sobota, 04 lutego 2023 r.  Imieniny: Andrzeja, Mariusza, Weroniki
Wiadomości z tagiem Tymczasem  RSS
Bank desperacko poszukuje pracowników. Na ulicy. Dosłownie

Dodano: 03.02.2023 20:58 | 15 odsłon | 0 komentarzy


Bank desperacko poszukuje pracowników. Na ulicy. Dosłownie

Hiszpański Openbank, należący do Grupy Santander, desperacko poszukuje wykwalifikowanego personelu IT. 

Bonusy przyznawane w zamian za polecenie człowieka na wskazane stanowisko w firmach nie są niczym szczególnym, ale rzadko kiedy zdarza się, by tego typu kampanię ktoś realizował dosłownie na ulicach. Tak więc hiszpański Openbank może i wychodzi przed szereg, jednak, jak przekonują przedstawiciele instytucji, lepszego pomysłu nie było.

„Zgarnij 1000 euro za każdego programistę, którego przyprowadzisz” – brzmi hasło na bilbordach, masowo rozwieszanych na przystankach w hiszpańskiej Maladze. Openbank, odpowiedzialny za tę nietypową akcję, podkreśla jednocześnie, że oferta jest całkowicie poważna. Mało tego, deklaruje wziąć pod uwagę kandydatury nie tylko lokalne, ale też z całej Hiszpanii, a nawet Europy. Tyle tylko, że niektórych odstraszać może wymóg płynnej znajomości języka hiszpańskiego.

Programistę zatrudnią od zaraz. Do tego zapłacą polecającemu

Jak możemy się dowiedzieć, bank poszukuje inżynierów specjalizujących się w mikrousługach i/lub oprogramowaniu mobilnym, szczególny nacisk kładąc na znajomość języków takich jak m.in. Java, Swift czy Kotlin. Ponadto mile widziani są front-end deweloperzy (React), a także specjaliści ds. obliczeń rozproszonych (Spark, Flink).

Profesjonaliści, którzy dołączą do projektu, będą częścią młodego, międzynarodowego zespołu, który pracuje „zwinnie” z najnowszą technologią i rozwija produkty w 100% w chmurze. Rozwiązania te mają na celu promowanie nowej generacji banków i fintechów poprzez poprawę efektywności i doświadczenia klientów

– czytamy w informacji prasowej.

Zaraz, zaraz, czy przypadkiem firmy IT nie przeprowadzają właśnie zwolnień grupowych? – zapytacie. Wydawałoby się, że dla rozwijającej się marki to doskonały moment na rekrutacje, ale nie do końca. Openbank wprawdzie zauważa, że chętnych do podjęcia pracy jest wielu, ale, co również podkreśla, ludzi tych interesują zupełnie inne wakaty niż te obecnie potrzebne.

Przeglądając oferty pracy Openbanku, znajdziemy właściwie jedynie propozycje dla szeroko pojmowanych informatyków. Doradcy klienta, marketingowcy czy nawet analitycy najwyraźniej nie są w tej chwili w osi zainteresowania. Tymczasem wszystkie znaki na niebie wskazują, że to właśnie te specjalizacje cierpią obecnie najbardziej, padając ofiarą redukcji kosztów pracowniczych.

Źródło: https:

Android Auto będzie mieć rywala. No zgadnijcie skąd przyjdzie

Dodano: 02.02.2023 19:19 | 15 odsłon | 0 komentarzy


Android Auto będzie mieć rywala. No zgadnijcie skąd przyjdzie

Rzecz jasna, z Rosji, a sprawy w swoje ręce bierze tym razem tamtejszy telekom MTS. 

Rosjanie nie ustają w wysiłkach, by znane zachodnie usługi zastąpić własnymi, a najnowsza odsłona tej sagi brzmi Android Auto. Tak jakby. Ze wstępnych doniesień wynika bowiem, że powstający projekt skupiony jest bardziej wokół sprzętu, niż oprogramowania, ale dziennik Kommiersant widzi w nim właśnie rosyjskiego Androida Auto.

Jak czytamy w lokalnych mediach, główną rolę w przedsięwzięciu odgrywa telekom MTS, który deklaruje roczną produkcję urządzeń na poziomie około 10 tys. sztuk. Ponoć sprzęt ten ma być składany w zakładach w Twerze, choć już teraz jasnym jest, że wymagane komponenty dostarczą partnerzy z Chin. Autorski będzie natomiast system operacyjny, aczkolwiek też nie w pełni, bo mówi się o wariacji na temat Linuksa.

Ruski Android Auto dla krajowych producentów aut

Sama koncepcja nie wydaje się niczym odkrywczym. Technicznie rzecz biorąc, przywodzi na myśl znane już doskonale na rynku motoryzacyjnym pakiety infotainment. Ot, dotykowy ekran z nawigacją, odtwarzaczem muzyki czy możliwością sparowania z telefonem. 

Co rosyjskie źródła podkreślają w szczególności, to lepsze ich zdaniem dostosowanie do potrzeb konsumenta. Można jednak tylko domniemywać, co właściwie przez to rozumieją. Pewien trop stanowi możliwość implementacji usług moskiewskiego Yandeksu, zamiast Google'a, ale to wcale nie jest przesądzone.

Yandex wejście na rynek infotainment zapowiadał już w 2019 roku i, jak na razie, skończyło się tylko na kilku slajdach i towarzyszących im słowach. Za to pewnym jest, że na planach MTS-u skorzystać mogą lokalne spółki motoryzacyjne, takie jak Sollers czy Motorinvest, wcześniej wskutek sankcji odcięte od technologii zachodniej.

Pytanie, czy faktycznie skorzystają, gdyż wstępne doniesienia dotyczące jakości powstającego produktu, delikatnie mówiąc, optymizmem nie napawają. Egzemplarze przedprodukcyjne są ponoć szalenie niestabilne; zawieszają się i regularnie gubią połączenie Bluetooth. Tymczasem start masowej produkcji ma się odbyć jeszcze w 2023 roku.

Źródło: https:

Rosja może podsłuchać każdego? Jest komentarz

Dodano: 01.02.2023 19:29 | 15 odsłon | 0 komentarzy


Rosja może podsłuchać każdego? Jest komentarz

Niezależne rosyjskie media twierdzą, że moskiewska spółka Yandex w porozumieniu z władzami nagrywa ludzi w ich własnych domach.

Zarzuty dotyczące nadmiernej telemetrii w usługach technologicznych gigantów są powszechne na całym świecie i często niestety nie bezpodstawne, ale aktualne zamieszanie w Rosji to dalej nieco inny kaliber. Wszystko dlatego, że opinii publicznej udało się uzyskać dostęp do kodów źródłowych, a zawarte w nich funkcje, przynajmniej pozornie, nie pozostawiają złudzeń.

Chodzi o asystentkę głosową Alicja, rosyjski odpowiednik znanego nam lepiej Asystenta Google, Aleksy czy Siri. Dokładnie 25 stycznia, przy okazji większego wycieku danych z moskiewskiej firmy Yandex, kod źródłowy usługi trafił do sieci. Ku przerażeniu zainteresowanych, wyszło wówczas na jaw, że oprogramowanie rejestruje dźwięk z mikrofonów przez cały czas. Nawet wtedy, gdy asystentka powinna pozostawać uśpiona.

Yandex nagrywa i się nie wstydzi

Sprawę zaognił m.in. niezależny dziennik Readovka, apelując o ostrożność przy używaniu inteligentnych głośników Yandex, wyposażonych właśnie w Alicję. Jak zasugerowano, skoro sprzęt ten może nagrać każdego w pobliżu, a polityka przetwarzania danych jest niejasna, rodzi się ryzyko wykorzystania zgromadzonych materiałów przeciwko właścicielowi.

Nie może dziwić, że we wtorkowym oświadczeniu Yandex kategorycznie tym zarzutom zaprzeczył, choć w dość niespodziewany sposób. Mianowicie spółka przyznaje się do stosowania ciągłej rejestracji audio, ale rzekomo tylko w kanale beta i nie w przypadku, gdy mikrofon zostaje wyciszony poprzez fizyczny przycisk na obudowie głośnika. Tymczasem to właśnie jedna z wersji testowych miała wpaść w ręce napastników odpowiedzialnych za wyciek.

Naszym priorytetem jest wygoda użytkowników, dlatego używamy wersji beta do testowania hipotez produktowych. Algorytm ten działa tylko w wersji beta, a efektem jego pracy jest zmniejszenie liczby wyzwalaczy fałszywego asystenta dla wszystkich użytkowników

– czytamy w oficjalnym oświadczeniu Yandex.

Słowem, Yandex nie ma sobie nic do zarzucenia. Zaprzecza też jakoby dostęp do danych mógł uzyskać ktokolwiek spoza firmy – aczkolwiek tu z kolei trzeba mieć na uwadze, że w myśl obowiązującego na terenie Federacji Rosyjskiej prawa żaden podmiot nie może odmówić udzielenia informacji służbom. Tyle dobrego, że dla nas, Polaków, to raczej wyłącznie ciekawostka.

Źródło: https:

UOKiK dojeżdża Amazon. Wprowadzali klientów w błąd

Dodano: 01.02.2023 13:14 | 17 odsłon | 0 komentarzy


UOKiK dojechał Amazon. Wprowadzali klientów w błąd

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów prowadzi postępowanie przeciwko firmie Amazon. Zarzuty dotyczą stosowania praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów, za co grozi wysoka kara.

Amazon EU SARL z siedzibą w Luksemburgu to jeden ze sprzedających na platformie Amazon.pl. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów otrzymał informacje świadczące o nieprawidłowościach w świadczeniu usług przez tę firmę w ramach wskazanego serwisu. Od września 2021 roku Prezes UOKiK prowadził postępowanie wyjaśniające, a teraz postawił spółce zarzuty stosowania praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów.

Moment zawarcia umowy sprzedaży

Zgodnie z ustaleniami UOKiK, złożenie zamówienia i otrzymanie jego potwierdzenia w serwisie Amazon.pl nie jest równoznaczne z zawarciem umowy sprzedaży, stanowi jedynie ofertę nabycia produktu ze strony konsumenta. Spółka uważa, że nie jest zobowiązana do dostarczenia towaru i może decydować o realizacji lub anulowaniu transakcji. Dla firmy Amazon wiążąca jest dopiero informacja o faktycznej wysyłce i to, według przedsiębiorcy, stanowi właściwy moment zakupu towaru.

Takie postanowienie znajduje się w warunkach sprzedaży oraz na ostatnim etapie procesu zakupowego na platformie. Zapoznanie się z nim utrudnia użycie szarej czcionki na białym tle i umieszczenie go na samym dole strony, co może wymagać przewinięcia ekranu. To, co przyciąga uwagę konsumentów, to kojarzące się z zakupem i zawarciem umowy wyróżnione jaskrawym kolorem przyciski „Kup teraz” (na stronie produktu) lub „Przejdź do finalizacji zakupu” (po dodaniu do koszyka). W ocenie Prezesa UOKiK takie sformułowania mogą sugerować, że zamawiając produkt dokonywany jest jego zakup, a do transakcji dochodzi od razu z chwilą zapłaty za towar.

Dostępność produktów i daty dostawy

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów stwierdził również, że informacje prezentowane w serwisie w zakresie dostępności i dat dostaw produktów oferowanych przez Amazon EU SARL mogą nie być prawdziwe. Konsumenci składając zamówienie są przekonani, że zakupili produkt i że sprzedawca jest w jego posiadaniu. Tymczasem produktów oznaczonych jako dostępne, bądź takich, przy których podano nawet określoną liczbę sztuk, może w rzeczywistości nie być w magazynie lub ich wysyłka może być niemożliwa do zrealizowania.

Podobnie terminy wskazywane w komunikatach o dostawie – w danym dniu, przed daną datą, odliczanie „zamów w ciągu 2 godzin 34 minut” – są orientacyjne. Konsumenci jednak nie mają możliwości dowiedzieć się o tym na etapie składania zamówienia bez zapoznania się z warunkami sprzedaży serwisu. Tylko tam zawarta została informacja o szacunkowym charakterze podawanych danych.

Konsumenci podejmują decyzje zakupowe pod wpływem różnych czynników. Oprócz ceny, istotne jest, żeby produkt dotarł w oczekiwanym terminie, a sugerując się ofertą Amazona mogą być przekonani, że sklep im to zapewni. Mają prawo polegać na deklaracjach udzielanych im w serwisie i zakładać, że dostępne funkcje nie wprowadzają w błąd. Gdyby konsumenci wiedzieli, że złożenie zamówienia nie jest jeszcze zakupem, a dostępność produktów i podany czas dostaw są tylko szacunkowe, mogliby nie skorzystać z usług tego przedsiębiorcy.

– powiedział Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK

„Gwarancja dostawy”

Kolejną kwestią, o której konsumenci mogą nie być należycie informowani, są przysługujące im uprawnienia w związku z ofertą „Gwarancja Dostawy”. Amazon stosuje ją dla wybranych produktów, przy których termin dostawy jest prezentowany wraz z informacją w jakim czasie konsument powinien złożyć zamówienie. W przypadku opóźnienia w dostarczeniu, można zgłosić się do spółki i uzyskać zwrot kosztów poniesionych za dostawę.

Tymczasem informacje o tej usłudze i warunkach, które muszą zostać spełnione, dostępne są tylko na etapie podsumowania w kasie, o ile konsument zdecyduje się zapoznać z kolejnymi odnośnikami określającymi szczegóły dostawy. Jeśli tego nie zrobi, może nie zgłosić się po zwrot środków i ich nie otrzymać. Ponadto, informacja o „Gwarancji Dostawy” nie jest uwzględniona w potwierdzeniach, jakie otrzymuje konsument.

W ocenie Prezesa UOKiK, niezbędne informacje o przysługujących uprawnieniach powinny być przekazywane w sposób jasny i jednoznaczny oraz we właściwym czasie, czyli już w szczegółach produktu. Dzięki temu konsument miałby możliwość porównania danej oferty z innymi opcjami zakupu.

Praktyki stosowane przez Amazon EU SARL mogą wprowadzać konsumentów w błąd. Jeśli zarzuty się potwierdzą, na spółkę może zostać nałożona kara w wysokości do 10% rocznego obrotu.

 
 

Źródło: https:

The Lords of the Fallen - twórcy zaprezentowali piękne grafiki. Straszliwe bestie na tle mrocznego świata

Dodano: 31.01.2023 21:00 | 2 odsłon | 0 komentarzy


Otrzymujemy ostatnio sporo informacji związanych z grą Hexworks - studia należącego do CI Games. Dzięki temu wiemy, że deweloperzy mają niemałe ambicje. Przez dobre kilka lat mówiło się o klasycznym sequelu, jednak konkretów wciąż brakowało i już zdawało się, że projekt legnie w gruzach. Tymczasem temat niespodziewanie powrócił, ale już w nieco odmiennej formie. Teraz zaś dostajemy kolejny dowód na to, że projekt jak najbardziej jest traktowany poważnie.

Źródło: https:

Klikałbyś ją jak szalony. ASUS ROG Azeroth – test

Dodano: 30.01.2023 15:10 | 21 odsłon | 0 komentarzy



Wydawałoby się, że w kontekście gamingowych klawiatur mechanicznych nie da się już wiele zmienić. Tymczasem model ASUS ROG Azoth utwierdził mnie w przekonaniu, że wciąż da się podnosić poprzeczkę i wyznaczać nowe standardy.

Przetestowałem w swoim życiu wiele klawiatur gamingowych. Jedne podobały mi się bardziej, inne mniej. Jednak od dawna żyłem z przekonaniem, że to jedna z tych kategorii sprzętów, gdzie ciężko o przełom czy rewolucję. W końcu trudno wymyślić koło na nowo, a jednak klawiatura to po prostu klawiatura (tak, wiem jak głupio to brzmi, ale wiecie, o co chodzi). Może być lepiej wykonana, może mieć lepsze przełączniki, może oferować kilka ciekawych funkcji czy dodatków, ale nadal ta podstawowa funkcjonalność się nie zmienia.

Moje podejście trochę się zmieniło, gdy na testy dostałem nową klawiaturę ASUS ROG Azoth. Uprzedzam, że nie jest ona rewolucyjna. Nie sprawia, że pisanie czy granie jest łatwiejsze. Nie spowoduje, że staniecie się lepsi w CS:GO czy Valoranta. Jednak jest to model, który wysoko stawia poprzeczkę swoim rywalom. Nie zmienia tego, czym jest klawiatura, ale jednocześnie jest nowym wyznacznikiem wysokiego standardu. To model, który – co już teraz mogę przyznać – mnie zachwycił i to pod wieloma względami. Czym dokładnie, dowiecie się w dalszej części tego tekstu.

Specyfikacja ASUS ROG Azoth

ASUS ROG Azoth to klawiatura w formacie 75%, więc nie ma tutaj sekcji numerycznej, a jednocześnie jest to model jeszcze mniejszy niż tradycyjne konstrukcje TKL (tenkeyless). Dzięki temu zajmuje naprawdę niewiele miejsca na biurku, co z kolei pozwala na wykonywanie bardziej zamaszystych ruchów myszką. Docenią to przede wszystkim miłośnicy strzelanek, którzy lubują się w niskich czułościach gryzonia.

ASUS ROG Azoth

Jest to też model bezprzewodowy, więc poza momentami ładowania, możecie zapomnieć o przewodach walających się po blacie. Nie jest to może tak duży gamechanger, jak w przypadku myszki, ale znacząco ułatwia korzystanie z klawiatury. Do wyboru mamy łączność Bluetooth, radiową 2,4 GHz (w zestawie znajduje się odbiornik na USB), w razie potrzeby można urządzenie podłączyć też za pomocą tradycyjnego kabla USB-C, który również znajduje się w pudełku z klawiaturą.

Jeśli chodzi o przełączniki, to mamy tutaj ROG NX. W sprzedaży dostępne są warianty z przełącznikami czerwonymi, brązowymi oraz niebieskimi. Na testy otrzymaliśmy pierwsze z nich. Warto wspomnieć, że są to przełączniki typu hot-swap, co oznacza, że można je łatwo wymienić i to bez wyłączania klawiatury. W zestawie znajdują się nawet trzy zapasowe egzemplarze. Poza tym są one fabrycznie nasmarowane, dzięki czemu mają działać płynniej i ciszej. A jeśli to za mało, to w zestawie jest też smar Krytox GPL-205-GD0, aby z czasem smarowanie poprawić. Natomiast nad przełącznikami znajdują się standardowe nakładki typu PBT double-shot.

ASUS ROG Azoth

Warto wspomnieć jeszcze o ekranie OLED, który pozwala na wyświetlanie zarówno zdjęć, animowanych elementów, jak i wybranych informacji na temat parametrów komputera. Nie zapominam też o podświetleniu RGB LED, które jest w pełni konfigurowalne czy też dwóch parach nóżek, które pozwalają wybrać trzy różne kąty nachylenia. Z obowiązku wspomnę też o N-Key Rollover czy częstotliwości raportowania na poziomie 1000 Hz, chociaż to już dzisiaj standard. No i zapomniałbym jeszcze o silikonowych elementach montażowych oraz wygłuszających piankach wewnątrz obudowy, które dodatkowo mają wyciszać klawiaturę. 

Cena? W Polsce jeszcze nie jest dokładnie znana, ale w USA klawiatura kosztuje 250 dolarów, co daje prawie 1100 zł. Po doliczeniu podatku wychodzi około 1350-1400 zł, więc cholernie drogo. Czy warto wydawać aż tyle na klawiaturę? Pewnie nie, bo to jednak kupa kasy, ale nie oznacza to, że ASUS ROG Azoth nie jest tego warta.

Źródło: https:

Pojawiła się nowa, tajemnicza karta graficzna Intela

Dodano: 27.01.2023 10:52 | 36 odsłon | 0 komentarzy


Pojawiła się nowa, tajemnicza karta graficzna Intela

W bazie programu CompuBench pojawiła się nowa, tajemnicza karta graficzna Intel Arc. Dzięki temu dużo się o niej dowiadujemy.

Intel do tej pory zaprezentował tylko kilka modeli swoich kart graficznych do desktopów. Być może wkrótce dołączy do nich kolejny model, który został zauważony w bazie programu CompuBench, dzięki czemu poznaliśmy też jego częściową specyfikację.

Nowa karta graficzna Intela

Grafika znaleziona w bazie CompuBench wyposażona jest w 256 jednostek obliczeniowych, czyli 16 rdzeni Xe. Intel co prawda ma taki model w swojej ofercie, ale jest to Arc A550M, czyli konstrukcja stworzona z myślą o laptopach. Tymczasem nowy model ma taktowanie na poziomie aż 2400-2450 MHz, co sugeruje, że jednak mamy do czynienia z wersją desktopową.

Taka specyfikacja plasowałaby nową kartę między modelami Arc A380 (8 rdzeni Xe) a Arc A580 (24 rdzenie Xe). Poza tym zgadza się z modelem Intel ACM-G12, o którym plotki pojawiały się już wcześniej. Jeśli chodzi o wydajność, to CompuBench nie najlepiej sprawdza się przy określaniu możliwości gamingowych, ale wynika, że karta jest o około 42 proc. wolniejsza od Intel Arc A770.

 
 

Źródło: https:

Netto wyprzedaje elektronikę, ale się wstydzi? Klienci zażenowani

Dodano: 26.01.2023 13:53 | 45 odsłon | 0 komentarzy


Netto wyprzedaje elektronikę, ale się wstydzi? Klienci zażenowani

W ostatnim czasie w sklepach Netto można było kupić nietypowy gadżet. Chodzi o masażer, który w rzeczywistości służy do czegoś zupełnie innego.

W ostatnim czasie na półki sklepowe sieci marketów Netto trafiło nietypowe urządzenie, które w gazetce zostało przedstawione jako masażer do ciała. Jego głównymi zaletami miała być ergonomia, cicha praca, 10 trybów wibracji i płynna regulacja poziomów intensywności. Co więcej, ruchy wibracyjne mają zapewnić głęboki drenaż wszystkich warstw skóry.

Netto sprzedaje wibrator jako masażer do ciała

Nie byłoby w tym wszystkim nic dziwnego, gdyby nie fakt, że produkt z gazetki Netto to tak naprawdę wibrator typu Magic Wand. I w żadnym wypadku nie chodzi tu o to, że czegoś takiego nie powinno się kupować lub używać, lecz o sam sposób reklamowania produktu przez Netto.

Dla wszystkich zainteresowanych "masażerem" mamy niestety złą wiadomość. Produkt wyleciał już z asortymentu sklepu, gdyż była to oferta ograniczona czasowo. Urządzenie można było nabyć od 19 do 25 stycznia w sugestywnej cenie 69 złotych.

Warto tu zaznaczyć, że początkowo tego typu sprzęt rzeczywiście miał być przeznaczony do masażu. Za projekt urządzenia odpowiedzialna była firma Hitachi, lecz klienci znaleźli bardziej kreatywne zastosowanie ich pomysłu. 

 
 

Źródło: https:

Poco X5 i Poco X5 Pro trafiły już do sklepu. Nie ma tajemnic

Dodano: 26.01.2023 8:38 | 40 odsłon | 0 komentarzy


Premiera nowych smartfonów Xiaomi – Poco X5 i Poco X5 Pro – przewija się w doniesieniach od wielu dni, a teraz niespodziewanie telefony trafiły już do oferty jednego ze sklepów. Nie pozostawia to żadnych wątpliwości co do specyfikacji nowości Xiaomi.

Premiera Poco X5 i Poco X5 Pro jest już coraz bliżej, prawdopodobnie dojdzie do niej na początku lutego. Tymczasem już teraz telefony zadebiutowały przedpremierowo w sklepie bułgarskiego dystrybutora Citytel. Nie można ich oczywiście jeszcze kupić, a ceny pozostają nieznane, ale ujawnione zostały szczegóły techniczne i wygląd telefonów.

Xiaomi Poco X5

Dane ze sklepu potwierdzają wcześniejsze przecieki. Wynika z nich, że Poco X5 to telefon z ekranem AMOLED 6,67 w rozdzielczości Full HD+, z odświeżaniem 120 Hz. Jego sercem jest układ Snapdragon 695 zapewniający dostęp do sieci 5G. 

Xiaomi Poco X5

W sklepie znalazła się wersja z 6 GB RAM i 128 GB pamięci wewnętrznej, choć na rynek mogą trafić też inne warianty. Główny aparat 48 Mpix <(/strong>f/1,8) uzupełnia szerokokątny 8 Mpix (118°) i aparat makro 2 Mpix. Przedni ma 13 Mpix. Całość zasilana jest akumulatorem 5000 mAh z ładowaniem 33 W. Wg Citytel smartfon dostępny będzie ze starym Androidem 11 oraz nakładką MIUI 13 for POCO.

 

Xiaomi Poco X5 Pro

Poco X5 Pro również ma ekran AMOLED 6,67 cala Full HD+, napędzany jest jednak wydajniejszym układem Snapdragon 778G (6 nm), też z modemem 5G. W dostępnej w sklepie konfiguracji smartfon wyposażony jest w 6 GB pamięci RAM i 128 GB pamięci wewnętrznej. 

Xiaomi Poco X5 pro

Sekcję foto tworzą trzy tylne aparaty – 108 Mpix (f/1,9), 8 Mpix (szerokokątny f/2,2) i 2 Mpix (makro f/2,4) – oraz przedni 16 Mpix. Akumulator 5000 mAh będzie można naładować z mocą 67 W. Całością dyrygować ma Android 12 z interfejsem MIUI 14 for POCO.

 
 

Źródło: https:

The Day Before zalicza ponowne przesunięcie premiery. Przyczyna opóźnienia? Tym razem nie chodzi o kiepski stan gry

Dodano: 25.01.2023 21:00 | 3 odsłon | 0 komentarzy


Gdy wydawało się, że intrygujący projekt studia Fntastic znajduje się już na ostatniej prostej, pojawił się nowy problem. The Day Before to najczęściej dodawana do listy życzeń gra na Steamie i nawet przełożenie premiery na początek marca tego roku przez wzgląd na konieczność przeniesienia się na silnik Unreal Engine 5 zdawało się tej popularności specjalnie nie przeszkadzać. Tymczasem pojawiła się nowa przeszkoda - dla odmiany niemająca nic wspólnego z samą rozgrywką, a z dość frustrującym aspektem prawnym.

Źródło: https:


Starsze wiadomości »
reklama

Copyright © 2008-2023 itblog24.com  - wszelkie prawa zastrzeżone