czwartek, 06 października 2022 r.  Imieniny: Artura, Fryderyki, Petry
Wiadomości z tagiem Trzeba  RSS
Dead Space pokazany na pierwszym zwiastunie z rozgrywką

Dodano: 06.10.2022 12:00 | 0 odsłon | 0 komentarzy


EA wreszcie pochwali#x142;o si#x119; materia#x142;em wideo z nowej wersji Dead Space. Trzeba przyzna#x107;, #x17C;e powr#xF3;t na USG Ishimura zapowiada si#x119; obiecuj#x105;co.

Źródło: https:

Apple daje wodę na młyn hejterom. Poszedł na łatwiznę

Dodano: 05.10.2022 15:43 | 8 odsłon | 0 komentarzy


Apple daje wodę na młyn hejterom. Poszedł na łatwiznę

Wygląda na to, że jakiś programista w Apple pozwolił sobie zaoszczędzić nieco czasu i przy okazji doprowadził do konsternacji tysiące użytkowników.

Wykorzystywanie w kodzie gotowych komponentów nie jest niczym krytycznym. Ba, może być wręcz wskazane, bo skoro dana funkcja działa, nie ma sensu budować jej na nowo. Trzeba tylko pamiętać, by stosując metodę kopiuj-wklej, nie zachowywać się zbyt bezrefleksyjnie. Apple nie pamiętał.

Niektórzy właściciele słuchawek AirPods Pro 2 skarżą się, że otrzymują krytyczne powiadomienia o konieczności wymiany baterii zarówno w słuchawkach, jak i etui ładującym. I jest to o tyle konsternujące, że żaden z tych komponentów samodzielnego serwisu akumulatora nie umożliwia. Nie wspominając już o krótkim stażu rynkowym konstrukcji, która nie ma najmniejszych szans, by dostatecznie się wyeksploatować.

Jak przystało na powiadomienie krytyczne, komunikat jest oczywiście bardzo natarczywy. Na sparowanych ze słuchawkami iPhone'ach czy Macach pojawia się wielokrotnie, skutecznie uprzykrzając komfortowe korzystanie z akcesorium. Ale co właściwie się wydarzyło? - zapytacie. Odpowiedź brzmi: lenistwo.

Powiadomienia o konieczności baterii otrzymują właściciele trackerów AirTag, gdzie znajdującą się wewnątrz pastylkę istotnie łatwo można zastąpić. Rzecz w tym, że wprowadzając w AirPods Pro 2 funkcję precyzyjnego śledzenia, programiści po prostu skopiowali kod. Wskutek tego do słuchawek, kompletnie przypadkowo, trafiło rozwiązanie zaczerpnięte z lokalizatora, które w ogóle nie powinno się tam znaleźć.

Oczywiście niedoróbkę producent zapewne szybko naprawi aktualizacją, więc nabywcy najnowszych pchełek nie mają powodów do obaw. Co będzie trudniejsze do naprawienia, to nadszarpnięte zaufanie konsumentów.

Źródło: https:

Orange wita środę nowym prezentem, a nawet trzema

Dodano: 05.10.2022 13:21 | 12 odsłon | 0 komentarzy


salon Orange

Co przynosi kolejna środa w aplikacji „Mój Orange”? Ponownie jak wcześniej, przede wszystkim niepewność, co kto dostanie – bo są trzy wykluczające się możliwości. Jedną z nich jest pakiet gigabajtów.

Orange narozdawał się ostatnio gigabajtów w poprzednich edycjach akcji „Środy z Mój Orange”, sypnął też co nieco po meczach polskiej reprezentacji piłkarskiej, więc teraz głównym bonusem jest darmowa usługa „Zabezpiecz PESEL”, które niestety może się coraz częściej okazać przydatna w naszym codziennym życiu. 

Zasady są takie samo, jak wcześniej, gdy Orange oferował to rozwiązanie. Przez dwa miesiące „Zabezpiecz PESEL” jest dostępny całkiem za darmo, później usługa będzie wiązała się z kosztem 9,99 zł za miesiąc. W każdej chwili można ją jednak wyłączyć. Darmową usługa czeka w aplikacji do przyszytego wtorku, 11 października. Oferta skierowana jest wyłącznie do klientów abonamentowych.

Część klientów zobaczy jednak w aplikacji „Mój Orange” coś innego – alternatywny prezent w postaci paczki 5 GB. Być może z tego bonusu niektórzy się najbardziej ucieszą. Paczka również będzie dostępna w aplikacji do przyszłego wtorku, a jej ważność obowiązuje w danym okresie rozliczeniowym.

Trzeci prezent zobaczą klienci Orange, którzy nie załapali się na pierwsze dwa – jest to voucher w wysokości 120 zł na zakup smartfonu podczas przedłużania umowy w Planie 60 lub 80.

Zabezpiecz PESEL może się przydać

„Zabezpiecz PESEL” to jedna z tych usług, które stają się niestety coraz bardziej przydatne dla Polaków. Rozwiązanie to przez całą dobę, siedem dni w tygodniu monitoruje numer PESEL użytkownika i zapewnia ochronę danych przed oszustami. Pozwala uniknąć skutków wyłudzenia lub wykradzenia danych, które przestępca mógłby wykorzystać, by zaciągnąć kredyt, pożyczkę, kupić coś na raty lub wykupić usługę – oczywiście na rachunek ofiary.

„Zabezpiecz PESEL” pozwala też sprawdzić, czy ktoś nie użył naszych danych w ciągu ostatnich 12 miesięcy i wysyła alerty SMS, gdy nastąpiło ich wykorzystanie.

 
 

Źródło: https:

Xbox Game Pass w październiku 2022. Dużo mocnych tytułów

Dodano: 05.10.2022 11:25 | 5 odsłon | 0 komentarzy


Xbox pochwalił się tytułami, które zawitają na platformę już w październiku. Trzeba przyznać, że tym razem gracze dostaną same ciekawe gry z różnych gatunków

Biblioteka gier Xbox Game Pass prężnie się rozrasta. Właściwie co tydzień pojawiają się nowe, ciekawe tytuły. Tym razem Microsoft udostępnił listę gier, które zawitają do oferty już w tym miesiącu. Muszę przyznać, że kolejka w październiku prezentuje się niezwykle interesująco. Nie zabraknie polskiego akcentu.

Xbox Game pass na październik 2022. Microsoft ogłasza aż 10 hitów

Microsoft w październiku szczególnie rozpieści graczy. W ofercie Xbox Game Pass pojawi się wiele nowych gier, które będą dostępne na różne platformy. Większość z nich jest na PC i konsole, lecz kilka będzie dostępnych do gry w chmurze. Nie zabraknie też polskiego akcentu w postaci Medieval Dynasty. Symulator średniowiecznego życia jest już dostępny w Xbox Game Pass na PC, lecz teraz pojawi się w chmurze i na konsolach. Pełna lista nowych gier, które pojawią się w październiku w usłudze Xbox Game Pass:

  • Chivalry 2 (chmura, konsole Xbox, PC) - już dostępne
  • Prodeus (chmura i konsole Xbox) – już dostępne
  • Medieval Dynasty (Xbox Series X|S) – od 6 października
  • The Walking Dead: The Complete First Season (PC) – od 6 października
  • The Walking Dead: Season Two (PC) – od 6 października
  • Costume Quest (chmura i konsole Xbox) – od 11 października
  • Eville (konsole Xbox i PC) – od 11 października
  • Dyson Sphere Program (PC) – od 13 października
  • Scorn (chmura, PC, and Xbox Series X|S) – od 14 października
  • A Plague Tale: Requiem (chmura, PC, and Xbox Series X|S) – od 18 października

W październiku nie tylko w usłudze pojawią się nowe gry, lecz również kilka zniknie z platformy. Mowa tu o:

  • Bloodroots 
  • Echo Generation 
  • Into The Pit 
  • Ring of Pain 
  • Sable 
  • The Good Life 

 
 

Źródło: https:

Oppo A77s – oto jakimi smartfonami Oppo chce zawojować rynek

Dodano: 05.10.2022 10:02 | 7 odsłon | 0 komentarzy


Oppo A77s

Premiery doczekał się Oppo A77s – nowy wariant telefonu z popularnej linii średniaków. Choć przyciąga wzrok ciekawym kolorem obudowy, ma też pewne atuty w specyfikacji, trudno mu będzie zawojować rynek.

Oppo A77s to już trzeci model z tej samej generacji – był już Oppo A77 5G z Dimensity 810, był też zupełny low-end Oppo A77 4G z Helio G35, teraz premiery doczekał się ulepszony wariant tego drugiego.

Choć Oppo A77s może zainteresować ciekawym kolorem pomarańczowej obudowy Sunset Orange (jest też czarna Starry Black), to jednak specyfikacją nie wyróżnia się specjalnie spośród dziesiątek podobnych konstrukcji. Trzeba jednak przyznać, że ma pewne atuty,

Oppo A77s

Smartfon wyposażony jest w ekran IPS o przekątnej 6,56 cala i rozdzielczości HD+ (720 x 1612). Sytuację ratuje trochę odświeżanie 90 Hz oraz deklarowane przez producenta pokrycie 100% palety barw DCI-P3. Maksymalna jasność ma sięgać nawet 600 nitów, co też jest plusem, a wyświetlacz chroniony jest szkłem Panda Glass.

Pod maską znalazł się też lepszy układ niż w podstawowej wersji 4G – sercem Oppo A77s  jest Qualcomm Snapdragon 680 (do 2,4 GHz). Pomaga mu 8 GB pamięci RAM w standardzie LPDDR4X, na dane użytkownik otrzymuje 128 GB pamięci UFS 2.2.

Oppo A77s

Oppo A77s zapewnia łączność LTE, Wi-Fi 5 w pasmach 2,4 i 5 GHz, Bluetooth 5.0, nie ma jednak informacji o NFC – to się może jednak różnić w zależności od rynku. Pozycjonowanie ułatwia pięć systemów satelitarnych: GPS, BDS, GLONASS, Galileo i QZSS. Na obudowie znalazło się miejsce na wyjście audio 3,5 mm.

Z tyłu znajdują się tylko dwa aparaty – główny 50 Mpix (f/1,8) oraz monochromatyczny czujnik głębi 2 Mpix (f/2,4). Maksymalna rozdzielczość nagrywanego wideo to 1080p przy 30 klatkach na sekundę. Do robienia zdjęć selfie przygotowano aparat 8 Mpix (f/2,0).

Oppo A77s

Energię dostarcza akumulator 5000 mAh z szybkim ładowaniem 33 W, co w kontekście do całości specyfikacji należy uznać za zaletę. Wszystkim zarządza Android 12 z ColorOS 12.1.

Oppo A77s mógłby przyciągnąć uwagę mniej wymagających użytkowników, jednak jego cena nie zapowiada się zbyt konkurencyjnie. Telefon w pierwszej kolejności wszedł do sprzedaży do Tajlandii, gdzie został wyceniony na równowartość około 1163 zł. W Europie, jeżeli się pojawi, jego cena będzie jednak wyższa.

 
 

Źródło: https:

NASA szykuje się na eksplorację Tytana. Wyśle tam wkrótce pojazd

Dodano: 04.10.2022 17:48 | 8 odsłon | 0 komentarzy


Człowiek coraz prężniej działa w kosmosie i eksploruje planety. Trzeba jednak przyznać, że na razie nie zajmują się tym ludzie, lecz specjalne maszyny.

Człowiek może pochwalić się już kilkoma ważnymi osiągnięciami w zakresie eksploracji kosmosu. Udało nam się wystrzelić kilka teleskopów, którymi patrzymy w odległe zakątki naszej galaktyki, umieściliśmy stację kosmiczną na orbicie, wylądowaliśmy na Księżycu i badamy Marsa za pomocą sond i łazików. Ambicje jednak nie maleją, a NASA planuje rozpocząć badanie Tytana.

Tytan to kolejny cel NASA?

Tytan jest największym naturalnym satelitą Saturna i zarazem jedynym Księżycem w Układzie Słonecznym, który jest otoczony gęstą atmosferą. Co więcej, tylko na powierzchni Tytana udało się odkryć zbiorniki cieczy (metanu). Nic zatem dziwnego, że jest to planeta, która budzi zainteresowanie naukowców.

Pomysł eksploracji Tytana nie jest wcale taki nowy. Już w 2017 roku o tym dyskutowano. Na początku projekt Dragonfly miał zostać rozpoczęty w 2026 roku, lecz z czasem przesunięto start na 2027 rok. Misja polega na wysłaniu na powierzchnię Tytana drona o konstrukcji wiropłata z ośmioma wirnikami. Celem maszyny będzie zbadanie procesów chemicznych zachodzących w atmosferze i poszukanie śladu prostych form życia.

Do niedawna nie wiadomo było jeszcze, gdzie dokładnie ma wylądować kapsuła dla najbardziej optymalnego efektu. Teraz już wiemy, że naukowcy planują, by lądownik opadł na pole wydmowe Shangri-la w pobliżu krateru Selk. wskazują sześć konkretnych części tego regionu i sugerują, że jest to miejsce prawdopodobnie pokryte wydmami i pokruszonym, oblodzonym podłożem, co tworzy świetne warunki do badań.

 
 

Źródło: https:

Takiej karty graficznej nie widziałeś. To wyjątkowy AMD Radeon

Dodano: 04.10.2022 17:05 | 11 odsłon | 0 komentarzy


Takiej karty graficznej nie widziałeś. To wyjątkowy AMD Radeon

AMD miało w zanadrzu świetną kartę graficzną. Niestety koniec końców nie trafiła ona w ręce graczy, a zamiast tego sprzedawana była górnikom kryptowalut.

 

Karty graficzne od jakiegoś czasu wróciły wreszcie do sklepów, a ich ceny znowu są (względnie) przystępne. Powody są dwa - bliska premiera nowych generacji od AMD i NVIDII w postaci serii Radeon RX 7000 oraz GeForce RTX 4000 i załamanie się rynku kryptowalut.

Szykował się hit dla graczy, a zamiast tego karta trafiła do koparek

Oczywiście górnicy próbując odzyskać część zainwestowanych pieniędzy wyprzedają karty graficzne, które do tej pory pracowały w koparkach. Tym samym na światło dzienne wypływają kolejne tajemnicze układy. Oficjalne nigdy one nie istniały, nieoficjalnie partnerzy AMD i NVIDII produkowali je dla fanów cyfrowego złota.

Niemal równy miesiąc temu . Teraz przyszła pora pochylić się nad podobną kartą, ale ze stajni AMD.

Takiej karty graficznej nie widziałeś. To wyjątkowy AMD Radeon

W sprzedaży pojawiły się karty graficzne Radeon RX 6700 XL od XFX w dwóch wersjach - QICK oraz SWFT, nie należy mylić ich ze znanymi nam Radeonami RX 6700 XT. Pierwszy z wymienionych dysponuje przyciętym rdzeniem - 2304 zamiast 2560 procesorów strumieniujących i mniejsza pamięcią VRAM - 10 zamiast 12 GB.

Takiej karty graficznej nie widziałeś. To wyjątkowy AMD Radeon

XFX Radeon RX 6700 XL QICK dysponuje 2,5-slotowym układem chłodzenia i zasilany jest przez dwie wtyczki 8-pinowe. Byłaby to interesująca karta dla zestawów komputerowych z średniego segmentu cenowego.

Takiej karty graficznej nie widziałeś. To wyjątkowy AMD Radeon

Trzeba jednak pamiętać, że większość z nich pochodzi z koparek. Tym samym można zapomnieć o gwarancji, a prócz tego po kupnie należy wyczyścić układ chłodzenia, wymienić termopady oraz termopastę na GPU. Patrząc przez pryzmat premier AMD Radeon RX 7000 oraz NVIDIA GeForce RTX 4000 nie ma to raczej większego sensu.


Źródło: https:

FIFA 23 - recenzja gry. Nie takie kopanie po czole, chyba że masz PC

Dodano: 04.10.2022 16:04 | 8 odsłon | 0 komentarzy



Tegoroczna odsłona serii FIFA to jednocześnie pożegnanie z tą nazwą. Trzeba jednak przyznać, że jest to pożegnanie godne, bo chociaż gra daleka jest od ideału, to na długie godziny przyciąga do ekranu monitora lub telewizora.

Wiemy, że tegoroczna FIFA 23 to jednocześnie ostatnia FIFA. Oczywiście EA Sports nie rezygnuje z kury znoszącej złote jajka, bo gry piłkarskie co roku przynoszą firmie ogromne zyski, ale koniec umowy z międzynarodową federacją i brak zgody co do dalszych warunków współpracy wymusza od przyszłego roku zmianę. Prawdopodobnie, chociaż nie zostało to w 100 proc. potwierdzone, kolejna odsłona serii to EA Sports FC. Dlatego już dzisiaj możemy być pewni, że FIFA 23 przejdzie do historii jako być może ostatnia FIFA (nie można wykluczyć, że w przyszłości nazwa wróci).

Ale czy zostanie zapamiętana tylko z tego powodu, czy też również dlatego, że będzie to bardzo udana część? Trudno już dzisiaj ferować takie wyroki, bo na przestrzeni wielu miesięcy gra, pod wpływem kolejnych aktualizacji, może się mocno zmienić. Jednak już dzisiaj wydaje się, że to odsłona udana. Na pewno nie jest idealna, ale ze świecą szukać gry piłkarskiej, która mogłaby z FIFĄ 23 choćby nawiązać rywalizację (patrzę nas Was Konami!).

FIFA 23 recenzja

Jest wolniej, ale lepiej

FIFA 23 przynosi rewolucję i to nie tylko, jeśli chodzi o wspominane wcześniej perturbacje z nazwą. Największa zmiana to wprowadzenie cross-playu. Ze względu na różnice w wersjach wspólnie mogą grać ze sobą posiadacze PC-tów oraz konsol nowej generacji (PlayStation 5 i Xbox Series X/S). Osobne lobby mają użytkownicy PlayStation 4 i Xbox One, którzy jednocześnie grają w inną, teoretycznie gorszą wersję gry, która nie ma next-genowych rozwiązań. Gracze prosili o to od dawna i w końcu się doczekali. Szkoda, że cross-play dotyczy tylko i wyłącznie gier 1 na 1. Przez to posiadacze różnych platform nie mogą się bawić wspólnie, np. w trybie Wirtualnych Klubów. Mam nadzieję, że w przyszłości zostanie to zmienione.

Sama rozgrywka w FIFIE 23 wydaje się jeszcze wolniejsza. Zdecydowanie największy szok przeżyją posiadacze PC-tów, bo oni w tym roku po raz pierwszy doczekali się wersji next-genowej. Dla użytkowników PlayStation 5 czy Xbox Series X/S zmiana jest zdecydowanie mniejsza, ale również zauważalna. To po części wina czy też zasługa technologii Hypermotion 2. Twórcy stworzyli dwa razy większą bazę danych motion capture, dzięki czemu powstało ponad 6 tys. animacji piłkarzy i piłkarek. To zdecydowanie czuć na boisku, ale właśnie przez to, że animacje muszą się uruchomić, rozgrywka stała się wolniejsza.


To zwolnienie wyszło grze na plus. Po kilkudziesięciu godzinach z grą odnoszę wrażenie, że większe znaczenie odgrywa dokładne rozgrywanie piłki. Nadal specjaliści od sztuczek będą czuli się jak u siebie, ale w tym roku budowanie akcji w stylu barcelońskiej tiki-taki wydaje się niemniej skuteczne. Dlatego też gra sama w sobie stała się przyjemniejsza dla niedzielnych graczy, którzy nie muszą uczyć się sztuczek technicznych. Jednak nie można wykluczyć, że z czasem się to zmieni, gdy bardziej powszechne w trybie FIFA Ultimate Team staną się mocniejsze karty.

Szybkość biegu to nie tylko statystyka

Ogromną gamepleyową zmianą są nowe style biegania, określone jako AcceleRATE. Poszczególni gracze mogą w różny sposób zyskiwać na prędkości. Dla przykładu Erling Haaland ma domyślnie styl, który określany jest jako Lenghty. Dzięki temu wolniej się rozpędza, ale gdy już osiągnie maksymalną prędkość, to biegnie szybciej. Dlatego już teraz tacy gracze cieszą się największym powodzeniem, bo z niższymi statystykami tempa potrafią być docelowo szybsi od wielu sprinterów, a przynajmniej na dłuższym dystansie. Co ważne, style biegania często można zmieniać, nadając piłkarzom style grania, np. architekt, kotwica itp. Nie dotyczy to każdego, ponieważ typ AcceleRATE określany jest na podstawie kilku kryteriów i zależności między nimi, ale np. Robert Lewandowski ze stylem jastrząb, snajper, architekt lub strzelec zmienia swój typ właśnie na Lenghty.

FIFA 23 recenzja

Z tego też powodu mniejsze znaczenie odgrywa tempo, jakie dany zawodnik ma na karcie. Dla niektórych może to być irytujące, ale obrońcy czy pomocnicy, którzy w teorii są dużo wolniejsi, potrafią często z łatwością dogonić piłkarzy pokroju Vinicius Jr., który ma 95 tempa i powinien należeć do najszybszych w grze. Z jednej strony wydaje się, że to dobra zmiana, bo rzeczywiście wymusza niejako rozgrywanie piłki i budowanie akcji, zamiast machanie prawy drążkiem i mijanie przeciwników trikami połączonymi z szybkim biegiem. Z drugiej strony warto jednak, żeby szybcy zawodnicy rzeczywiście byli szybcy.

Stałe fragmenty gry i mocarne strzały

Na tym nie koniec zmian. Ogromną transformację przeszły stałe fragmenty gry. Teraz kierunek lotu piłki i stopień podkręcenia ustawiamy poprzez wycelowanie w daną część piłki. Robimy to prawą gałką. Ustawienie uderzenia w prawy bok podkręca piłkę w lewo, a im niżej noga piłkarza uderzy w futbolówkę, tym wyżej i wolniej będzie ona leciała. W teorii mechanizm jest bardzo prosty, ale jednak wymaga wprawy. Co innego z rzutami karnym. Przy nich wokół piłki zwiększa i zmniejsza się okrąg. Naszym celem jest wciśnięcie strzału, gdy jest on najmniejszy, ponieważ gwarantuje to największą precyzję. Im dłużej strzał przy tym przytrzymamy, tym mocniejszy będzie. Natomiast o kierunku decydujemy, wychylając lewą gałkę na padzie w określonym kierunku. Wszystkie te zmiany oceniam zdecydowanie na plus i mam nadzieję, że zostaną z nami do przyszłej odsłony serii.

FIFA 23 recenzja

Wreszcie sporo zmieniło się w mechanice strzałów. Doszły dwa nowe i oba wydają się na ten moment zbyt mocne. Zacznijmy od strzałów siłowych, które wykonuje się poprzez wciśnięcie L1+R1 (na PS5). Potrzeba do tego dużo więcej czasu i miejsca, co jest największym utrudnieniem, ale gdy już uda oddać się uderzenie, to w kierunku bramki leci potężna rakieta, z którą wielu bramkarzy ma mnóstwo problemów. Dodatkowym utrudnieniem jest manualne celowanie, więc zbyt dalekie wychylenie gałki w którąś ze stron może sprawić, że piłka wyląduje nawet na aucie. Pomimo tego strzały siłowe wydają się zbyt mocne. Na szczęście w normalnym meczu nie ma wielu okazji, aby je wykonać, a gdy już się to uda, to ogarnięty gracz powinien być w stanie je zablokować.

Kolejny strzał to uderzenie z tzw. fałsza czy też zewnętrznej strony stopy. Te wykonuje się poprzez przytrzymanie przycisku L2. Nie wiem, czy to kwestia samych strzałów, czy też nieporadności bramkarzy, ale wiele z nich ląduje w siatce, niemal lobując goalkeeperów. Ich skuteczność można porównać do finezyjnych strzałów z rogu pola karnego, które – o ile mnie pamięć nie myli – musiały zostać osłabione w FIFIE 21 (a może FIFE 22?), ponieważ były zbyt skuteczne. Odnoszę wrażenie, że podobnie będzie w tym przypadku.


Częściowo wspomniałem też o bramkarzach, ale to kolejna kwestia, która w mojej ocenie powinna zostać poprawiona w jednej z aktualizacji. Piłkarze strzegący bramek z jednej strony potrafią wybronić niewiarygodne strzały, np. w sytuacji sam na sam, a z drugiej wpuszczać straszne szmaty. A nawet jeśli strzał zostanie obroniony, to często goalkeeper wypluwa piłkę przed siebie, przez co ta trafia do innego zawodnika drużyny przeciwnej, dla którego bramka stoi otworem. Pada w ten sposób całe mnóstwo goli, głównie po strzałach z dystansu. Zdecydowanie do poprawy.

Źródło: https:

T-Mobile rozdaje smartfony. Zasady są banalne

Dodano: 04.10.2022 11:44 | 11 odsłon | 0 komentarzy


T-Mobile rozdaje smartfony. Zasady są banalne

T-Mobile wprowadził pod koniec września dwa smartfony pod swoją własną marką T Phone. By dodatkowo przyciągnąć uwagę klientów, operator rusza z konkursem, w którym można zgarnąć za darmo lepiej wyposażony model T Phone Pro 5G. Co trzeba zrobić?

Jutro, 5 października, w T-Mobile rusza konkurs pod nazwą „Wygrana na piątkę”, który potrwa do 25 października. Zasady są dość proste, a nagroda jest bardzo kusząca – operator przyzna laureatom smartfony T Phone Pro 5G. Niestety, w zabawie mogą wziąć udział wyłącznie klienci T-Mobile, a zarazem użytkownicy aplikacji Mój T-Mobile

 

Żeby przyłączyć się do konkursu, trzeba wykonać cztery kroki, choć tak naprawdę zadanie jest tylko jedno – należy się wykazać inwencją twórczą. 

Trzeba więc w aplikacji Mój T-Mobile:

  1. odpowiedzieć na pytanie konkursowe: „Opisz jaką niezwykłą umiejętność robisz na piątkę” za pomocą formularza konkursowego (w języku polskim, maksymalna liczba znaków ze spacjami 400),
  2. zaakceptować regulamin konkursu,
  3. podać swój numer MSISDN w sieci T-Mobile,
  4. wysłać zgłoszenie zawierające odpowiedź na pytanie konkursowe.

Jak stanowi regulamin, 100 uczestników konkursu, którzy udzielą według komisji konkursowej najbardziej kreatywnej, najciekawszej odpowiedzi na pytanie konkursowe zostanie laureatami konkursu. A każdy z laureatów konkursu zostanie nagrodzony nagrodą w postaci urządzenia T Phone Pro 5G 6/128 GB w zestawie z etui i szkłem ochronnym o łącznej wartości 1399 zł brutto.

W konkursie mogą wziąć udział abonenci w taryfach T oraz Rodzina, abonenci oferty MIX w systemie Frii Mix oraz użytkownicy usług Na kartę w taryfach GO! i Frii.

T Phone Pro 5G to smartfon z ekranem IPS o przekątnej 6,82 cala i rozdzielczości HD+ (720 x 1640). Moc do pracy dostarcza mu układ MediaTek Dimensity 700 z modemem 5G zapewniającym pełne działanie w sieci T-Mobile. Głową sekcję fotograficzną tworzy układ aparatów 50 Mpix + 5 Mpix + 2 Mpix + 2 Mpix, a energię dostarcza akumulator 5000 mAh. Zaletą urządzenia jest czysty system operacyjny Android 12.

 
 

Źródło: https:

Telefon nagle przestanie działać? Polska jest gotowa

Dodano: 03.10.2022 16:31 | 14 odsłon | 0 komentarzy


Telefon nagle przestanie działać? Polska jest gotowa

Ostatnio sporo się mówi, ze tej zimy może nam zabraknąć prądu. To może mieć również wpływ na firmy telekomunikacyjne i świadczone przez nie usługi. Zapytaliśmy operatorów sieci Orange, Play, Plus i T-Mobile, jak zabezpieczają swoje sieci przed blackoutem.

Trwająca już kilka miesięcy wojna w Ukrainie to nie tylko potężne zniszczenia u naszych wschodnich sąsiadów, ale również duże zamieszanie na europejskim rynku energetycznym. Braki surowców energetycznych czy coraz wyższe ceny, to może się przełożyć na krótsze lub dłuższe przerwy w dostawie prądu elektrycznego. Jeśli takie coś nastąpi, może mieć to wpływ między innymi na działanie sieci telekomunikacyjnych, w których wszystko działa na prąd.

 

Czy grozi nam telekomunikacyjny blackout?

Zasoby telekomunikacyjne należą do infrastruktury krytycznej, czego chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć. Rola łączności w sytuacji kryzysowej jest ogromna, dlatego próby jej niszczenia muszą być traktowane jako sabotaż i być ścigane z całą surowością prawa. Ale to też sprawia, że operatorzy muszą dopilnować, by infrastruktura telekomunikacyjna działała bez względu na okoliczności. To oznacza, że wszystkie stacje bazowe, centrale i inne kluczowe elementy powinny działać nawet w przypadku odcięcia od sieci energetycznej.

Telekomy w Polsce traktują to zobowiązanie bardzo poważnie, nawet jeśli nie wynika to wprost z przepisów prawa, a konkretnie – z rozporządzenia Ministra Łączności z dnia 21 kwietnia 1995 roku w sprawie warunków technicznych zasilania energią elektryczną obiektów budowlanych łączności. Z przyczyn oczywistych nie jest ono w pełni adekwatne do współczesnych masztów telekomunikacyjnych, których w momencie pisania tego prawa jeszcze nie było (z wyjątkiem istniejącej już wówczas sieci NMT450, która zapisała się w masowej świadomości dzięki kultowym „cegłom” Centertela).

Są plany, żeby temat awaryjnego zasilania infrastruktury telekomunikacyjnej poddać rygorystycznej regulacji, ale z tym trzeba postępować ostrożnie. Zależy nam przecież, by zapewnić jak najlepsze działanie sieci telekomunikacyjnych w przypadku awarii prądu, a nie doprowadzić do wyłączenia istniejących stacji bazowych z powodu braku możliwości spełnienia nadmiernie wyśrubowanych norm. Szczególnie w sytuacji, gdy budowa nowych masztów w Polsce ciągle napotyka przeszkody, a przez to są miejsca w Polsce, w których istnieje realny problem z zasięgiem.

Jak więc sieci komórkowe są chronione przed brakiem prądu? Przede wszystkim okazuje się, że w zasadzie wszystkie stacje bazowe w Polsce mają zasilanie awaryjne. Zazwyczaj jest to zasilanie bateryjne, czasem są to również agregaty prądotwórcze. W rzeczywistości nie ma w Polsce stacji bazowej, która nie byłaby w stanie działać bez prądu przez przynajmniej kilka godzin.

Dotyczy to przede wszystkim masztów stosunkowo mniej ważnych – kolejnych stacji bazowych na mocno zurbanizowanych obszarach itp. Jednak statystycznie co czwarta stacja ma wyższy status i to one są oczkiem w głowie operatorów. Zapewniają zasięg na dużym terenie, są ważnymi elementami sieci i infrastruktury krytycznej państwa, a więc nie można sobie pozwolić na ich awarię. Takie stacje często wyposażone są w zdublowane linie zasilające podłączone do dwóch różnych stacji transformatorowych. To zapewnia zasilanie obiektu w przypadku lokalnych klęsk żywiołowych: wichur, powodzi itp. Oprócz tego wyposażone są w agregaty prądotwórcze i mogą działać przez wiele godzin, a w przypadku gdy będzie dowożone paliwo – w zasadzie w nieskończoność.

Dziesiątki litrów paliwa jako zabezpieczenie przed blackoutem

Ale infrastruktura telekomunikacyjna to nie tylko widoczne stacje bazowe. Na zapleczu istnieje cała masa stacji węzłowych, najróżniejszego rodzaju centrali i innych kluczowych elementów, niezbędnych do działania zarówno sieci komórkowych, jak stacjonarnych. W ich przypadku obowiązuje wspomniane już wcześniej rozporządzenie z 1995 roku i jego wymogi są rygorystycznie przestrzegane, często z naddatkiem. Mamy tam do czynienia zarówno z awaryjnym zasileniem bateryjnym, jak i agregatami prądotwórczymi, w tym ogromnymi agregatami stacjonarnymi.

Żeby zatankować „pod korek” przeciętnego dużego operatora, dostarczającego stacjonarny Internet w Polsce, potrzeba kilkuset tysięcy litrów paliwa. I mieliśmy do czynienia z takimi sytuacjami w pierwszych dniach wojny w Ukrainie. Jeden z operatorów postanowił na wszelki wypadek zadbać o zapasy dla swoich agregatów i potrzebował aż 80 tysięcy litrów paliwa, żeby w pełni uzupełnić zbiorniki zapasowe. Taki zakup wymagał wówczas pomocy jednej ze strategicznych spółek paliwowych i dobrze pokazuje skalę problemu, ale jednocześnie wagę, jaką polskie telekomy do tej sprawy przykładają.

Można więc przyjąć, że w razie awarii prądu telefonia komórkowa i stacjonarny Internet będą generalnie działały. Jednak nie oznacza to, ze będziemy mogli z nich korzystać. Słabym ogniwem okazują się tu sami użytkownicy. No bo co z tego, że Internet będzie w „kablu”, skoro router Wi-Fi nie będzie działać z powodu braku prądu. Przeciętny współczesny smartfon rozładuje się mniej więcej po dobie i nie będziemy mogli z niego dzwonić, pomimo obecnego zasięgu sieci komórkowej. Kiedyś można było dzwonić przez telefon stacjonarny nawet w przypadku blackoutu – niezbędna energia była dostarczają przez kabel razem z sygnałem telefonicznym. Ale my już z telefonii stacjonarnej nie korzystamy i jej w naszych mieszkaniach nie instaluje.

Telekomy w Polsce gotowe na blackout

Wysłaliśmy do operatorów sieci Orange, Play, Plus i T-Mobile pytanie dotyczące tego, jak firmy te zabezpieczają się przed możliwymi przerwami w dostawach prądu. Sporo ciekawych informacji otrzymaliśmy od Wojciecha Jabczyńskiego, rzecznika Orange Polska.

Dysponujemy procedurami awaryjnymi na wypadek zaistnienia takiej sytuacji, zweryfikowanymi w ramach posiadanego przez nas certyfikatu Systemu Zarządzania Ciągłością Działania - ISO 22301. Dzięki bateriom podtrzymującym zasilanie stacji bazowych mogą one jeszcze działać do kilku lub nawet do kilkunastu godzin po odłączeniu prądu. Jeśli zasięg terytorialny wyłączenia byłby stosunkowo niewielki, to istnieje możliwość wydłużenia tego czasu dzięki agregatom prądotwórczym. Urządzenia wchodzące w skład naszej sieci rdzeniowej są natomiast wyposażone w zasilanie awaryjne (baterie podtrzymujące i agregaty, a często również niezależne linie zasilające), co sprawia, że działanie rdzenia sieci nie powinno zostać zakłócone przez przerwy w zasilaniu.

Jeśli chodzi o telefony stacjonarne (technologie PSTN), to w większości przypadków będą one działały, szczególnie te w dużych i średnich aglomeracjach. Zasilanie telefonów pochodzi z węzłów komutacyjnych, które mają odpowiednie zabezpieczenia przed brakiem zasilania – baterie i agregaty prądotwórcze. W mniejszych i odleglejszych lokalizacjach czas podtrzymania usług zależy od czasu trwania i skali takiego wyłączenia. Dzięki bateriom podtrzymującym zasilanie elementów komutacyjnych mogą one jeszcze działać do kilku godzin po odłączeniu prądu. Jeśli zasięg terytorialny wyłączenia będzie stosunkowo niewielki, to istnieje możliwość wydłużenia tego czasu dzięki agregatom prądotwórczym. 

Podobnie jest z dostępem do Internetu - dzięki bateriom podtrzymującym zasilanie elementów sieci dostępowych mogą one jeszcze działać do kilku godzin po odłączeniu prądu. Jeśli zasięg terytorialny wyłączenia będzie stosunkowo niewielki, to istnieje możliwość wydłużenia tego czasu dzięki agregatom prądotwórczym. Trzeba jednak pamiętać, że brak prądu na rozległym obszarze może wiązać się z wyłączeniem urządzeń końcowych (modemy, routery internetowe), niezbędnych do działania Internetu.

– napisał Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange Polska

Odpowiedzi z pozostałych sieci są mniej obszerne, ale również są uspokajające i wynika z nich, że nie mamy się czym przejmować. No może poza tym, że musimy po swojej stronie zadbać, by telefon czy inne urządzenie telekomunikacyjne miało zasilanie.

Priorytetem P4 (operatora sieci Play) jest zapewnienie obywatelom niezakłóconego dostępu i bezpieczeństwa usług telekomunikacyjnych. W tym celu, operator zabezpieczył swoje potrzeby energetyczne odpowiednimi umowami z dostawcami energii, a w przypadku ewentualnych braków energii jest przygotowany od strony technicznej na zastosowanie odpowiednich rozwiązań zasilania tymczasowego. Natomiast zapewnienie ciągłości dostaw energii elektrycznej na poziomie krajowym jest niezbędnym warunkiem funkcjonowania sieci telekomunikacyjnych, nieodzownym dla codziennego funkcjonowania obywateli, a także administracji, edukacji i gospodarki.

– napisał Krzysztof Sylwerski z Play

Zachowanie najwyższej jakości usług, a przede wszystkim: ich dostępności, jest dla nas priorytetem. Dlatego też jesteśmy przygotowani do zapewnienia ciągłości pracy sieci nawet w przypadku czasowych przerw w zasilaniu. W zależności od rodzaju obiektów oraz ich znaczenia dla działania całej sieci wyposażamy nasze instalacje między innymi w zapasowe zasilanie akumulatorowe, panele fotowoltaiczna lub generatory spalinowe, a nasi technicy gotowi są do wyruszenia w teren, by zapewnić dostawy paliwa do generatorów oraz ich serwis. Oczywiście to rozwiązania awaryjne, doraźne, które nie są w stanie w długiej perspektywie zastąpić zasilania z sieci energetycznej.

– dodało Biuro Prasowe T-Mobile

 
 

Źródło: https:


Starsze wiadomości »
reklama

Copyright © 2008-2022 itblog24.com  - wszelkie prawa zastrzeżone