poniedziałek, 08 sierpnia 2022 r.  Imieniny: Izy, Rajmunda, Seweryna
Wiadomości z tagiem Zamiast  RSS
Nothing z możliwą niespodzianką. Powstanie model Lite?

Dodano: 02.08.2022 11:47 | 15 odsłon | 0 komentarzy


Firma Nothing wypuściła już na rynek swojego pierwszego smartfona. Okazuje się, że już mogą być plany premiery kolejnego modelu, który byłby trochę tańszy.

W ostatnim czasie byliśmy świadkami premiery Phone (1). Jest to pierwszy model firmy Nothing, która w przyszłości ma nadzieję zmienić rozkład sił na rynku smartfonów. Można oczekiwać, że następnym urządzenie zaprezentowanym przez Nothing będzie Phone (2), lecz w branży od jakiegoś czasu krążą plotki, że firma najpierw przyszykuje trochę bardziej budżetowy model.

Nothing z niespodzianką. Powstanie model Lite?

Oczywiście, tańsza wersja modelu ze średniej półki wiązałaby się z kilkoma wyrzeczeniami. Z tyłu modelu Lite miałyby zniknąć LEDy, czyli najbardziej charakterystyczna część smartfona Nothing. Zamiast tego urządzenie korzystałoby ze zwykłego szklanego tyłu. Zabrakłoby też bezprzewodowego ładowania. Poza tym specyfikacje miałyby pozostać bez zmian. 

Może się wydawać, że tak delikatne ustępstwa nie mogą znacząco wpłynąć na cenę, lecz w niektórych krajach mogłaby być ona niższa aż o 24%. Plotki nie zostały jeszcze w żaden sposób potwierdzone, więc te doniesienia trzeba brać z przymrużeniem oka. Szczególnie, że firma miałaby się pozbyć jedynego elementu (LEDowych plecków), który wyróżnia jej smartfony spośród konkurencji.

 
 

Źródło: https:

Sklep Google Play znów bałagani. Ten atak może dotknąć każdego

Dodano: 01.08.2022 10:21 | 19 odsłon | 0 komentarzy


Sklep Google Play znów bałagani. Miliony ofiar nowego ataku

W Sklepie Google Play odkryto kolejnego wirusa. Jego ofiarą miało paść ponad milion użytkowników.

Nie jest tajemnicą, że mimo usilnych starań Google do Sklepu Google Play regularnie przedostają się nowe wirusy, podszywające się pod inne, przydatne aplikacje. Eksperci firmy McAfee donieśli właśnie o kolejnym incydencie tego typu. W repozytorium odkryto nowy adware, który miał trafić na ponad milion urządzeń.

HiddenAds - nowy wirus w Sklepie Play

Złośliwy program funkcjonuje pod nazwą HiddenAds, choć w sklepie Play podszywał się pod szereg aplikacji do czyszczenia i przyspieszania telefonów. Najpopularniejsza z nich miała być pobrana ponad milion razy, a dwie inne posiadały na koncie ponad 500 tysięcy pobrań.

Kolejny wirus w Google Play. Ofiary liczone w milionach

Oczywiście żadna aplikacja nie robiła tego, co obiecywała w opisie. Zamiast tego ich jedyną rolą było wyświetlać agresywne reklamy podczas korzystania z urządzenia. Jednocześnie HiddenAds robiło wszystko, by jak najdłużej uniknąć wykrycia i usunięcia przez użytkownika. Aplikacja miała regularnie zmieniać swoją ikonę i opis, podszywając się m.in. pod ustawienia i Sklep Play.

Według danych udostępnionych przez McAfee, większość przypadków infekcji wirusem HiddenAds odnotowano w Chinach i to ten rynek wydaje się być głównym obiektem zainteresowania ze strony cyberprzestępców. Mimo to zalecamy ostrożność - także w przypadku instalowania aplikacji z oficjalnych źródeł. Jak widać nawet gigantyczna popularność aplikacji nie gwarantuje pełnego bezpieczeństwa przed złośliwym oprogramowaniem.

 
 

Źródło: https:

Google Play. Te aplikacje pobrało 10 mln osób. Lepiej sprawdź konto

Dodano: 27.07.2022 23:40 | 21 odsłon | 0 komentarzy


Google Play. Te aplikacje pobrało 10 mln osób. Lepiej sprawdź konto

Aż 30 szkodliwych aplikacji namierzyli w Sklepie Play badacze z grupy Dr.Web. Ich łączna liczba pobrań przekracza 10 mln.

Temat szkodliwych aplikacji w Sklepie Play to niejako gra w kotka i myszkę. Badacze bezpieczeństwa regularnie demaskują dziesiątki z nich, ale tylko po to, by niemal od razu pojawiły się kolejne.

Najnowszy raport autorstwa Dr.Web jest jednak o tyle szczególny, że nie skupia się na konkretnej kampanii, przez co należałoby rozumieć zawężenie go na przykład do nośników określonego trojana. Zamiast tego zagadnienie potraktowano przekrojowo, dzięki czemu poznajemy ogół technik stosowanych obecnie najczęściej przez twórców złośliwych aplikacji.

Nie zawsze celem są akurat twoje pieniądze

Jak zauważają eksperci, prym wiedzie sztuczka polegająca na uzyskaniu podstępem uprawnienia do wyświetlania okna aplikacji ponad innymi. Zazwyczaj to jednocześnie atak najmniej groźny, gdyż prowadzi jedynie do ekstensywnego spamu reklamami, choć reguły nie ma. Równie dobrze szkodnik, odpowiednio skonfigurowany, może naśladować panele logowania do rozmaitych serwisów, w tym bankowych, po czym wykradać poświadczenia.

Do tej samej grupy zaliczyć można tzw. clickery, które prócz wyświetlania reklam, jak sama nazwa wskazuje, potrafią samoczynnie zainicjować kliknięcie. Jako przykład padają tutaj aplikacje Water Reminder – Tracker Reminder oraz Joga – For Beginner to Advanced, ale ponownie pieniądze tracą głównie reklamodawcy.

Nieco gorzej jest, gdy szkodliwa aplikacja dystrybuuje trojana zwanego Joker. To narzędzie, które w imieniu ofiary wykupuje płatne subskrypcje. Słowem, może opłacić z twojego konta abonament, o którym nawet nie będziesz mieć pojęcia. Przeważnie kwoty są symboliczne, by przekręt jak najdłużej pozostał niezauważony, ale kradzież to rzecz jasna kradzież.

Edytory zdjęć ulubionym narzędziem złodziei

Mimo wszystko schody dopiero się zaczynają. Kolejna grupa wykrytych szkodników, głównie edytorów zdjęć takich jak Magic EditorSuper Editor oraz Pro Photo Editor, wprawdzie wprost nie czyści konta, ale może w taki sposób naprzykrzyć się znajomym ofiary. 

Mowa bowiem o aplikacjach, które pozyskują dane logowania do Facebooka, docelowo stanowiące zapewne punkt wyjścia dla dalszych ataków. Na czele chociażby z niesławnym oszustwem na Blika, w którym to rzekomo znajomy prosi o szybki przelew.

Warto podkreślić, tego rodzaju szkodników wykryto wręcz całą masę, a poniżej znajdziecie ich listę:

  • Photo Editor: Beauty Filter (gb.artfilter.tenvarnist)
  • Photo Editor: Retouch Cutout (de.nineergysh.quickarttwo)
  • Photo Editor: Art Filters (gb.painnt.moonlightingnine)
  • Photo Editor - Design Maker (gb.twentynine.redaktoridea)
  • Photo Editor Background Eraser (de.photoground.twentysixshot)
  • Photo Exif Editor (de.xnano.photoexifeditornine)
  • Photo Editor - Filters Effects (de.hitopgop.sixtyeightgx)
  • Photo Filters Effects (de.sixtyonecollice.cameraroll)
  • Photo Editor : Blur Image (de.instgang.fiftyggfife)
  • Photo Editor : Cut, Paste (de.fiftyninecamera.rollredactor)
  • Emoji Keyboard: Stickers GIF (gb.crazykey.sevenboard)
  • Neon Theme Keyboard (com.neonthemekeyboard.app)
  • Neon Theme - Android Keyboard (com.androidneonkeyboard.app)
  • Cashe Cleaner (com.cachecleanereasytool.app)
  • Fancy Charging (com.fancyanimatedbattery.app)
  • FastCleaner: Cashe Cleaner (com.fastcleanercashecleaner.app)
  • Call Skins - Caller Themes (com.rockskinthemes.app)
  • Funny Caller (com.funnycallercustomtheme.app)
  • CallMe Phone Themes (com.callercallwallpaper.app)
  • InCall: Contact Background (com.mycallcustomcallscrean.app)
  • MyCall - Call Personalization (com.mycallcallpersonalization.app)
  • Caller Theme (com.caller.theme.slow)

Ponadto, ekipa Dr.Web zwraca uwagę na pewną osobliwość, a mianowicie aplikację Chat Online. Pozornie to jeden z komunikatorów, jakich wiele, ale w istocie rzeczy służy on do pozyskiwania numerów telefonu wraz ze zgodami marketingowymi. Krótko mówiąc, kto się zarejestruje, może oczekiwać szturmu telemarketerów, i to raczej tych z gatunku szemranych. 

Sprawdź historię rachunku bankowego

W końcu z raportu dowiadujemy się, że przestępcy w ostatnim czasie dość dużo pracowali nad unikaniem wykrycia. Coraz więcej szkodliwych aplikacji ukrywa swoją ikonę, podkreślono, a ofiary najczęściej dowiadują się o nich dopiero przeglądając historię transakcji na rachunku bankowym. 

Naturalnie aplikacje wskazane przez Dr.Web ze Sklepu Play już zniknęły, ale mogą pozostawać zainstalowane na nieokreślonej liczbie urządzeń. W takim wypadku trzeba je usunąć ręcznie.

Źródło: https:

Zapomnij o YouTuberach. Debiutują kolejni VTuberzy

Dodano: 27.07.2022 2:39 | 23 odsłon | 0 komentarzy


Amemiya NAzuna, nowe wcielenie Uruhy Rushii

Macie dość YouTuberów i patostreamerów? To popatrzcie na Vtuberów. Tam ostatnio doszło do kilku ciekawych debiutów.

YouTuberzy to bardzo specyficzna grupa zawodowa. O ile każdy z nas może wskazać takich, którzy tworzą ciekawe treści, to niestety równie wielu (albo i więcej) jest zwyczajnych patostreamerów. Nie dziwi zatem fakt, że coraz popularniejsze są Vtuberki i Vtuberzy

Czy zamiast oglądania kolejnego pijanego menela, który robi dymy na wizji, nie lepiej obejrzeć uroczej demonicy, alchemika z innego świata, jedzącej pająki sadystki czy niezdarnej pokojówki? Dla każdego coś miłego. Do tego zamiast twarzy zobaczymy modele 3D w konwencji anime. Vtuberzy to teraz naprawdę poważny biznes.

Vtuberki i Vtuberzy to poważny biznes

W weekend byliśmy świadkami debiutu HolostarsEN, czyli męskich Vtuberów Cover Corporation. Do tej pojawiły się żeńskie grupy Hololive (japońska, angielska czy indonezyjska) i męska Holostars (tylko japońska). Teraz dołączyli do nich anglojęzyczni męscy vtuberzy. Ich postacie wcielają się w rolę gildii ze świata fantasy. Mamy więc wojownika, alchemika czy archiwistę.

Ale nie jest to jedyny debiut w ostatnim czasie. Amerykańska agencja Vshojo zaprezentowała dwie nowe postacie. Vshojo wyróżnia się tym, że daje swoim vtuberom bardzo dużo swobody i prawie wcale nie ingeruje w ich pomysły czy działalność. Zamiast YouTube'a częściej widzimy tam Twitcha. To właśnie tam powróciła Uruha Rushia.

Vtuberka opuściła poprzednią agencję po wielkiej dramie, której przedmiotem było wyjście na jaw jej związku z innym vtuberem. Nie było tam miłego rozstania między firmą i Rushią. Teraz dziewczyna zasiliła Vshojo. Nowa firma co prawda oficjalnie nie potwierdza, że to ona, ale jednocześnie zostawia wiele nawiązań do poprzedniej postaci. Widać je nawet w opisie nowej kreacji vtuberki. Amemiya Nazuna to oficjalnie dziewczyna z amnezją, która mdleje ilekroć próbuje sobie przypomnieć kim była.

 
 

Źródło: https:

OnePlus Ace Pro zdradza kolejne szczegóły na temat OnePlus 10T

Dodano: 25.07.2022 9:46 | 25 odsłon | 0 komentarzy


OnePlus Ace Pro

Środek lata przyniesie kilka interesujących nowości w świecie smartfonów. Wśród nich znajdą się urządzenia OnePlus, których premiera zbiegnie się z debiutem kolejnej odsłony OxygenOS.

Zbliżająca się premiera nowości OnePlus nie jest zaskoczeniem – już kilka dni temu producent zapowiedział, że pokaże topowy smartfon OnePlus 10T. Urządzenie zostanie zaprezentowane w Nowym Jorku już 3 sierpnia, a z sugestii producenta można wnioskować, że smartfon trafi na światowe rynki.

OnePlus 10T doczekał się także polskiej zapowiedzi, co oznacza, że urządzenie trafi także do naszego kraju: https://www.oneplus.com/pl/launch/10t.

Tego samego dnia, w innym miejscu, odbędzie również premiera telefonu OnePlus Ace Pro. Nie jest to jednak osobny model – wszystko wskazuje na to, że pod taką nazwą zadebiutuje chińska wersja telefonu OnePlus 10T, skierowana wyłącznie na ten rynek, podobnie jak było z OnePlus Ace.

OnePlus Ace Pro OnePlus 10T

Wraz z zapowiedzią premiery OnePlus Ace Pro producent ujawnił jednak kilka nowych szczegółów na temat telefonów. Obydwa będą miały zaokrąglone na krawędziach obudowy i duże moduły fotograficzne, których ramka zachodzi aż na bok obudowy. Znajdują się tam trzy obiektywy oraz okrągła lampa LED

OnePlus Ace Pro OnePlus 10T

Wiadomo już, że są to aparaty 50 MPix (Sony IMX766, OIS), szerokokątny 8 Mpix (119,9°) i makro 2 Mpix. Niestety, aparaty pozbawione są logotypu Hasselblad i firma potwierdziła już, że nadchodzące modele faktycznie nie zostały przygotowane z pomocą szwedzkiej marki. OnePlus tłumaczy, że priorytetem dla niej było dostarczenie jak najlepszych komponentów za przystępną cenę.

OnePlus potwierdził też, że OnePlus 10T i OnePlus Ace Pro nie będą miały przełącznika alert slider, ponieważ zabrakło na niego miejsca. Choć z zewnątrz wygląda niepozornie, to wymaga większej przestrzeni wewnątrz obudowy. Zamiast tego producent obiecuje m.in. bardziej rozbudowany układ anten.

Plakat zapowiadający OnePlus Ace Pro potwierdza też wykorzystanie flagowych komponentów: pamięci LPDRR5 i UFS 3.1, a przede wszystkim najszybszego układu Snapdragon 8+ Gen 1. Producent chwali się, że dzięki temu smartfon uzyskał w teście AnTuTu wynik 1 141 383 punktów.  

OnePlus Ace Pro OnePlus 10T

Nowe smartfony otrzymają także ekran AMOLED o przekątnej 6,7 cala w rozdzielczości Full HD+ oraz szybkie ładowanie 150 W.

Wszystko też wskazuje na to, że tego samego dnia OnePlus pokaże OxygenOS 13 na Androidzie 13, ujawniony w krótkim wideo na Twitterze. Co dokładnie przyniesie nowy interfejs, jeszcze nie wiadomo, nie jest też jasne, czy OnePlus 10T i OnePlus Ace Pro wejdą na rynek od razu z tym systemem – prawdopodobnie jednak nie.

 
 

Źródło: https:

Honor X8 5G debiutuje. Mocniejszy układ, ale słabszy gdzie indziej

Dodano: 24.07.2022 17:29 | 32 odsłon | 0 komentarzy


Honor X8 5G debiutuje

Honor oficjalnie zaprezentował nowy model Honor X8 5G. Jest to nowa odsłona modelu Honor X8. Nowy telefon jest jednocześnie... lepszy i słabszy. 

Honor zaprezentował w marcu smartfon Honor X8. Miał on układ Qualcomm Snapdragon 680. Tym razem pojawiła się jego nowa wersja. Sercem modelu Honor X8 5G jest Qualcomm Snapdragon 480+. Numer tego nie sugeruje, ale to naprawdę mocniejszy układ niż 680.

Honor X8 5G oficjalnie debiutuje. Dobra zmiana?

Dokładnie taki sam jest natomiast wyświetlacz. Ma on przekątną 6,5 cala i wykonany jest w technologii LCD. Nie będzie różnych wariantów pamięci. Tutaj mamy jedynie model z 6 GB RAM i 128 GB pamięci wbudowanej. Kompletu dopełni akumulator o pojemności 5000 mAh i z ładowaniem w technologii 22,5 W.

Niestety, na czymś trzeba było zaoszczędzić. W tym przypadku jest to aparat. Zamiast sensora 64 Mpix dostaniem sensor 48 Mpix. Głównemu aparatowi towarzyszą dwa sensory mające po 2 Mpix każdy. Poprzednik miał np. sensor 5 Mpix.

Urządzenie będzie dostępne w dwóch wariantach kolorystycznych. Jeden z nich będzie niebieski, drugi czarny. Nie ma jeszcze informacji co do ceny i dostępności nowego smartfonu.

 
 

Źródło: https:

Szybki test Fujifilm instax Mini Link 2, czyli mobilnej drukarki

Dodano: 22.07.2022 18:44 | 21 odsłon | 0 komentarzy



Kilka tygodni temu firma Fujifilm zaprezentowała miniaturową drukarkę do zdjęć. Z dużym zainteresowaniem postanowiłem sprawdzić jej możliwości. Niestety, daleko mi do zachwytów.

Fujifilm instax mini Link 2 to drukarka stworzona z myślą o miłośnikach mobilnej fotografii. Idea sama w sobie jest prosta i wydaje się ciekawa. Urządzenie jest niewielkie, więc można je zabrać ze sobą i od razu drukować zdjęcia zrobione za pomocą telefonu komórkowego. Oprócz tego dedykowana aplikacja mobilna pozwala na dodawanie filtrów i efektów. Brzmi całkiem nieźle.

Na papierze wygląda to ciekawie. Przecież dzisiaj smartfon to dla wielu osób główny i zarazem jedyny aparat. Jakość zdjęć jest na tyle zadowalająca, że w zupełności wystarczą do upamiętniania ważnych, życiowych momentów czy wyjazdów. Szkoda, że co innego teoria, a co innego praktyka. Akurat po wakacjach postanowiłem wykorzystać Fujifilm instax mini Link 2 to wydrukowania kilku fotografii i efekty są bardzo dalekie od zadowalających. Ale wszystko po kolei.

Szybki test Fujifilm instax Mini Link 2 opinie

Jak to wygląda?

Drukarka ma rozmiar 91,9 × 36,4 × 124,8 mm i masę około 210 gramów bez pakietu filmów w środku. Oznacza to, że jest to sprzęt wciąż mobilny i łatwy w przenoszeniu, ale raczej nie schowacie go w kieszeni spodni. Jakoś wykonania jest co najwyżej średnia. Na testy trafił do mnie model z białą obudową. Zastosowany plastik nie robi dobrego wrażenia. Przez cały czas odnosiłem wrażenie, że upadek z 1,5 metra może skończyć się poważnymi uszkodzeniami. Nie sprawdziłem tego w praktyce, bo szkoda niszczyć jakikolwiek, nowy sprzęt, ale zalecam ostrożność.


Budowa urządzenia jest prosta. Z jednej strony znajduje się przycisk włączania, który ma na sobie logo instax, a z drugiej otwieraną klapę do montowania dedykowanych filmów. Samo załadowanie jest banalne i sprowadza się do wciśnięcia filmu odpowiednią stroną (ta jest oznaczona żółtymi wskaźnikami na samym filmie i obudowie, które trzeba ze sobą spasować). Oprócz tego na boku znajduje się jeszcze dioda LED, która służy między innymi do rysowania na zdjęciach, niewielka klapka skrywająca port ładowania micro-USB, przycisk resetowania oraz przycisk funkcyjny, umieszczony zaraz obok wylotu zdjęć.

Jak to działa?

Drukarka łączy się z telefonem za pomocą Bluetooth. Do jej obsługi wymagana jest dedykowana aplikacja mini Link, którą za darmo można pobrać ze Sklepu Play. W samej appce mamy kilka dodatkowych możliwości personalizowania zdjęć. Są to między innymi: filtry (zaledwie cztery), ramki, naklejki, prosta edycja (zmiana jasności, kontrastu itp.) czy też możliwość rysowania na zdjęciach. W tym ostatnim przypadku możliwe jest rysowanie zarówno palcem po ekranie smartfona, jak i samą drukarką, machając nią przed telefonem. Ten ostatni wariant, chociaż brzmi ciekawie, nie ma nic wspólnego z precyzją. Zamiast konkretnych kształtów wychodzą jakieś bohomazy, z których trudno wycisnąć cokolwiek sensownego.

Szybki test Fujifilm instax Mini Link 2 opinie

Jeśli chodzi o pozostałe dodatki, to trudno napisać na ich temat coś pozytywnego. Wiem, że jestem 35-letnim boomerem i nie do końca już wszystko rozumiem, ale możliwość dodawania kwiatków, serduszek czy bąbelków lub płatków róż to nie jest coś, co może podobać się nawet młodszym ode mnie odbiorcom. Mam wrażenie, że są one dodane trochę na siłę, żeby aplikacja oferowała coś więcej, niż tylko zwykłe drukowanie zdjęć. Na początku może wydawać się to fajne, ale szybko się nudzi, bo możliwości nie jest tak wiele, jak mogłoby się wydawać, a i efekty nie są pozwalające. Natomiast nieźle sprawdza się możliwość drukowania z filmów, gdzie aplikacja pozwala wybrać konkretną klatkę wideo.

[

Wbudowany akumulator, według producenta, wystarczy na wydruk około 100 zdjęć. Nie doszedłem aż do takiej liczby, ale wydaje się ona prawdopodobna. Sam wydruk trwa około 10-12 sekund, ale trzeba poczekać około 60-90 sekund na pojawienie się zdjęcia na odbitce.

Jak wyglądają zdjęcia?

Czas omówić główną, chociaż nie największą bolączkę Fujifilm instax mini Link 2, czyli same zdjęcia. Po pierwsze, chociaż sama odbitka ma wymiary 86 × 54 mm, to samo zdjęcie mieści się na prostokącie o wymiarach 62 × 46 mm. Fotki są bardzo małe, co już samo w sobie mocno psuje efekt. Nie to jest jednak najgorsze. Przede wszystkim zdjęcia są bardzo słabej jakości. Nie oczekiwałem od drukarki mobilnej wiele, a i tak czuję się rozczarowany.


Wydruki  są rozmyte, jakby za mgłą, brakuje im kolorów, są niewyraźne, a do tego prześwietlone w miejscach, które na oryginalnym zdjęciu prześwietlone nie były, co wymaga mocnego obniżania jasności przed drukowaniem. Na moich zdjęciach urządzenie możecie zobaczyć porównanie wydruku z oryginałem, wyświetlanym na ekranie smartfona. Zestawienie zdecydowanie nie wypada na korzyść drukarki Fujifilm.

Szybki test Fujifilm instax Mini Link 2 opinie

Ile to kosztuje?

Jednak jakość wydruku to nawet nie największa wada drukarki. Jeszcze gorzej jest, gdy spojrzymy na koszty. O ile 619 zł za samo urządzenie jeszcze tragedią nie jest, chociaż to nadal w mojej ocenie wygórowana kwota, o tyle koszt odbitek jest wręcz astronomiczny. Przejrzałem ceny wkładów i za 20 arkuszy trzeba zapłacić około 80-100 zł. Daje to 4-5 zł za malutkie, niewyraźne i wyblakłe zdjęcie. Nie potrafię znaleźć żadnego argumentu, który przemawiałby za Fujifilm instax mini Link 2. Jest tyle lepszych i tańszych możliwości drukowania zdjęć, że w mojej ocenie gadżet kompletnie nie zasługuje na uwagę.

Serio, Fujifilm instax mini Link 2 to urządzenie o ograniczonych możliwościach, przeciętnej jakości i szalenie wygórowanej cenie, głównie w przeliczeniu na fotografię. W mojej ocenie nie jest warte ani 619 zł, ani 80-100 zł za każde 20 zdjęć. Już lepiej oglądać zdjęcia na ekranie smartfona. Jedynie, co przemawia za urządzenie to zwykła zabawa. Zdjęcia można powiesić np. na lodówce i wspominać wyjazdy lub imprezy ze znajomymi. Pod tym względem jest to fajny gadżet. Szkoda, że tak drogi. Gdyby cena za zdjęcie wynosiła 1-2 zł, to podniósłbym ocenę, a tak nie pozostaje mi nic innego, jak wystawienie 5 na 10, co i tak jest dość wysoką notą. Podejrzewam, że gdybym sam kupił drukarkę, to po pierwszych 20-40 zdjęciach wylądowałaby w szafie na wieczne zapomnienie.

Ocena: 5/10

Wady:

  • Jakość wykonania
  • Jakość zdjęć
  • Rozmiar zdjęć
  • Cena urządzenia
  • Koszt wydruku zdjęcia

Zalety:

  • Efekty w aplikacji (słabe, ale są)
  • Łatwość obsługi
  • Niewielkie rozmiary urządzenia

Źródło: https:

Dlaczego reklama CANAL+ zablokowała serwisy rapidu.net, darkw.pl oraz freshfile.pl?

Dodano: 21.07.2022 18:28 | 3 odsłon | 0 komentarzy


U#x17C;ytkownik#xF3;w serwis#xF3;w rapidu.net, darkw.pl oraz freshfile.pl spotyka dzisiaj niespodzianka. Zamiast poszukiwanych film#xF3;w i seriali trafiaj#x105; na komunikat od CANAL+. Dlaczego i czy kiedy#x15B; zniknie?

Źródło: https:

Android. Ogromna zmiana dotknie wszystkich użytkowników systemu

Dodano: 20.07.2022 8:24 | 13 odsłon | 0 komentarzy


Android. Ogromna zmiana dotknie wszystkich użytkowników systemu

Google, z powodu nowych przepisów obowiązujących na terenie Unii Europejskiej, wprowadza zmiany w Androidzie. Te dotkną wszystkich użytkowników, a przede wszystkim deweloperów aplikacji.

Na terenie Unii Europejskiej zaczął obowiązywać nowy akt o rynkach cyfrowych (DMA — Digital Markets Act), który wymusza na Google i Apple duże zmiany w ich systemach mobilnych. Wśród obowiązujących przepisów znajduje się między innymi możliwość płacenia wewnątrz appek za pomocą mechanizmów firm trzecich, a nie tylko systemów Google i Apple.

Ważna zmiana dla użytkowników Androida

Google poinformowało, że zamierza dostosować się do nowego, obowiązującego prawa. Już teraz wszyscy deweloperzy aplikacji na Androida będą mogli wprowadzić własne systemy płatności za zakupy wewnątrz appek. Nie oznacza to jednak, że w ten sposób unikną oddawania Google części zysków. Nadal odpowiedni procent musi trafiać na konto amerykańskiej firmy, chociaż będzie on mniejszy. Zamiast 15 procent Google zabierze w takim przypadku 12 procent.

Na tym nie kończą się ograniczenia. Zmiana na ten moment dotyczy tylko aplikacji. Jeśli chodzi o gry, to Google planuje mieć inny, osobny system płatności. Ten ma być zaprezentowany, zanim DMA zacznie obowiązywać, co nastąpi na jesień tego roku. Poza tym użytkownicy nadal będą mogli wybrać płatności za pomocą systemów Google, więc de facto cała sprawa sprowadza się do możliwości wyboru.

To ogromna zmiana nie tylko dla wszystkich użytkowników Androida, ale przede wszystkim dla twórców aplikacji mobilnych. Podobną możliwość musi wprowadzić także Apple.

 
 

Źródło: https:

Nothing Phone (1) przynosi powiew świeżości. Znamy polskie ceny

Dodano: 12.07.2022 17:30 | 27 odsłon | 0 komentarzy


Nothing Phone (1) - premiera

Nothing Phone (1), nowy telefon Carla Peia, twórcy marki OnePlus, został oficjalnie zaprezentowany. Szykuje się groźny konkurent dla popularnych marek.

Po licznych teaserach i zapowiedziach wreszcie Nothing Phone (1) wreszcie odsłania wszystkie karty. Wygląda na to, że dostaliśmy telefon, który rzeczywiście może namieszać na rynku.

Nothing Phone (1) - parametry i specyfikacja

Pod względem specyfikacji nowy model nie prezentuje się szczególnie rewolucyjnie, ale nie szkodzi, bo parametrów zdecydowanie nie musi się wstydzić. Na pokładzie znajdziemy procesor Qualcomm Snapdragon 778G+, wyświetlacz OLED o przekątnej 6,55" i odświeżaniu 120 Hz oraz akumulator z szybkim ładowaniem. Mamy też obiecujący aparat z głównym modułem bazującym na sensorze Sony IMX766 o rozdzielczości 50 MP.

Nothing Phone (1) - premiera

Najciekawszym elementem Nothing Phone (1) jest jednak jego design. Telefon posiada przezroczystą obudowę, pod którą znalazło się 900 diod LED. Mogą one być wykorzystywane na kilka sposobów, m.in. do sygnalizowania nowych powiadomień czy stanu naładowania telefonu. Producent nazwał to rozwiązanie Glyph i ma być jednym z głównych wyróżników nowego telefonu na tle konkurencji.

Nothing Phone (1) - premiera

Nothing Phone (1) pracować ma pod kontrolą Androida 12 z nakładką Nothing OS. Interfejs ma przypominać czystego Androida. Żadnego bloatware'u i niepotrzebnych modyfikacji. Zamiast tego na użytkowników czekają rozbudowane funkcje ekosystemowe, m.in. możliwość kontrolowania samochodów Tesla bezpośrednio z poziomu systemu telefonu.

Nothing Phone (1) - premiera

Nothing Phone (1) - ceny i dostępność

Sprzedaż Nothing Phone (1) rozpocznie się 21 lipca 2022. Telefon dostępny będzie w cenach zaczynających się od 2299 zł za wariant 8/128 GB. Osoby potrzebujące więcej pamięci będą musiały zapłacić 2399 zł za wersję 8/256 GB oraz 2619 zł za 12/256 GB. W Polsce telefon będzie można kupić w sklepach x-kom, Media Expert oraz Amazon.

 
 

Źródło: https:


Starsze wiadomości »
reklama

Copyright © 2008-2022 itblog24.com  - wszelkie prawa zastrzeżone