sobota, 04 lutego 2023 r.  Imieniny: Andrzeja, Mariusza, Weroniki
Wiadomości z tagiem Safe  RSS
Chrome z nowością. Twój kolega na pewno skorzysta

Dodano: 04.02.2023 10:14 | 4 odsłon | 0 komentarzy


Chrome z szybkim usuwaniem historii

Chrome na Androida już niebawem może otrzymać nową funkcję. Pomoże chronić prywatność użytkowników.

Różne mamy priorytety, jednak prywatność zazwyczaj jest dość wysoko na liście rzeczy, na które zwracamy uwagę podczas wyboru przeglądarki internetowej. Wygląda na to, że Google też zdaje sobie z tego sprawę, dlatego już niebawem Chrome na Androida może otrzymać nową funkcję, która pomoże w ją chronić.

Chrome pozwoli na łatwiejsze usuwanie historii

W kodzie źródłowym Chromium znaleziono flagę, która sugeruje, że już niedługo w mobilnej wersji przeglądarki może się pojawić przycisk szybkiego usuwania historii. Funkcja ma pozwolić na szybkie wykasowanie informacji o aktywności z ciągu ostatnich 15 minut, bez konieczności przekopywania się przez menu ustawień i ręczne usuwanie kolejnych pozycji.

Jak na razie nie mamy pewności, czy nowa funkcja ma służyć kasowaniu historii przeglądania, czy też aktywności powiązanej z kontem Google. W tej drugiej formie podobne narzędzie pojawiło się już w samodzielnej aplikacji Google, więc nie jest to pomysł całkowicie nowy. Cieszy natomiast fakt, że już niedługo analogiczne rozwiązanie może trafić także do Chrome'a.

Niezależnie jednak od tego, w jaki sposób nowa funkcja miałaby funkcjonować, cieszy fakt, że Google rozważa dodanie kolejnego narzędzia, które pozwoli użytkownikom lepiej kontrolować co się dzieje z ich danymi (w każdym razie w obrębie własnej maszyny). Sami jesteśmy w stanie wyobrazić sobie co najmniej kilka sytuacji, kiedy tego typu rozwiązanie może okazać się przydatne i, wbrew pozorom, w większości wcale nie mają one związku ze stronami dla dorosłych. Pozostaje jedynie trzymać kciuki, żeby funkcja szybkiego usuwania historii jak najszybciej trafiła do użytkowników i nie utknęła po drodze w developerskim piekiełku.

 
 

Źródło: https:

Android Auto będzie mieć rywala. No zgadnijcie skąd przyjdzie

Dodano: 02.02.2023 19:19 | 16 odsłon | 0 komentarzy


Android Auto będzie mieć rywala. No zgadnijcie skąd przyjdzie

Rzecz jasna, z Rosji, a sprawy w swoje ręce bierze tym razem tamtejszy telekom MTS. 

Rosjanie nie ustają w wysiłkach, by znane zachodnie usługi zastąpić własnymi, a najnowsza odsłona tej sagi brzmi Android Auto. Tak jakby. Ze wstępnych doniesień wynika bowiem, że powstający projekt skupiony jest bardziej wokół sprzętu, niż oprogramowania, ale dziennik Kommiersant widzi w nim właśnie rosyjskiego Androida Auto.

Jak czytamy w lokalnych mediach, główną rolę w przedsięwzięciu odgrywa telekom MTS, który deklaruje roczną produkcję urządzeń na poziomie około 10 tys. sztuk. Ponoć sprzęt ten ma być składany w zakładach w Twerze, choć już teraz jasnym jest, że wymagane komponenty dostarczą partnerzy z Chin. Autorski będzie natomiast system operacyjny, aczkolwiek też nie w pełni, bo mówi się o wariacji na temat Linuksa.

Ruski Android Auto dla krajowych producentów aut

Sama koncepcja nie wydaje się niczym odkrywczym. Technicznie rzecz biorąc, przywodzi na myśl znane już doskonale na rynku motoryzacyjnym pakiety infotainment. Ot, dotykowy ekran z nawigacją, odtwarzaczem muzyki czy możliwością sparowania z telefonem. 

Co rosyjskie źródła podkreślają w szczególności, to lepsze ich zdaniem dostosowanie do potrzeb konsumenta. Można jednak tylko domniemywać, co właściwie przez to rozumieją. Pewien trop stanowi możliwość implementacji usług moskiewskiego Yandeksu, zamiast Google'a, ale to wcale nie jest przesądzone.

Yandex wejście na rynek infotainment zapowiadał już w 2019 roku i, jak na razie, skończyło się tylko na kilku slajdach i towarzyszących im słowach. Za to pewnym jest, że na planach MTS-u skorzystać mogą lokalne spółki motoryzacyjne, takie jak Sollers czy Motorinvest, wcześniej wskutek sankcji odcięte od technologii zachodniej.

Pytanie, czy faktycznie skorzystają, gdyż wstępne doniesienia dotyczące jakości powstającego produktu, delikatnie mówiąc, optymizmem nie napawają. Egzemplarze przedprodukcyjne są ponoć szalenie niestabilne; zawieszają się i regularnie gubią połączenie Bluetooth. Tymczasem start masowej produkcji ma się odbyć jeszcze w 2023 roku.

Źródło: https:

Kosztowności w końcu bezpieczne? Yale ma pomysł na przechowywanie

Dodano: 02.02.2023 10:50 | 12 odsłon | 0 komentarzy


Zwykłe sejfy już wkrótce mogą odejść do lamusa. Ich miejsce bardzo sprawnie mogą zająć te z funkcją smart, które możemy kontrolować z pozycji aplikacji lub asystenta głosowego.

Firma Yale, znana z tworzenia fizycznych zabezpieczeń do naszych domów już od jakiegoś czasu eksperymentuje z technologiami typu smart home. Przedsiębiorstwo już wcześniej wypuściło na rynek zamek Linus Smart Lock, który pozwala na bezkluczowe zaryglowanie lub odblokowanie drzwi bez względu na to, gdzie się znajdujesz. Teraz producent poszedł o krok dalej i zadba o bezpieczeństwo kosztowności swoich klientów.

Dostęp do kosztowności i dokumentów za jednym kliknięciem

O ile pieniądze można przechowywać w banku i nadal mieć do nich dostęp z każdego miejsca na Ziemi poprzez bankowość elektroniczną, tak z innymi kosztownościami nie jest to już takie proste. Dlatego też Yale wypuściło na rynek Smart Sejf do przechowywania najważniejszych dla nas rzeczy. Inteligentny sejf można otworzyć na kilka sposobów: klasycznie za pomocą klucza, kodem lub poprzez aplikację. Urządzenie łączy się z Yale Access, dzięki czemu poinformuje właściciela chociażby o niskim stanie baterii.

Smart Safe oferuje wygodne rozwiązanie do przechowywania, umożliwiające zdalne otwieranie sejfu, sprawdzanie, kto ma dostęp do sejfu oraz udostępnianie stałych lub tymczasowych kodów dostępu zaufanym osobom z dowolnego miejsca na świecie. A wszystko to za dotknięciem przycisku w aplikacji Yale Access.  

Dostęp do sejfu jest również możliwy za pośrednictwem asystentów głosowych dzięki współpracy z Amazon Alexa, HomeKit i Asystentem Google, umożliwiając odblokowanie i sprawdzenie stanu sejfu bez użycia rąk, za pomocą jednego polecenia głosowego.

Yale Smart Home Safe dostępny jest

 
 

Źródło: https:

Kod źródłowy League of Legends trafił do sieci. Riot Games ma problem

Dodano: 30.01.2023 9:37 | 24 odsłon | 0 komentarzy


Kod źródłowy League of Legends trafił na aukcję

Riot Games nie zapłaciło okupu, więc kod źródłowy League of Legends trafił na aukcję. Dla firmy jest to ogromnym problemem.

Jakiś czas temu nieuprawniona osoba uzyskała dostęp do serwerów Riot Games i ukradła kod źródłowy gier, w tym League of Legends. Domagał się od dewelopera 10 mln dolarów okupu za nieopublikowanie go. Firma postanowiła nie płacić i teraz musi się zmierzyć z konsekwencjami tej decyzji.

Kod źródłowy League of Legends na aukcji

Skoro Riot Games nie zapłaciło żądanej kwoty, to haker zdecydował się na opublikowanie kodu źródłowego. Jednak nie wrzucił go po prostu do sieci. Mężczyzna, o ile jest to mężczyzna, liczy, że na wykradzionych informacjach uda mu się zarobić. Dlatego uruchomił aukcję, na której można kupić kod źródłowy niezwykle popularnej gry. Cena wywoławcza to aż milion dolarów.

Aukcja zawiera 100-stronny dokument PDF, w którym wymienione są wszystkie wykradzione pliki. W sumie zajmują one 72,4 GB przestrzeni na dysku, więc jest to pokaźny zestaw. Chociaż kod źródłowy League of Legends wydaje się łakomym kąskiem, to znalezienie chętnego może być trudne, chociażby z powodu wysokiej ceny wywoławczej. Poza tym nie można mieć pewności, czy dana osoba rzeczywiście posiada pliki, czy może próbuje wykorzystać głośną sprawę w oszustwie.

Dostęp do kodu źródłowego jest dla Riot Games dużym problemem. Sama firma przyznała, że dzięki temu możliwe może być stworzenie cheatów, które byłyby — przynajmniej początkowo — trudne do wykrycia. 

 
 

Źródło: https:

Sensacja na Marsie. Znaleziono niedźwiedzia. Sami zobaczcie

Dodano: 29.01.2023 11:43 | 27 odsłon | 0 komentarzy


Sensacja na Marsie. Znaleziono niedźwiedzia. Sami zobaczcie

NASA pochwaliła się nietypowym zdjęciem powierzchni Marsa. Na powierzchni Czerwonej Planety zauważono... pysk niedźwiedzia.

Pareidolia to zjawisko, które polega na widzeniu kształtów tam, gdzie tak naprawdę ich nie ma. W ten sposób widzimy twarz z przodu samochodu czy żyrafę z przelatującej nad nami chmury. Z tym samym mamy właśnie do czynienia w przypadku najnowszego zdjęcia z Marsa.

Pysk niedźwiedzia na Marsie

Na najnowszym zdjęciu z powierzchni Czerwonej Planety, które zostało opublikowane przez NASA, widzimy nietypowy obraz. Nie trzeba mieć wielkiej wyobraźni, aby zauważyć, że teren Marsa układa się w kształt niedźwiedziego pyska. Za nos robi w tym przypadku wzgórze, za oczy dwa kratery, a obrys to po prostu okrągłe pęknięcie. 

Pysk niedźwiedzia na Marsie

Zdjęcie niedźwiedzia zostało wykonane 12 grudnia 2022 roku przez kamerę HiRISE, która znajduje się na pokładzie sondy kosmicznej Mars Reconnaissance Orbiter. Fotografia została zrobiona z wysokości około 250 kilometrów. Już w 1976 roku NASA opublikowała zdjęcie "twarzy na Marsie", więc nie jest to zjawisko nowe.

 
 

Źródło: https:

Czekasz na zwrot podatku? Uważaj, czyha pułapka

Dodano: 27.01.2023 9:14 | 38 odsłon | 0 komentarzy


Czekasz na zwrot podatku? Uważaj, czyha pułapka

Dostałeś e-maila ze zwrotem podatku? Uważaj, bo to może być oszustwo, na którym stracisz pieniądze.

Początek roku to tradycyjnie okres, w którym rozliczamy się z fiskusem. Nic dziwnego, że oszuści ruszyli z nową kampanią phishingową, która wymierzona jest w osoby liczące na zwrot podatku. 

Oszustwo na zwrot podatku

O nowej kampanii phishingowej ostrzega zespół CERT Polska. Jest ona wymierzona w osoby, które rozliczają się z urzędem skarbowym. Oszustwo polega na masowej wysyłce wiadomości e-mail z rzekomym zwrotem podatku. W niej możemy przeczytać, że aby otrzymać pieniądze, należy kliknąć podany link. Ten prowadzi do fałszywej bramki płatności, za pomocą której oszuści wyłudzają dane.

Nabranie się na oszustwo może oznaczać utratę pieniędzy. Sama kampania nie jest szczególnie wyszukana, ale tego typu działania cały czas okazują się skuteczne i przede wszystkim opłacalne dla oszustów. Dlatego warto o podobnych metodach informować swoich bliskich, aby byli szczególnie ostrożni i nie narazili się na stratę pieniędzy, czasami wręcz oszczędności życia.

 
 

Źródło: https:

Samsung król. Galaxy Buds2 Pro mam od premiery i jestem zachwycony (test)

Dodano: 26.01.2023 17:57 | 41 odsłon | 0 komentarzy



Podczas sierpniowego wydarzenia w 2022 roku Samsung zaprezentował między innymi nowe bezprzewodowe słuchawki Galaxy Buds2 Pro. Trafiły one na kilka miesięcy w moje ręce, dlatego mogłem się im lepiej przyjrzeć i sprawdzić w działaniu w różnych warunkach.

Samsung Galaxy Buds2 Pro to bezprzewodowe słuchawki douszne, wyróżniające się zwartą i lekką konstrukcją, dzięki czemu są o 15% mniejsze od słuchawek Galaxy Buds Pro. Ich wykonana z tworzywa sztucznego obudowa, w moim przypadku w kolorze Graphite, wygląda elegancko i pasuje do każdej „kreacji”. Kształt „pchełek” jest bardzo ergonomiczny, dzięki czemu łatwo je dopasować do uszu. Pomocne mogą być w tym również gumowe nakładki na wyloty głośników (wkładki do uszu), dostępne w trzech różnych rozmiarach. Podczas używania słuchawek można zupełnie o nich zapomnieć, nawet jeśli korzystamy z nich przez długie godziny, na przykład podczas podróży.

Wygląd, wyposażenie, specyfikacja

Od wewnętrznej strony każda słuchawki ma wylot głośników (niskotonowy + wysokotonowy) otoczony gumową wkładką do uszu, czujnik dotyku oraz metalowe styki do ładowania baterii. Z tej strony jest też wlot jednego z mikrofanów. Dwa pozostałe są skierowane na zewnętrz. Również po zewnętrznej stronie słuchawek znajdują się obszary dotykowe, służące do sterowania słuchawkami.

Samsung Galaxy Buds2 Pro słuchawki

W komplecie ze słuchawki jest grafitowe etui ładujące z wbudowanym akumulatorem. Ten możemy naładować przewodowo, korzystając z wbudowanego portu USB-C, lub bezprzewodowo (indukcyjnie). Same słuchawki są ładowane za pomocą metalowych styków wewnątrz etui. Są tu również dwie diody wskaźnikowe: zewnętrzna pokazuje stan baterii etui, wewnętrzna stan baterii słuchawek.


Oprócz wymienionych elementów, w zestawie znalazł się też przewód USB-C, jak również krótka instrukcja obsługi oraz karta gwarancyjna.

Najważniejsze dane techniczne:

  • Wymiary: 21,6 x 19,9 x 18,7 mm (jedna słuchawka), 50,2 x 50,1 x 27,7 mm (etui ładujące),
  • Masa: 5,5 g (pojedyncza słuchawka), 43,4 g (etui ładujące),
  • Wytrzymałość: odporność na wodę IPX7,
  • Łączność: Bluetooth 5.3, 2,4 GHz, 13 dBm; Profile Bluetooth: A2DP, AVRCP, HFP,
  • Głośniki: dwudrożne (niskotonowy + wysokotonowy),
  • Mikrofony: 3 x High SNR + VPU + DNN + personalizowane kształtowanie wiązki,
  • Kodeki audio: SSC HiFi, AAC, SBC,
  • Funkcje: aktywna redukcja szumów (ANC), 360 Audio, Ambient Sound, Voice Detect, AirVent, SmartThings Find, Neck Stretch Reminder, Bixby Voice Wake-up,
  • Czujniki: akcelerometr, żyroskop, czujnik zbliżeniowy, czujnik dotykowy, Hall, VPU,
  • Baterie: 61 mAh (w słuchawkach), 515 mAh (w etui),
  • Żywotność baterii: do 4/15 (bez ANC) godzin odtwarzania dźwięku lub do 3,5/14 (bez ANC) godzin rozmów telefonicznych na jednym ładowaniu słuchawek,
  • Ładowanie: przewodowe lub indukcyjne ładowanie etui, „kontaktowe” ładowanie słuchawek w etui,
  • Cena początkowa: 999 zł.

Samsung Galaxy Buds2 Pro widok ogólny

Źródło: https:

Rząd chce prześwietlać Polaków. Sądy pełne obaw

Dodano: 24.01.2023 9:34 | 45 odsłon | 0 komentarzy


Rząd chce prześwietlać Polaków. Sądy pełne obaw

Polski rząd pracuje nad projektem ustawy, który da służbom jeszcze większe możliwości inwigilowania obywateli. Sędziowie ostrzegają, że nie mają nad tym odpowiedniej kontroli.

Projekt ustawy prawo komunikacji elektronicznej (nazywany również lex pilot) nadaje służbom .

Służby będą inwigilować obywateli?

Projekt nowej ustawy pozwala służbom między innymi na dostęp do naszych komunikatorów internetowych, adresów IP, lokalizacji logowania, treści wiadomości e-mail czy naszych nicków. Do przesyłania danych o nas do służb będą zobowiązane nie tylko firmy telekomunikacyjne, ale także dostawcy poczty elektronicznej oraz innych usług internetowych

To dużo szersze uprawnienia niż do tej pory i nic dziwnego, że budzą one wątpliwości wielu ekspertów. Zresztą sam podsekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (KPRM) napisał w opinii do projektu nowych regulacji, że "pogłębia on zakres niezgodności przepisów z prawem UE".

Polity partii rządzącej uspokajają, że to jedynie dostosowanie przepisów do obecnych warunków, panujących w XXI wieku. Poza tym przypominają, że służby nie będą mogły sprawdzać dowolnego obywatela. Wszystko musi odbywać się w zgodzie z obowiązującymi przepisami, co oznacza między innymi kontrole sądów. Tylko tak brzmi teoria, a co innego w praktyce. Sami sędziowie uważają, że nie dysponują odpowiednimi narzędziami, a kontrola nad działaniem służb jest iluzoryczna.

Kontrola operacyjna w praktyce

Kontrola operacyjna może być w Polsce przeprowadzona przez różne służby. Na liście uprawnionych podmiotów znajdują się nie tylko policja, ABW, CBA, Służba Kontrwywiadu Wojskowego czy Żandarmeria Wojskowa, ale także Straż Graniczna, Służba Celno-Skarbowa czy nawet Inspektorat Wewnętrzny Służby Więziennej.

Każda z tych służb musi mieć uzasadniony powód, aby kontrolę operacyjną przeprowadzić. Co więcej, ma ona zastosowanie tylko w przypadku określonych przestępstw, które są umyślne i są ścigane z oskarżenia publicznego. To między innymi przestępstwa: przeciwko obrotowi gospodarczemu, przeciwko wolności seksualnej i obyczajności, skarbowe, ścigane na mocy umów międzynarodowych czy przeciwko życiu. Wszystkie zostały wymienione w art. 19 ustawy o policji.

Aby kontrolę przeprowadzić, służby muszą uzyskać zgodę prokuratora okręgowe lub generalnego, a także sądu okręgowego. Taka kontrola początkowo może trwać 3 miesiące, ale w uzasadnionych przypadkach może zostać przedłużona maksymalnie do 18 miesięcy. 

Kontrola jest iluzoryczna?

W teorii wszystko wygląda prawidłowo. Gorzej z praktyką, o czym przekonują sami sędziowie. Jednym z nich jest Piotr Gąciarek. Już rok temu mówił on, że sędziowie tak naprawdę nie mają żadnej kontroli.

Nie mamy i nigdy żeśmy nie mieli tak naprawdę niezależnego organu nadzoru nad czynnościami operacyjnymi służb. Nie ma w Polsce nikogo, kto mógłby wejść w te służby i zażądać wszystkiego, łącznie z dokumentami tajnymi. Wszystko opiera się na zaufaniu i założeniu, że w CBA i ABW pracują ludzie z gruntu uczciwi. Przepisy o CBA, ABW czy policji mówią, że przedstawia się sądowi, wraz z wnioskiem, materiały uzasadniające kontrolę operacyjną. Nigdy sąd nie będzie wiedział, czy przedstawiono mu 100 procent, 90 procent, a może 20 procent i czy jest to skompilowane, zmanipulowane

- mówił Piotr Gąciarek, sędzia z Warszawy.

Dodatkowo sędziowie wskazują na ogromną liczbę takich wniosków, których nie są w stanie fizycznie zweryfikować. Mogą robić to na wyrywki, ale wtedy taka kontrola jest tylko pobieżna. W ten sposób pozostawia się pole do nadużyć. Poza tym, po wydaniu zgody, sędzia nie ma dalszej kontroli nad sprawą. Nie wie też, kiedy dokładnie kończy się kontrola operacyjna (o ile nie została przedłużona).

To wszystko sprawia, że projekt nowej ustawy budzi duże wątpliwości i według ekspertów może być polem do ogromnych nadużyć. Na razie nic nie wskazuje, aby miał się zmienić. 13 stycznia Sejm odrzucił wniosek o odrzucenie tego projektu, więc skierowano go do dalszych prac.

 
 
 

Źródło: https:

iPhone przestanie być płaski, czyli „powrót do przeszłości”

Dodano: 23.01.2023 16:50 | 38 odsłon | 0 komentarzy


iPhone przestanie być płaski

Apple za kilka miesięcy zaprezentuje swoje tegoroczne smartfony z serii iPhone 15. Urządzenia te mają się nieco zmienić w stosunku do swoich poprzedników. Jedna z nowości będzie oznaczać koniec tradycji z ostatnich lat.

2023 rok już trwa, więc powoli można się przygotowywać do oficjalnej premiery nowych iPhone'ów. Ta, w przypadku "piętnastek", odbędzie się prawdopodobnie dopiero we wrześniu, jednak już docierają do nas różne informacje dotyczące nadchodzących urządzeń. O kilku rzeczach związanych z designem w miniony weekend napisał na Twitterze leaker kryjący się pod nickiem ShrimpApplePro.

Dynamic Island w każdej "Piętnastce"

Po pierwsze, zostało po raz kolejny potwierdzone, że wszystkie iPhone'y z serii 15 będą miały wyświetlacze z Dynamic Island. Rozwiązanie to zadebiutowało razem z modelami . W urządzeniach tych duże wcięcie w ekranie zostało zastąpione dwoma otworami, które są połączone w jedną całość poprzez "wyświetlanie" czarnego koloru między nimi.

 
 

Przekątne ekranu bez zmian

Tegoroczne smartfony Apple'a mają zachować rozmiary wyświetlaczy sprzed roku. Czyli otrzymamy urządzenia z panelami o przekątnej 6,1" i 6,7".

Płasko już było

Jeśli leaker, o którym mowa powyżej, ma rację, design iPhone'ów czeka mała rewolucja, a raczej "powrót do przeszłości". Wszystkie iPhone'y 15 mają mieć zaokrąglone ramki wokół ekranu. Same wyświetlacze wciąż pozostaną płaskie (nie będą miały zaokrąglonych boków, jak wiele smartfonów z Androidem), jednak panel przedni smartfonów Apple'a już taki nie będzie. Nie wiemy, jak to będzie dokładnie wyglądać, ale można się spodziewać czegoś podobnego do tego, z czym mieliśmy do czynienia na przykład w iPhonie 11.

 
 

Źródło: https:

Biedronka znów wyprzedaje elektronikę. Sprawdziliśmy ceny

Dodano: 23.01.2023 10:21 | 42 odsłon | 0 komentarzy


Biedronka znów wyprzedaje elektronikę. Sprawdziliśmy ceny

Biedronka przygotowała kilka promocji na elektronikę w swoim sklepie internetowym. Pytanie, ile właściwie można zaoszczędzić.

Niektórzy mogą o tym nie wiedzieć, ale od kilku miesięcy działa sklep internetowy Biedronka Home. Co jakiś czas można w nim trafić na ciekawe promocje, w tym także na elektronikę. Z taką sytuacją właśnie mamy do czynienia. Naszą uwagę zwróciły przede wszystkim dwa sprzęty.

Promocja na elektronikę w Biedronka Home

W tym tygodniu Biedronka przygotowała kolejne promocje na elektronikę w swoim sklepie internetowym. Nie ma co się oszukiwać, nie zawsze są to oferty godne uwagi. Jednak tym razem są dwa sprzęty, które mogą okazać się przydatne.

Pierwszym takim sprzętem są nauszne, bezprzewodowe słuchawki z ANC. Model marki Moevi oferuje do 70 godzin słuchania muzyki na jednym ładowania przy połączeniu za pomocą Bluetooth 5.1. Po włączeniu aktywnej redukcji szumów (ANC) ten czas spada do około 36 godzin, a przynajmniej według zapewnień producenta. Samo ładowanie trwa 1,5 godzin i odbywa się poprzez przewód USB-C, dołączony do zestawu.

Moevi bezprzewodowe słuchawki ANC w Biedronce

Biedronka zapewnia, że słuchawki cechują się redukcją ANC na poziomie -22 dB. W tym celu wykorzystują dwa mikrofony. Poza tym model charakteryzuje się zasięgiem do 10 metrów, pasmem przenoszenia w zakresie od 20 Hz do 20 kHz, a także regulowanym i składanym pałąkiem z pianką memory. Cena to 219 zł, która obowiązuje do 29 stycznia. Normalnie słuchawki kosztują 249 zł.

Powerbank Baseus 10000 mAh w Biedronce

Drugim urządzeniem jest powerbank marki Baseus. Pozwala ona na ładowanie trzech urządzeń jednocześnie dzięki dwóm złączom USB 5V/3A oraz jednemu USB-C 5V/3A. Maksymalna moc ładowania, jak wynika z danych producenta, to 15 W. Ładowanie wbudowanego akumulatora o pojemności 10 000 mAh odbywa się za pomocą kabla microUSB. Powerbank dostępny jest do 28 stycznia w cenie 74,90 zł. Szybkie spojrzenie do porównywarki cen sugeruje, że to bardzo dobra oferta, ponieważ normalnie model ten jest droższy o około 20-30 zł.

 
 

Źródło: https:


Starsze wiadomości »
reklama

Copyright © 2008-2023 itblog24.com  - wszelkie prawa zastrzeżone