu to dokładnie 6,009,989,581 adresów URL oraz 4,044,434 domen.

Google usunięte wyniki wyszukiwania

Czemu zostały przez Google usunięte? Najczęściej z powodu naruszenia praw autorskich. To w większości pirackie serwisy, gdzie dostępne były filmy, seriale, książki, muzyka czy gry. Wystarczy, że właściciel danych praw zgłosi do Google'a dany link i po odpowiedniej weryfikacji zostaje on usunięty z wyników wyszukiwania. Poza tym zgłoszenia często dotyczą stron, które podszywają się pod inne, np. Netflixa czy Biały Dom.

Jeszcze ciekawiej robi się w momencie, w którym dokładniej przyjrzymy się liczbom. W sumie podejrzane linki zostały zgłoszone przez 33,564 organizacji. Jednak zaledwie 10 najbardziej aktywnych odpowiada za usunięcie aż 2,5 mld adresów URL, co stanowi około 40 proc. wszystkich zlikwidowanych. Z drugiej strony 41 proc. usuniętych linków znajdowało się na zaledwie 400 domenach. Prawdopodobnie jedną z najczęściej usuwanych jest The Pirate Bay.

 
 

Źródło: https:

Amazfit Falcon – zbliża się premiera terenowego zegarka premium

Dodano: 06.10.2022 8:34 | 8 odsłon | 0 komentarzy


Amazfit Falcon

Amazfit Falcon – tak ostatecznie będzie się nazywał wzmocniony smartwatch firmy Zepp, który wcześniej pojawiał się w zapowiedziach jako Amazfit Vienna. Zegarek łączy zwiększoną wytrzymałość i cechy urządzenia wyższej klasy.

Pierwsze doniesienia o wzmocnionym zegarku premium marki Amazfit pojawiły się . Wtedy zaistniał jako Amazfit Vienna, jednak jak wynika z najnowszych informacji, do których dotarł portal GSM Arena, będzie to Amazfit Falcon.

Amazfit Falcon

GSM Arena zamieściła także dwa filmy produktowe przedstawiające zegarek Amazfit Falcon – jeden z rozpakowaniem zestawu, drugi przedstawiający jego funkcje. Widać na nich, że nowość firmy Zepp ma masywną, metalową kopertę z charakterystycznymi wypukłościami i śrubkami, co przypomina trochę stylistykę znaną z zegarków Garmin Fenix czy Suunto. Widać też metalową osłonkę czujników z prawej strony jak w Amazfit T-Rex 2, a także duża koronkę na godzinie drugiej. Z wcześniejszych doniesieni wynika, że koperta wykonana jest ze stopu tytanu, a wyświetlacz pokrywa szafirowe szkło.

Amazfit Falcon

Pod względem funkcji Amazfit Falcon będzie przypominał model Amazfit T-Rex 2. Nowy zegarek pracuje pod kontrolą systemu Zepp OS, ma wiele funkcji sportowych, w tym ponad 150 dyscyplin i możliwość podpięcia zewnętrznych akcesoriów, jak pas na klatkę piersiową z pulsometrem. Pozwala też na synchronizację z serwisami Strava i Adidas Running. Poza tym zapewnia stały monitoring pulsu, natlenienia krwi SpO2 i stresu, a dwuzakresowy GPS nie tylko gwarantuje większą dokładność śledzenia treningów na zewnątrz, ale umożliwia także wykorzystanie funkcji nawigacji terenowej.

Amazfit Falcon

Jak wynika z doniesień GSM Areny, Amazfit Falcon ma ekran AMOLED o niewielkiej średnicy 1,28 cala, ale wysokiej rozdzielczości 416 x 416 i jasności sięgającej 1000 nitów. Koperta ma zapewnić wodoszczelność na poziomie aż 20 ATM, co w pełni pozwoli nie tylko na pływanie, ale i nurkowanie.  Zegarek ma 4 GB pamięci wewnętrznej, Bluetooth 5.0 oraz akumulator 500 mAh zapewniający 14 dni typowego wykorzystania.

Amazfit Falcon

Premiera zegarka Amazfit Falcon ma się odbyć 13 października.

 
 

Źródło: https:

Apple daje wodę na młyn hejterom. Poszedł na łatwiznę

Dodano: 05.10.2022 15:43 | 8 odsłon | 0 komentarzy


Apple daje wodę na młyn hejterom. Poszedł na łatwiznę

Wygląda na to, że jakiś programista w Apple pozwolił sobie zaoszczędzić nieco czasu i przy okazji doprowadził do konsternacji tysiące użytkowników.

Wykorzystywanie w kodzie gotowych komponentów nie jest niczym krytycznym. Ba, może być wręcz wskazane, bo skoro dana funkcja działa, nie ma sensu budować jej na nowo. Trzeba tylko pamiętać, by stosując metodę kopiuj-wklej, nie zachowywać się zbyt bezrefleksyjnie. Apple nie pamiętał.

Niektórzy właściciele słuchawek AirPods Pro 2 skarżą się, że otrzymują krytyczne powiadomienia o konieczności wymiany baterii zarówno w słuchawkach, jak i etui ładującym. I jest to o tyle konsternujące, że żaden z tych komponentów samodzielnego serwisu akumulatora nie umożliwia. Nie wspominając już o krótkim stażu rynkowym konstrukcji, która nie ma najmniejszych szans, by dostatecznie się wyeksploatować.

Jak przystało na powiadomienie krytyczne, komunikat jest oczywiście bardzo natarczywy. Na sparowanych ze słuchawkami iPhone'ach czy Macach pojawia się wielokrotnie, skutecznie uprzykrzając komfortowe korzystanie z akcesorium. Ale co właściwie się wydarzyło? - zapytacie. Odpowiedź brzmi: lenistwo.

Powiadomienia o konieczności baterii otrzymują właściciele trackerów AirTag, gdzie znajdującą się wewnątrz pastylkę istotnie łatwo można zastąpić. Rzecz w tym, że wprowadzając w AirPods Pro 2 funkcję precyzyjnego śledzenia, programiści po prostu skopiowali kod. Wskutek tego do słuchawek, kompletnie przypadkowo, trafiło rozwiązanie zaczerpnięte z lokalizatora, które w ogóle nie powinno się tam znaleźć.

Oczywiście niedoróbkę producent zapewne szybko naprawi aktualizacją, więc nabywcy najnowszych pchełek nie mają powodów do obaw. Co będzie trudniejsze do naprawienia, to nadszarpnięte zaufanie konsumentów.

Źródło: https:

InPost Fresh – zakupy w aplikacji zrobisz już w całej Polsce

Dodano: 05.10.2022 14:16 | 16 odsłon | 0 komentarzy


InPost Fresh z paczkomatu

InPost wystartował z usługą dostaw Fresh ponad rok temu – na początek tylko w w Warszawie. Dziś firma ogłasza jej dostępność w całej Polsce, dodała też do listy nowe sklepy.

Dzięki InPost Fresh klienci mogą robić zakupy za pomocą aplikacji na smartfon, wybierając z ponad 30 tysięcy produktów. Od teraz usługa jest dostępna w całej Polsce – tak przynajmniej deklaruje InPost. Użytkownicy aplikacji będą mieli możliwość wybrania jednej z trzech form odbioru swoich zakupów: Paczkomat InPost, Kurier InPost lub odbiór osobisty.

Obecnie za pomocą aplikacji InPost Fresh można zamawiać produkty z kategorii: artykuły spożywcze, artykuły dla dzieci, zwierząt, chemia domowa i kosmetyki. 

Co ważne, lista dostępnych na początku sklepów Carrefour (Warszawa, Kraków, Katowice, Sosnowiec, Mysłowice, Czeladź) i Makro (Warszawa, Łódź) została rozbudowana o ofertę sklepów lokalnych. Ich asortyment znajduje się w specjalnej zakładce: „Zakupy w Twoim mieście”. Aplikacja podpowiada i rekomenduje wyszukiwany produkt, zaczynając od najniższej ceny, co pozwala w wygodny sposób porównać ceny produktów w najbliższej okolicy. Oferowane są różne także rabaty i okazje.

Dostawa zamówionych produktów z konkretnego sklepu odbywa się poprzez kuriera na dowolny, wskazany przez użytkownika adres. Jest też opcja dostawy przez Paczkomat – w szczególności produktów z kategorii takich jak chemia, kosmetyki i wybrane produkty spożywcze. Dla kupujących w aplikacji InPost Fresh, przy zakupach o wartości powyżej 40 zł, dostawa realizowana jest za darmo. Dla wybranych produktów sprzedawcy udostępniają także możliwość odbioru osobistego produktów.

Aplikację InPost Fresh można pobrać za darmo w Google Play oraz App Store.

 
 

Źródło: https:

Płyty główne z chipsetem AMD B650 mogą być bardzo drogie. Wyciekły ceny modeli ze średniej półki

Dodano: 05.10.2022 10:00 | 2 odsłon | 0 komentarzy


Jesteśmy już po premierze pierwszych procesorów AMD Ryzen 7000, a także flagowych płyt głównych z chipsetem X670(E). Niestety, mimo wielkich oczekiwań chipy zdają się nie spełniać oczekiwań graczy. Poza tym mieliśmy prawo wymagać nieco niższych temperatur, a także - a może przede wszystkim - niższych cen układów. Niestety, nie tylko chipy mogą uchodzić za drogie. Również płyty główne będą generować horrendalne koszty, i to nawet te ze średniej półki...

Źródło: https:

Google potrzebuje 60 lat na to, co Samsung osiąga w ciągu roku

Dodano: 05.10.2022 9:48 | 10 odsłon | 0 komentarzy


Google potrzebuje 60 lat na to, co Samsung osiąga w ciągu roku

Chociaż telefony Google Pixel nigdy nie miały być bezpośrednią konkurencją dla Samsunga, to różnica w sprzedaży jest wręcz kolosalna.

Od 2016 roku Google sprzedaje własne telefony pod marką Pixel (wcześniej były to Nexusy). Trudno traktować je jako bezpośrednia konkurencja dla Samsunga, Xiaomi czy Oppo, ale faktem jest, że rywalizują na tym samym rynku, więc wszelkie porównania mają sens. A te nie wypadają najlepiej dla Google'a.

Google kilkadziesiąt lat w plecy

Z danych IDC wynika, że od 2016 roku Google sprzedał około 27,6 mln smartfonów z rodziny Pixel. To zaledwie 1/10 tego, co Samsung sprzedaje w ciągu roku. Prosta matematyka pokazuje, że Google potrzebuje aż 60 lat, aby sprzedać tyle smartfonów, co koreańska marka sprzedaje w zaledwie 12 miesięcy. Jak już mówiłem, trudno traktować Pixele jako bezpośrednią konkurencję dla serii Galaxy, ale jednak porównanie jest dla Amerykanów druzgocące.

Czy to wina samego Google'a? Częściowo na pewno. O ile pierwsze trzy generacje telefonów z serii Pixel zostały ciepło przyjęte, tak kolejne nie są już tak chwalone. Z drugiej strony Amerykanie nie mają wielkiego wyboru. Rynek Androida jest mocno zdominowany przez azjatycki producentów, a przede wszystkim Chiny, więc Google pozostaje jedynym, liczącym się producentem ze Stanów. Poza tym seria Pixel pełni też częściowo rolę wizerunkową. Nie zmienia to faktu, że sprzedaje się po prostu słabo.

Tymczasem Google Pixel 7 oraz Google Pixel 7 Pro.

 

Źródło: https:

Kiedy God of War Ragnarok trafi na PC? PlayStation odpowiada

Dodano: 05.10.2022 8:09 | 8 odsłon | 0 komentarzy


Kiedy God of War Ragnarok trafi na PC? PlayStation odpowiada

PlayStation coraz więcej gier wydaje na PC-tach. Czas oczekiwania na nie jest też coraz krótszy. Ale co z hitami pokroju God of War Ragnarok? Sony właśnie dało odpowiedź.

W tym roku na PC-ty trafi chyba rekordowa liczba gier, które docelowo były ekskluzywne na konsolach PlayStation. Niedawna zapowiedź Sackboya pokazuje też, że posiadacze komputerów muszą czekać coraz krócej na największe hity Japończyków. Ale czy to będzie standard? Czy równie szybko na PC-ty trafi np. God of War Ragnarok? Już znamy odpowiedź, przynajmniej częściowo.

Kiedy gry PlayStation trafią na PC?

Szef PlayStation Studios — Hermen Hulst — udzielił wywiadu youtuberowi Julienowi Chieze. W trakcie rozmowy nie mogło zabraknąć tematu PC-tów. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, ile posiadacze komputerów będą musieli czekać na największe hity z PS5. Hulst przyznał, że porty gier single-player trafią na komputery najszybciej po roku od pierwotnej premiery. Natomiast gry usługi mogą debiutować jednocześnie na PlayStation i PC-tach.

W ostatnim czasie, czyli w tym roku, na komputerach zadebiutowały: Marvel's Spider-Man (2018) i God of War (2018), a w planach są jeszcze Uncharted 4 (2016), Marvel's Spider-Man Miles Morales (2020) oraz Sackboy: A Big Adventure (2020). Poza tym plotki mówią o PC-towych wersjach: The Last of Us Part 1, Horizon: Forbidden West, Returnal, czy też Ghost of Tsushima. Jak widać, lista jest długa.

To wszystko dobre informacje dla posiadaczy komputerów, ale czy ucieszą też użytkowników PlayStation? Nawet jeśli będą mieli największe hity rok wcześniej, to czy ich konsola nie straci swojej największej zalety? Jako posiadacz PS5 tak na to nie patrzę i tak naprawdę cieszę się, że więcej osób będzie miało okazję zagrać w te świetne gry. Mam nadzieję, że inni też tak to postrzegają.

 
 

Źródło: https:

Xiaomi 12T i 12T Pro. Znamy ceny, tym razem bez drożyzny

Dodano: 04.10.2022 14:59 | 13 odsłon | 0 komentarzy


Xiaomi 12T Pro – kolory
Poznaliśmy pełną specyfikację i ceny nowych smartfonów Xiaomi. Modele 12T i 12T Pro będą drogie, ale to żadne zaskoczenie. Towarzyszy im tablet Redmi, zegarek i słuchawki.

Seria Xiaomi 12T podbija stawkę. Smartfony są jeszcze mocniejsze niż modele Xiaomi 12, które zostały zaprezentowane wiosną tego roku. Ich mocną stroną mają być aparaty, wyposażone w najnowsze oprogramowanie i zaskakująco duże matryce Samsung ISOCELL: 108 MPix w modelu Xiaomi 12T i 200 MPix w Xiaomi 12T Pro.

Oba smartfony zostały wyposażone w akumulatory 5000 mAh i imponujące ładowanie 120 W HyperCharge (ładowarka jest w pudełku). Xiaomi podaje, że naładowanie telefonów zajmie 19 minut, a o zdrowie baterii zadba system AdaptiveCharge.Mają identyczne wymiary i niemal identyczne ekrany AMOLED DotDisplay o przekątnej 6,67 cala, zdolne pracować z częstotliwością odświeżania do 120 Hz. Ich rozdzielczość to 2712 × 1200 pikseli, co Xiaomi nazywa CrystalRes. Czytnik linii papilarnych w obu modelach znajduje się pod ekranem. Oba mają też głośniki stereo i obsługują Dolby Atmos.

 

Wymiary telefonów są identyczne: 163,1 mm × 75,9 mm × 8,6 mm. Oba są dostępne w kolorze czarnym, srebrnym i niebieskim, z pleckami wykonanymi z matowego szkła, które bardzo trudno zabrudzić. Oba smartfony ważą minimalnie powyżej 200 gramów.

Xiaomi 12T Pro. Megapiksele i megawydajność

Xiaomi 12T Pro dostarcza wydajność jeszcze wyższą niż wiosenny Xiaomi 12. Jego specyfikacja wymienia najnowszego Snapdragona 8+ Gen. 1 i do 12 GB RAM-u. Czip wykonany w procesie technologicznym 4 nm TSMC ma dać prawie 17% zysk mocy CPU i 11% GPU w porównaniu Snapdragona 8 Gen 1. Przy tym oba komponenty zużyją o 30% mniej energii. System chłodzenia został powiększony w porównaniu do Xiaomi 11T Pro. Komora parowa jest o 65% większa, a powierzchnia pokryta materiałem termoprzewodzącym jest większa o 125%. 

Aparat przyciąga uwagę najbardziej. 200-megapikselowa matryca Samsung ISOCELL HP1 o przekątnej 1/1,22 cala może oczywiście rejestrować obraz w pełnej rozdzielczości, gdy zależy Ci na detalach. Ponadto smartfon może połączyć cztery lub szesnaście pikseli w jeden superpiksel, by zarejestrować więcej światła. Do tego zaprzęgnie sztuczną inteligencję i potężny sprzęt, by zapewnić szybkie ustawianie ostrości, doskonałe kolory i wysoką wydajność przy niewielkiej ilości światła.

Ciekawie zapowiada się mechanizm ProCut. To system automatycznego kadrowania z pomocą sztucznej inteligencji. Korzystając z ogromnych zasobów, jakimi jest 200 megapikseli, automat wybierze do 5 kadrów i przytnie 5 wersji zdjęcia. SI uczyła się na podstawie ogromnej kolekcji dobrych zdjęć. Ty wybierzesz ten, który najbardziej Ci się spodoba.

Jest tu ponadto zoom 2x, działający na poziomie sensora, tryb fotografii nocnej i filmowania w nocy. Filmy można nagrywać w rozdzielczości 8K z automatycznym śledzeniem ruchomego obiektu lub oka filmowanej osoby. Nie mogło tu zabraknąć optycznej stabilizacji obrazu. Poza tym z tyłu znajduje się 8-megapikselowy aparat szerokokątny i 2-megapikselowy aparat makro. Frontowy ma matrycę 20 MPix. 

[

Warto wiedzieć, że głośniki w Xiaomi 12T Pro dostroiła firma Harman/Kardon, ekran zaś spełnia wymagania Dolby Vision. Xiaomi zadbało tu także o systemy poprawiające komfort z korzystania ze smartfonu, a więc odwzorowanie kolorów na poziomie Delta;E = 0,38, tryb dynamicznego HDR, tryb czytania i certyfikację SGS Low Visual Fatigue.

Za to wszystko zapłacimy… nie, nie 5 tysięcy złotych. Najwyższy model Xiaomi został wyceniony zaskakująco przyzwoicie jak na obecne realia. W Polsce będą dostępne te dwa modele:

  • Xiaomi 12T Pro 8 GB + 256 GB – 3799 zł
  • Xiaomi 12T Pro 12 GB + 256 GB – 3999 zł

Na koniec pełna specyfikacja telefonu z naszego katalogu:

Xiaomi 12T. Taniej, a wcale nie gorzej

Xiaomi 12T Pro będzie kosztował krocie, ale jest tańsze wyjście. Xiaomi 12T wygląda niemal identycznie. Właściwie to, jeśli nie spojrzysz z bliska na wyspę aparatów, są nie do odróżnienia. Xiaomi 12T Pro ma wystający aparat główny, podczas gdy Xiaomi 12T ma wszystkie aparaty płaskie i oczywiście napis 108 MPix zamiast 200 MPix. Aparat główny ma bowiem mniejsze możliwości i mniejszą matrycę, która potrafi łączyć 9 pikseli w jeden superpiksel. Pozostałe aparaty są identyczne.

Aparat to nie jedyna różnica między Xiaomi 12T i 12T Pro. Drugą ważną zmianą jest inny SoC. W tańszym telefonie znalazł się MediaTek Dimensity 8100-Ultra, towarzyszy mu 8 GB RAM-u.

[

Jest jeszcze kilka innych drobiazgów. Xiaomi 12T nie ma głośników sygnowanych przez Harman/Kardon, nie obsługuje Dolby Vision (tylko HDR10+) i nie ma certyfikatu potwierdzającego ochronę wzroku. Jeśli nie zależy Ci na tych zaawansowanych detalach, będzie to świetny wybór. Różnica w cenie 12T i 12T Pro to równo tysiąc złotych:

  • Xiaomi 12T 8 GB + 128 GB – 2799 zł,
  • Xiaomi 12T 8 GB + 256 GB – 2999 zł.

Specyfikacja smartfonu wygląda następująco:

Xiaomi przygotowało dla wszystkich promocję na nowe smartfony. Do urządzeń kupionych w dniach 4.10-12.10.2022 będzie dołączony odkurzacz Vacuum Mop2 Lite (po rejestracji zakupu na ), a dodatkowo smartfony będą objęte 12-miesięczną ochroną ekranu (wymiana za darmo przy stłuczeniu). Na użytkowników czeka również trzymiesięczny, darmowy abonament YouTube Premium.

 

Xiaomi Smart Band 7 Pro. Zdrowie pod kontrolą

Xiaomi Smart Band 7 Pro to nowość dla aktywnych. Zegarek jest w stanie kategoryzować dobrze ponad 100 sportów i ma wbudowane 10 treningów biegowych, w tym intensywne spalanie tłuszczu i trening interwałowy. Można zanurzyć go nawet na 50 metrów, więc możesz spokojnie z nim pływać i zanurkować. Treningi na powietrzu zarejestruje dzięki obsłudze globalnego systemu pozycjonowania (GPS, GLONASS, Galileo, QZSS, BDS), może przez cały czas monitorować natlenienie krwi i jakość snu, sprawdzisz tu też poziom stresu, tętno i zapiszesz datę miesiączki. To kompletny zegarek sportowy, który sprawdzi się nawet na nadgarstku osoby uprawiającej sporty wodne.

Xiaomi Smart Band 7 pro ma ekran 1,64 cala AMOLED i waży zaledwie 20,5 grama z paskiem. Jego akumulator o pojemności 235 mAh wystarczy na około 12 dni normalnego używania, ładowanie zaś zajmie około godziny.

Xiaomi Smart Band 7 Pro, widok sensorów

Xiaomi dostarcza 4 paski w standardowych kolorach i dwa z edycji specjalnej, wykonane z wegańskiej skóry. Koperta zegarka może mieć kolor złoty lub czarny. W aplikacji Mi Fitness znajdziemy też jakieś 150 wzorów tarczy zegarka do wyboru. Cena zegarka w Polsce to 499 zł.

Redmi Pad. Tani, ale żwawy

Na kilka godzin przed światową premierą w Indiach światło dzienne ujrzał tablet Redmi Pad. To świetnie zaprojektowany tablet w jednoczęściowej obudowie, z ekranem 10,61 cala, ważący 445 gramów. Tablet będzie dostępny w obudowie grafitowej, srebrnej i miętowej.

Warto zwrócić uwagę na ekran Redmi Pada. Jego rozdzielczość to 1200 × 2000 pikseli, mamy więc do czynienia z proporcjami 3:5. Ekran może pracować z częstotliwością odświeżania do 90 Hz i ma wbudowany filtr niebieskiego światła. Oczywiście nie zabrakło czterech głośników, które mogą pracować w trybie stereo i przestrzennym. Można też skorzystać z systemu Dolby Atmos.

[

Akumulator tabletu ma pojemność 8000 mAh i można go ładować z mocą 18 W. W pudełku znalazła się ładowarka 22,5 W, która spełni jego potrzeby. Specyfikacja wymienia także SoC MediaTek Helio G99 i od 3 do 6 GB RAM-u. Jeszcze nie znamy cen w Polsce, ale przypuszczam, że tablety będą kosztować od tysiąca do 1,5 tys. zł.

Redmi Buds 4 Pro. Mają ANC, więcej nie trzeba

Najmniejszy produkt to największe zaskoczenie. Słuchawki Redmi Buds 4 Pro wyglądają niepozornie, ale mają wszystko to, czego wymagamy od słuchawek z wyższej półki. Jest tu aktywne tłumienie hałasów do poziomu 43 dB, a także tryb „transparentny”, w którym noszący słyszy dźwięki otoczenia. Jest nawet możliwość połączenia się z dwoma urządzeniami. 

XIaomi Redmi Buds

Zaskakujące jest to, że te niedrogie i niepozorne słuchawki mają certyfikat Hi-Res Audio. Obsługują bowiem kodeki SBC, AAC oraz LDAC oracowany przez Sony, zdolny przesyłać muzykę próbkowaną z częstotliwością do 990 kb/s, jeśli tylko smartfon jest w stanie ją w takiej jakości wysłać. Możesz więc spokojnie słuchać na nich plików bezstratnych.

Akumulator wbudowany pozwala na słuchanie przez 9 godzin (bez ANC), a futerał ładujący da dodatkowe 27 godzin pracy. Łącznie więc można liczyć na 36 godzin słuchania. Warto dodać, że słuchawki nadają się do uprawiania sportu i niestraszny im deszcz – spełniają wymagania normy IP54. Będą dostępne w wersji czarnej i białej. Ich cena w Polsce to 449 zł.

Źródło: https:

Huawei Watch D z pomiarem ciśnienia i EKG już w Europie

Dodano: 04.10.2022 8:45 | 6 odsłon | 0 komentarzy


Huawei Watch D

Huawei Watch D wkracza do Europy. Na początek ten dobrze wyposażony smartwatch zapowiedziany został przez niemiecki oddział producenta, jednak powinien pojawić się też na innych rynkach, w tym w Polsce.

Huawei Watch D miał swoją chińską premierę w grudniu 2021, jednak do Europy zmierza dość niespiesznie. Dopiero we wrześniu 2022 na targach IFA producent zadeklarował, że zegarek wejdzie do sprzedaży na naszym kontynencie, chwaląc się jednocześnie, że Watch D otrzymał certyfikat CE dla funkcji EKG w 33 europejskich krajach. 

Jako pierwszy rynkową dostępność Huaweia Watch D zapowiedział niemiecki oddział firmy – zegarek będzie tam sprzedawany od 12 października. Jego cena wynosi 449 euro, czyli 2164 zł

Huawei Watch D w europie od 12-10

Choć cena jest wysoka, Huawei Watch D ma pewne atuty i może znaleźć nabywców. Zegarek przede wszystkim przyciąga uwagę funkcjami zdrowotnymi. Poza standardowymi narzędziami, jak licznik kroków, czujnik tętna, śledzenie snu czy monitoring natlenienia krwi oferuje pomiar ciśnienia krwi oraz funkcję elektrokardiogramu (EKG). Jak się przechwala producent, Watch D zapewnia takie same pomiary jak standardowy sprzęt do mierzenia ciśnienia krwi, choć jest 25 razy mniejszy i 6 razy lżejszy.

Jak możliwy jest pomiar ciśnienia w zegarku? Huawei Watch D wykorzystuje tu rozwiązanie o nazwie Huawei TruBP, czyli mikro pompy i poduszki powietrzne do pomiaru ciśnienia krwi na nadgarstku. Według producenta margines błędu wynosi ± 3 mmHg. 

Huawei Watch D funkcje

Huawei przekonuje też, że pomiar EKG jest bardzo precyzyjny. W zegarku Watch D za rejestrację elektrokardiogramu odpowiada monitor tętna TruSeen 5.0+ oraz elektrody z powłoką PVD umieszczone na zakrzywionej części obudowy. Czujnik tętna składa się z ośmiu czujników fotoelektrycznych, rozmieszczonych w formie pierścienia. 

Poza tym Huawei Watch D to solidny, choć niezbyt może efektowny z wyglądu smartwatch  o prostokątnej, aluminiowej kopercie (51 x 38 x 13,6 mm) z zaokrągleniami i ekranem AMOLED 1,64 cala o rozdzielczości 280 x 456 pikseli (326 ppi). Zegarek zapewnia pyło- i wodoszczelność na poziomie IP68, wyposażony jest w Bluetooth 5.1, GPS oraz NFC. Jego akumulator pozwala na 7 dni pracy.

 
 

Źródło: https:

Elon Musk w ogniu krytyki. Poszło o wojnę w Ukrainie

Dodano: 04.10.2022 8:44 | 11 odsłon | 0 komentarzy


Elon Musk w ogniu krytyki. Poszło o wojnę w Ukrainie

Elon Musk ponownie znalazł się na świeczniku. Tym razem oberwało mu się za tweety na temat wojny w Ukrainie, w których — zdaniem niektórych — powtarza rosyjską propagandę.

Elon Musk nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz znalazł się ogniu krytyki. Miliarderowi tym razem oberwało się z powodu kilku tweetów na temat wojny w Ukrainie. Wśród krytyków znalazł się między innymi sam prezydent Ukrainy, czyli Volodymyr Zelenskyy oraz Andrij Melnyk, ukraiński ambasador w Niemczech.

Elon Musk krytykowany z tweety o wojnie

O co dokładnie poszło? W ostatnim czasie Elon Musk zaczął dzielić się na Twitterze swoimi przemyśleniami na temat wojny w Ukrainie. Wśród nich znalazły się warunki, jakie jego zdaniem mogłoby doprowadzić do osiągnięcia pokoju między Rosją i Ukrainą. To właśnie z ich powodu najbardziej oberwało się właścicielowi Tesli i SpaceX.

Zdaniem Muska w regionach, które zostały zaanektowane przez Rosję, ponownie powinno dojść do referendum, w którym ludność zdecydowałaby, czy chce być częścią Rosji, czy Ukrainy. Poza tym, według Elona, Krym powinien pozostać częścią Rosji, a Ukraina powinna pozostać neutralna, co prawdopodobnie oznaczałoby blokadę wejścia do NATO lub Unii Europejskiej. Wreszcie miliarder stwierdził, że konflikt, chociaż jest to mało prawdopodobne, może skończyć się wojną nuklearną.

Ukraińcy odpowiadają Elonowi Muskowi

Ukraińscy politycy zarzucają Muskowi powtarzanie rosyjskiej propagandy. Anton Geraschenko, który jest doradcą ukraińskiego ministerstwa spraw wewnętrznych, zapytał ironicznie, czy Putin powinien zadeklarować, że przyszłe kolonie SpaceX na Marsie były historycznie rosyjskie i je zaanektować.

Z kolei prezydent Ukrainy zapytał swoich obserwujących, którego Elona Muska bardziej lubią — tego, który wspiera Ukrainę, czy wspierającego Rosję? Przedstawił także własny plan "lepszego pokoju", w którym Ukraina odzyskuje wszystkie terytoria, w tym Krym, Rosja zostaje zdemilitaryzowana (w tym pozbawiona broni nuklearnej), aby przestała być zagrożeniem dla świata, a zbrodniarze wojenni zostają osądzeni przez Międzynarodowy Trybunał Karny.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że już w 1991 roku odbyło się w Ukrainie referendum, w którym obywatele wszystkich regionów jednoznacznie zdecydowali o nieprzyłączaniu się do Rosji. 

 
 

Źródło: https:


Starsze wiadomości »
reklama

Copyright © 2008-2022 itblog24.com  - wszelkie prawa zastrzeżone